Prywatne podarunki za państwowe pieniądze

opublikowano: 21-08-2019, 22:00

Zoczywistych przyczyn każdy decydent ubiegający się o reelekcję — od prezydenta państwa po radnego gminy — ma naturalną przewagę nad pretendentami.

Bardziej czy mniej nachalnie może bowiem wykorzystywać w kampanii mechanizm zdefiniowany w tytule. Przed 13 października wszystko co się da wykorzystuje np. na Śląsku premier Mateusz Morawiecki, spadochroniarz w katowickim okręgu numer 31. Idąc za jego przykładem, każdy lider listy tzw. dobrej zmiany orze jak może. Jadwiga Emilewicz, minister przedsiębiorczości i technologii, została również spadochroniarzem komitetu PiS (przy czym jej partia to przystawka Jarosława Gowina) w kompletnie obcym, trudnym okręgu nr 39 w Poznaniu. Na powitanie z elektoratem rzuciła mu kosztowny podarunek — ideę przeniesienia z Warszawy do stolicy Wielkopolski siedziby Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP). Skokowy wzrost liczby urzędników centralnego aparatu miałby pomóc miastu stać się stolicą polskiego przemysłu 4.0.

Prezydent Krakowa? Unijny komisarz? Oczywiście, nie ma stanowiska, do którego Jadwiga Emilewicz by nie aspirowała.
Zobacz więcej

Prezydent Krakowa? Unijny komisarz? Oczywiście, nie ma stanowiska, do którego Jadwiga Emilewicz by nie aspirowała. Fot. Marek Wiśniewski

Trudno nie mieć wrażenia déją vu, pamiętając podobną inicjatywę nowej minister zaraz po objęciu resortu. Przypomniany obok tytuł komentarza sprzed półtora roku odnosił się do idei zlokalizowania biura nowo powołanego rzecznika małych i średnich przedsiębiorców w… Nowym Sączu. Sama koncepcja decentralizacyjna, zwłaszcza dotycząca instytucji nowych, ma sens. W tamtym komentarzu pisałem: „Warszawka naprawdę już się dusi od czerwonych tabliczek z nazwami najróżniejszych centralnych urzędów”. Uczciwe byłoby jednak przeprowadzenie otwartego konkursu na przyjęcie biura rzecznika, do którego zgłosiłoby się co najmniej kilkanaście miast, choćby dawnych wojewódzkich — a nie z góry sugerowanie jednego. Jadwiga Emilewicz w latach 2014-18, czyli nawet zajmując stanowisko wiceministra rozwoju, była radną sejmiku małopolskiego, mandat złożyła dopiero po awansie na ministra konstytucyjnego. Czysto po ludzku preferencje dla macierzystego regionu można zrozumieć, ale teoretycznie obiektywny decydent centralny jednak nie może kierować się zasadą koszuli bliższej ciału.

Trwające w Nowym Sączu przez kilka miesięcy rozbudzenie wielkich nadziei okazało się całkowitą lipą. W grudniu 2018 r. Biuro Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców (pierwszym zostal Adam Abramowicz) otwartoz pompą w… samym środku Warszawy, kolejna czerwona tabliczka zawisła przy ul. Wilczej. Biuro ma terenowe oddziały, ale absolutnie nie w Nowym Sączu czy mieście podobnej kategorii, lecz w wojewódzkich metropoliach — Krakowie, Gdańsku, Białymstoku i Poznaniu. Tamten przykład wróży jak najgorzej idei zabrania z Warszawy całej PARP, zatem jej załoga, zszokowana deklaracją politycznej szefowej, raczej nie musi się martwić. Kampania wyborcza jest chłonna bardziej niż papier, przyjmie naprawdę wszystko.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu