Promodis szuka bazy nad Wisłą

Michalina SzczepańskaMichalina Szczepańska
opublikowano: 2013-04-15 00:00

Największa francuska sieć handlująca maszynami rolniczymi i częściami chce kupić Agromę Kutno.

Największa francuska sieć zrzeszająca dystrybutorów maszyn i części rolniczych chce zwiększyć zaangażowanie w Polsce. Promodis od lat 80. handluje we Francji maszynami i częściami rolniczymi. Skupia obecnie 142 dilerów (107 we Francji) i ma 410 punktów sprzedaży. Działa również w Luksemburgu, Belgii i Szwajcarii.

Od 2004 r. Francuzi są obecni również w Polsce — pod szyldem Dimagro, które sprzedaje używane maszyny pochodzące z francuskiej sieci. W 2009 r. wprowadzili na polski rynek drugą handlową markę — właśnie Promodis. W zeszłym tygodniu Centradis, firma z grupy kapitałowej Promodisu, jako jedyna złożyła ofertę zakupu udziałów w państwowej Agromie Kutno, posiadającej 19 sklepów zaopatrujących rolnictwo w liczne artykuły — od maszyn, przez pasze, środki ochrony roślin, aż po części zamienne. Ważnym atutem państwowej firmy jest duże zaplecze magazynowe.

Jak ustalił „Puls Biznesu”, właśnie ono skusiło Francuzów, którzy prowadzą ekspansję także w Czechach, na Słowacji i Węgrzech i potrzebują centrum logistycznego w tej części Europy. Nie wiadomo, ile Centradis zaoferował za polską spółkę, która w 2011 r. miała 54,6 mln zł przychodów netto ze sprzedaży i 2,3 mln zł straty netto (świeższych danych właściciel, czyli resort skarbu, nie udostępnia). Potencjalny inwestor nie chce komentować swojego zainteresowania Agromą. „Podjęliśmy decyzję że (…) nie zamieszczamy żadnych informacji o naszym zainteresowaniu Agromą Kutno. Proces jest aktualnie w toku” — odpisał „PB” Krzysztof Kinstler, dyrektor handlowy polskiej części Promodisu.

Z informacji zamieszczonych na stronie internetowej Promodisu wynika, że nad Wisłą sieć sprzedaży tworzy dziewięciu dilerów. Firma ma na razie w Polsce sklepy samoobsługowe. We Francji rozwinęła znacznie więcej konceptów biznesowych, wykraczających poza sprzedaż maszyn i części. Oferuje m.in. ekspresowe naprawy, serwis opon czy szyb. Prowadzi także sprzedaż przez internet. To, że francuska sieć — mieniąca się największą w Europie — rozpycha się w Polsce, nie zniechęca innych graczy. Na polskim rynku sklepów zaopatrujących rolnictwo silną pozycję ma m.in. duńskie Grene. — Każda konkurencja to zagrożenie, ale miejsca wystarczy dla wszystkich — przynajmniej w najbliższych latach — uważa Jarosław Łuczak, szef marketingu Grene. W tym czasie duńska firma chciałaby podwoić liczebność sieci, którą tworzy obecnie niemal 100 punktów.

— 38 proc. klientów naszych sklepów to osoby spoza rolnictwa — trafiają do nas majsterkowicze, osoby prowadzące przydomowe ogródki i warsztaty — dodaje Jarosław Łuczak.