Proporcjonalnie, ale spłaszczająco

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2024-05-28 20:00

Wyścig po tłuste finansowo mandaty w Parlamencie Europejskim (PE) wbiega na ostatnią prostą. Dla jego uczestników weekend po Bożym Ciele będzie nie kanikułą, lecz odwrotnie – walką o każdy głos.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Akurat w wyborach do PE arytmetyka jest wyjątkowo brutalna, nawet na listach największych partii szanse na maksymalnie jeden/dwa mandaty z okręgu mają wyłącznie liderzy. Dlatego dalsi kandydaci nostalgicznie wzdychają – ech, żeby tak Polska miała kilka miejsc więcej… Reguł demografii jednak nie przeskoczymy, 53 fotele w PE przyznane Polsce w nadchodzącej kadencji 2024-29 to i tak postęp wobec 52 miejsc w kończącej się 2019-24. Od naszej akcesji w 2004 r. zmieniała się liczba państw unijnych, falowała wielkość PE oraz polska pula: najpierw 54 mandaty, od 2009 r. tylko 50, ale po wejściu w życie traktatu z Lizbony trwał stopniowy przyrost – 51, 52 i wreszcie najnowszy awans do 53.

Fotele w Brukseli/Strasburgu przydzielane są państwom zgodnie z zasadą proporcjonalności nie prostej, lecz degresywnej. Niezależnie od zmieniającej się liczebności PE, czyli np. obecnego wzrostu z 705 do 720 mandatów, najludniejsze Niemcy otrzymały sztywną pulę maksymalną 96, zaś na drugim biegunie – Cypr, Luksemburg i najmniejsza Malta wybierają po sześciu eurodeputowanych. Gdyby przeliczyć prosto, to potentatowi należałoby się aż 135 mandatów, zaś maluchom tylko po jednym, i to po zaokrągleniu, Malcie dokładnie 0,86. Spłaszczenie liczebnej rozpiętości delegacji narodowych w PE podkreśla jego wspólnotowość, chociaż akurat z naszego punktu widzenia ma wadę – pięć największych państw (Niemcy, Francja, Włochy, Hiszpania i Polska) robi ze swoich teoretycznych miejsc składkę obejmującą 108 mandatów, które są rozdzielane jako bonus według specjalnego algorytmu pomiędzy 22 państwa mniejsze. Mimo demograficznej zapaści Polski obecnie należałoby się nam w PE stricte arytmetycznie 60 miejsc, ale unijne przepisy zabierają nam siódemkę wrzuconą do puli premiującej mniejszych.