Prywatni listonosze walczą o emerytury

opublikowano: 01-07-2013, 00:00

W przetargu ZUS wartym 1 mld zł mogła startować tylko Poczta Polska. Warunki zmieniono, ale prywatni operatorzy nadal nie mają szans. Chyba że… w konsorcjum

Wolność to pojęcie względne. Rynek pocztowy formalnie zliberalizowano na początku tego roku, ale walczący o klientów z Pocztą Polską niepubliczni operatorzy i tak bez przerwy protestują przeciw przywilejom, które — ich zdaniem niesłusznie — zachował były monopolista.

Zobacz więcej

Co miesiąc średnio 7,5 mln osób dostaje od ZUS 13,6 mld zł. Mniej niż połowę tej kwoty przynoszą listonosze, a ZUS przyjmuje, że co roku ich udział będzie spadał o 1 proc. Jednak dla operatorów pocztowych to i tak jeden z największych i najbardziej atrakcyjnych przetargów na rynku. Dla wszystkich poza Pocztą Polską — także najtrudniejszy do wygrania. [FOT. EASTNEWS]

Ostatnio walka toczy się o jeden z najtłustszych kontraktów na rynku — Zakład Ubezpieczeń Społecznych (ZUS) rozpisał bowiem w maju przetarg na doręczanie rent, emerytur i świadczeń przez najbliższe cztery lata, którego wartość szacuje się na ponad 1 mld zł. Na oferty ZUS miał czekać do najbliższego czwartku, ale po gwałtownych protestach branży wydłużył termin do 23 lipca i tuż przed weekendem zmienił najbardziej kontrowersyjne warunki przetargu.

Przekaz przekazowi nierówny

Poprzednie wymagania ZUS w skardze, wysłanej 20 czerwca do Urzędu Zamówień Publicznych, ostro skrytykował Ogólnopolski Związek Pracodawców — Niepublicznych Operatorów Pocztowych (OZPNOP).

Związek twierdził, że ZUS będzie marnował co roku kilkadziesiąt milionów złotych z publicznych pieniędzy, bo warunki sformułowano tak, że wystartować w przetargu — i narzucić cenę — może tylko państwowy doręczyciel. A można było inaczej. — ZUS rozpisał przetarg na doręczanie przekazów pocztowych — a to w przypadku przekazów ze świadczeniami z ubezpieczeń społecznych może robić tylko operator wyznaczony, którym do końca 2015 r. jest Poczta Polska.

Gdyby przetarg był na przekazy pieniężne — regulowane innymi przepisami — o realizację usługi mogłyby ubiegać się też inne firmy, co na pewno przełożyłoby się na niższe ceny. Warunki stawiane przez ZUS, naszym zdaniem, naruszają zasady konkurencji, co może być podstawą do wniesienia skargi do Komisji Europejskiej — mówił w ubiegłym tygodniu Rafał Zgorzelski, świeżo upieczony prezes OZPNOP.

W piątek ZUS niespodziewanie zmienił „specyfikację istotnych warunków zamówienia”, umożliwiając realizację zamówieniatakże w formie przekazów pieniężnych.

Według Jacka Dziekana, rzecznika ZUS, ta forma początkowo nie była brana pod uwagę, bo — ze względu na brak zapisanego w prawie obowiązku doręczenia przekazu świadczeniobiorcy — „nie dawała gwarancji właściwego zabezpieczenia interesów klientów”.

— W toku postępowania doszliśmy jednak do wniosku, że wprowadzenie możliwości dostarczania świadczenia za pomocą przekazu pieniężnego — rozszerzonego o element dostarczania świadczenia na wskazany przez ZUS adres — również będzie zabezpieczało interesy klientów, a jednocześnie może otworzyć drogę do uzyskania lepszych warunków finansowych — mówi Jacek Dziekan. Konkurentów Poczty Polskiej to jednak nie satysfakcjonuje.

— To krok w dobrym kierunku, ale sedna nie zmienia — warunki przetargu nadal są zaporowe i nikt poza Pocztą Polską nie ma szans na zwycięstwo. ZUS jest po prostu niekonsekwentny — dla uczestników przetargu utrzymany został wymóg realizowania co miesiąc miliona przekazów na kwotę co najmniej 1 mld zł, czym nie może pochwalić się nikt poza państwowym doręczycielem — komentuje Rafał Zgorzelski.

Dziel i rządź

Według szacunków związku niepublicznych pocztowców, w którym pierwsze skrzypce gra InPost, zależny od giełdowego Integera, Poczta Polska za wysyłkę rent i emerytur dostaje co roku co najmniej 300 mln zł.

— Prywatni operatorzy mogliby robić to znacznie taniej — nawet o 30 proc. To dawałoby rocznie 100 mln zł oszczędności dla budżetu, czyli 400 mln zł w trakcie trwania całej umowy. Umożliwiające wolną konkurencję przetargi na doręczanie świadczeń rozpisywał już KRUS i sporo na tym zaoszczędził — mówi Rafał Zgorzelski.

Jego zdaniem, niepubliczni operatorzy, którzy w odróżnieniu od Poczty Polskiej nie mają zorganizowanej sieci w całym kraju, mogliby ubiegać się o doręczanie przekazów w konkretnych miastach, powiatach czy województwach — ZUS jednak, w odróżnieniu od KRUS, rozpisuje tylko jeden przetarg na cały kraj. Jak przekonuje Jacek Dziekan, inaczej nie może.

— Odrębne przetargi w ramach województw czy miast byłyby nieefektywne, a wręcz niebezpieczne. Skala świadczeń, wypłacanych przez ZUS, jest nieporównywalna z jakąkolwiek inną instytucją w Polsce i wymusza stosowanie jednolitego, bardzo wysokiego standardu obsługi — tłumaczy rzecznik ZUS. Według prezesa OZPNOP, ZUS traci czas i pieniądze, rozpisując przetarg w sytuacji, gdy mógłby skorzystać z zamówienia z wolnej ręki — skoro tak czy inaczej zwyciężyć musi Poczta Polska.

— Przyjęcie tego trybu było spowodowane troską o transparentność i zapewnienie bieżącej publicznej kontroli działań ZUS — w tym umożliwienie wszystkim zainteresowanym ewentualnego skorzystania z procedur odwoławczych przed Krajową Izbą Odwoławczą — odpiera zarzuty Jacek Dziekan. Rzecznik ZUS wyklucza możliwość wprowadzenia kolejnych zmian w specyfikacji przetargu, które mogłyby obniżyć poprzeczkę i dopuścić do walki mniejszych graczy.

— To jest zadanie o takiej skali, że może wykonywać je tylko odpowiednio duży i doświadczony podmiot — mówi Jacek Dziekan. Rafał Brzoska, prezes InPostu, nie przebiera w słowach — nazywa warunki ZUS-owskiego przetargu „złodziejskim bandytyzmem” i nie wyklucza skargi do Komisji Europejskiej.

— To niegospodarność — KRUS przynajmniej próbuje optymalizować koszty, tymczasem ZUS rozpisuje przetarg aż na cztery lata, choć wkrótce na rynek może wejść Deutsche Post i zupełnie zmienić warunki gry. Poprawki w specyfikacji przetargu nic nie zmieniają, bo nadal nikt poza Pocztą Polską nie spełnia warunków. Będziemy je jednak szczegółowo analizować i jeśli będzie choć cień szans na zwycięstwo — samodzielnie lub w konsorcjum — staniemy do walki — mówi Rafał Brzoska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu