Prywatyzacja leży, a ustaw przybędzie

Tadeusz Markiewicz
opublikowano: 2006-02-08 00:00

„Prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy, a nie jak zaczyna”. To zdanie — nieco już wyświechtane — za sprawą Leszka Millera weszło do kanonu polskiej polityki. Mimo wszystko pokusiliśmy się o ocenę pierwszych stu dni rządów Kazimierza Marcinkiewicza, patrząc na ten okres przez pryzmat kluczowych kwestii dla polskiego biznesu (prawo, podatki, infrastruktura, prywatyzacja, stosunki z Unią Europejską i bezpieczeństwo energetyczne).

Oceny, które wystawiają nasi eksperci, nie są — delikatnie mówiąc — specjalnie optymistyczne. Prywatyzacja leży, ministra skarbu nie ma, w podatkach tylko obietnice, mimo sukcesów w boju o unijną kasę stosunki z Brukselą nie należą do wymarzonych. Cieszy natomiast szybka reakcja na kłopoty gazowe z Gazpromem. Oby tylko słowa zostały przekute w czyny.

Być może sto dni to zbyt krótki okres, by wystawić cenzurkę. Być może ta „setka” to tylko rozgrzewka, po której rząd pokaże, że idziemy w stronę wolnorynkowej gospodarki — nawet jeśli jest obudowana słowem „solidarna”. Rzecz w tym, by w tej gospodarce było więcej słowa „wolna” niż „solidarna”. Bo na razie to drugie słowo w ustach decydentów pojawia się za często.

Można mieć wrażenie, że mimo wielu deklaracji o rozdawnictwie publicznych pieniędzy tak naprawdę poglądy premiera sytuują go po stronie przyjaciół wolnego rynku. Sęk w tym, czy tych przyjaciół ma w swoim najbliższym otoczeniu. Bo przecież wiadomo, że jeśli się wejdzie między wrony, trzeba krakać tak jak one. A ten rząd wspierają i Samoobrona, i Liga Polskich Rodzin, i wciąż bardziej solidarne niż wolnorynkowe Prawo i Sprawiedliwość.

Okiem eksperta

Ustawy o PIT,

CIT i VAT trzeba napisać od nowa

Konieczna jest naprawa ustaw o podatkach dochodowych, czyli o PIT oraz CIT, w których obecnie jest zbyt dużo niejasności i błędów. Te ustawy trzeba napisać od nowa, ale to wymaga czasu. Oczywiście gruntownej reformy wymaga ustawa o podatku VAT. Należy również usunąć szereg barier powodujących nierówne traktowanie podatników. Moim zdaniem, rząd powinien także ulepszyć przepisy o wiążących interpretacjach podatkowych, by ta instytucja była bardziej przyjazna dla podatników. Myślę, że są szanse na powstanie odpowiednich projektów rządowych.

Renata Dłuska, doradca podatkowy w kancelarii MDDP

Okiem eksperta

W tej sprawie najlepiej zapytać wróżkę

100 dni to za mało na ocenę polityki właścicielskiej ekipy Kazimierza Marcinkiewicza, zwłaszcza że od dłuższego czasu stanowisko odpowiedzialnego za nią ministra pozostaje nieobsadzone. Nie wiadomo, dlaczego ministra skarbu nie ma, podobnie jak nie wiadomo, dlaczego szefem tego resortu został początkowo Andrzej Mikosz i potem przestał nim być. W takich okolicznościach z pytaniami o przyszłość prywatyzacji i polityki właścicielskiej rządu najlepiej pójść do wróżki.

Co gorsza, ze strony rządzącego ugrupowania płyną sprzeczne komunikaty. Najpierw słyszę, że PiS jest przeciwne prywatyzacji, potem czytam wywiad z Jarosławem Kaczyńskim, w którym zapowiada on pozbywanie się zbędnego balastu w postaci resztówek. Dlaczego w takim razie rząd nie chce sprzedać akcji PKN Orlen?

Robert Gwiazdowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha

Okiem eksperta

Szansa, że będzie lepiej, jest niewielka

Realizacja inwestycji drogowych w 2006 r. nie będzie lepsza niż w 2005 r. Wartość robót nie przekroczy 7 mld zł. Rząd przekazał ponad 1 mld zł z projektów drogowych na kolejowe. Wpływy Krajowego Funduszu Drogowego są przeszacowane. Zaplanowano około 800 mln zł z obligacji, ale w obecnych realiach uda się zebrać najwyżej połowę. Rząd chce też wydać na drogi 2 mld zł z bliżej nieokreślonych źródeł. Premier zapowiedział, że wydatki do 2013 r. sięgną 107 mld zł. Jeśli w tym roku wydamy 7 mld zł, to w następnych siedmiu latach musielibyśmy wydać 100 mld zł, czyli około 14 mld zł rocznie. Rozwój infrastruktury byłby możliwy, gdyby przeznaczać na nią 1 proc. PKB. W 2005 r. wyniósł on 995 mld zł. Wówczas budżet dawałby prawie 10 mld zł rocznie, a daje 2,2 mld zł.

Wojciech Malusi, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa

Okiem eksperta

Z Unią trzeba grać bardzo twardo

Dotychczasowa taktyka konfrontacji z Unią bezwzględnie się sprawdza.

Nie zdała bowiem egzaminu postawa zgodnie z którą jak będziemy siedzieć cicho, to zaoferują nam godziwe warunki. Negocjacje dotyczące VAT i polskie weto pokazały, że na unijnej scenie politycznej nasz kraj może być samodzielnym graczem. Taka sytuacja wreszcie uświadomiła elitom, że opłaca się jednoznaczne artykułowanie własnych interesów, co może stać się przyczynkiem do likwidacji utrwalonych patologii w UE. Nie można dać się zagłuszyć chórowi, który krytykuje taką postawę. Tylko twarde stanowisko może wymusić na Unii konieczne zmiany. Dotyczy to także polskiego wniosku w sprawie zaskarżenia decyzji Komisji Europejskiej dotyczącej Unicredito, oczywiście o ile ma on podstawy prawne. Podobnie jest z PZU w konflikcie z Eureko.

Andrzej Sadowski, Centrum im. Adama Smitha

Okiem eksperta

Propozycje idą w dobrym kierunku

Deklarowane przez rząd rozwiązania dotyczące zapewnienia Polsce bezpieczeństwa energetycznego są bardzo dobre. Niestety, nadal nie ma konkretów. Plany budowy gazoportu i ewentualnego gazociągu z Norwegii nie kłócą się ze sobą. Aby jednak taki gazociąg był opłacalny, Norwegowie musieliby zaspokoić nasze zapotrzebowanie na gaz w dziesiątkach procent albo dodatkowo dostarczać gaz także sąsiadom Polski. Musieliby więc ograniczyć dostawy gazu do innych państw, aby mieć go dla nas, a tego nie należy się spodziewać.

Niepokojące jest mocne upolitycznienie spółek należących do państwa. To nie sprzyja prowadzeniu biznesu i może opóźnić realizację rządowych planów do czasu, aż nowe władze tych spółek zdobędą doświadczenie branżowe i zaufanie kontrahentów.

Włodzimierz Ostaszewski, dyrektor Oil, Gas & Chemicals w SGS

Okiem eksperta

Konieczna jest deregulacja, a nie odwrotnie

Rząd powinien zrezygnować z tworzenia przywilejów socjalnych, które powodują nadmierne obciążenie budżetu państwa. W zamian warto wprowadzić przepisy przynoszące ulgę przedsiębiorcom.

Na razie sprawy gospodarcze są jednak na szarym końcu priorytetów tego rządu. Premier chwali się dużą liczbą ustaw przyjętych przez rząd, a powinno być odwrotnie — konieczna jest deregulacja i ich zmniejszenie. Mamy przecież wielką inflację prawa. Przykładem nieporozumienia jest też to, że partia rządząca chce skrócić do siedmiu dni rejestrację firm, a przecież już rejestracja w gminach trwa trzy dni, a w Krajowym Rejestrze Sądowym mniej niż dwa tygodnie. Uważajmy, aby nie wylać dziecka z kąpielą.

Katarzyna Urbańska, ekspert PKPP Lewiatan