Prostszy PIT od jazdy za firmowym kółkiem

opublikowano: 17-11-2014, 00:00

Wyjazd na urlop służbowym autem będzie wyceniony ryczałtem. Jednak nie wiadomo, kto zapłaci za naprawy.

Rozliczanie podatku od korzystania z firmowych aut przez pracowników powinno być od przyszłego roku prostsze. Pracodawcy będą kierować się jednakowymi zasadami, zapisanymi w uchwalonej już ustawie o ułatwieniu wykonywania działalności gospodarczej. Deregulacja autorstwa Ministerstwa Gospodarki określa wartość pieniężną nieodpłatnego świadczenia, które pracownik uzyskuje, używając samochodu służbowego do celów prywatnych. Jest to ryczałt miesięczny, zależny od pojemności silnika.

— Niewątpliwą tego zaletą jest wyeliminowanie ryzyka, związanego z ustaleniem wartości tego rodzaju benefitu dla pracownika. Obecnie przepisy nakazują stosować ceny rynkowe, ale trudno przyrównywać korzystanie na co dzień po pracy z samochodu służbowego z krótkookresowym wynajmem auta w wypożyczalni — mówi adwokat Dominika Kupisz, która kieruje praktyką podatkową w kancelarii Squire Patton Boggs Święcicki Krześniak. Aktualna sytuacja naraża podatników na podważanie przez urzędy skarbowe stosowanych wycen świadczeń i zarzut zaniżenia podatku.

Pracodawca powinien obciążyć podatkiem dochodowym od osób fizycznych (PIT) pracownika, który np. jedzie służbowym autem na urlop, na zakupy, dojeżdża z domu do pracy. Stosowane są różne rozwiązania służące wywiązaniu się z tego obowiązku. Pracodawcy zobowiązują pracowników do prowadzenia ewidencji przebiegu pojazdu, inni przydzielają limity kilometrów, czasami żądają oświadczeń, a podstawą wyceny świadczenia są koszty wynajmu aut na rynku albo opłaty z umów leasingu. W niektórych firmach pobierane są ryczałtowe opłaty, np. 200 zł. Nowa ustawa deregulacyjna poza ujednoliceniem tych zasad uwzględnia też przypadki udostępniania samochodów za częściową odpłatnością, czego pierwotnie ustawa nie przewidywała. Przemysław Pruszyński, sekretarz Rady Podatkowej Konfederacji Lewiatan, ocenił tę lukę jako niepełną regulację i różnicującą firmy. Senat to jednak poprawił. W takich sytuacjach opodatkowana będzie różnica między kwotą ustawowego ryczałtu a opłatą ponoszoną przez pracownika na rzecz pracodawcy. Nowe przepisy nie odnoszą się jednak do wydatków związanych z użytkowaniem auta — np. na naprawy, przeglądy techniczne, myjnie, środki czystości, parking. Nie wiadomo, czy takie koszty ponoszone przez pracodawcę mieszczą się w przyjętym ryczałcie. Przepisy nie dają też wskazówek co do rozliczania paliwa.

— Pracownik powinien rozliczyć się szczegółowo z paliwa zużytego do jazdy na cele prywatne. Zatem powraca problem z dokładnym ustaleniem liczby kilometrów przejechanych w celach służbowych i prywatnych, a przecież tę uciążliwość ustawodawca chciał zdjąć z przedsiębiorców — podkreśla adwokat. Jej zdaniem, wątpliwości może też rodzić zasada, że ryczałt będzie zmniejszany, jeśli pracownik korzysta z auta przez część miesiąca. Niewykluczone, że pracownik będzie musiał podawać liczbę dni, w które używał auta do celów prywatnych. Problem dotyczy szczególnie pracodawców, którzy jedno auto pozostawiają do dyspozycji kilku osób. Będą musieli ustalać, kto i kiedy jeździł np. po zakupy.

Jakie ryczałty

Nieodpłatne korzystanie z auta służbowego będzie wycenione miesięcznie na:

250 zł dla samochodów o pojemności silnika do 1600 cm sześc.

400 zł dla samochodów o pojemności silnika powyżej 1600 cm sześc. W przypadku dysponowania samochodem krócej niż miesiąc świadczenie za każdy dzień prywatnego użytku wyniesie 1/30 powyższych kwot.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Polecane