Prywatyzacja PKO BP nabiera już kształtów

Paweł Zielewski
opublikowano: 2000-11-28 00:00

Prywatyzacja PKO BP nabiera już kształtów

Tym razem już na poważnie. Rada Ministrów zajmie się dziś problemem PKO Banku Polskiego. Rynek oczekuje w końcu jakiejś — jakiejkolwiek — decyzji. Z drugiej strony obserwatorzy boją się, że jeśli decyzja będzie, to będzie to decyzja jakakolwiek właśnie. Jakakolwiek, czyli dla banku niekorzystna.

KWESTIA dokapitalizowania największego polskiego detalisty akcjami spółek notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych bądź spółek, które na warszawskim parkiecie (jeszcze) obecne nie są, nie jest najszczęśliwszym pomysłem. Rząd stworzy kolejne powiązania kapitałowe, zamiesza układ sił wewnątrz banku, który niekoniecznie może korzystnie odbić się na jego pozycji czy wizerunku.

ANALITYCY wskazują wiele alternatywnych rozwiązań. Problem polega jednak na tym, że analitycy zwykle pokazują, jak można jedną czy drugą rzecz zrobić, ale decydenci nie bardzo się tymi sugestiami przejmują. W przypadku PKO BP pewnie nie będzie inaczej. Rzecz w tym, że to bank polityczny i — trzeba to powtórzyć — ten fakt stanowi podstawową przeszkodę w skutecznym jego przekształceniu. Również — w skutecznym, choć pilnym, dokapitalizowaniu instytucji.

BEZ WZGLĘDU na to, jak skończy się dzisiejsze posiedzenie rządu, jedno nastraja optymistycznie: nareszcie wokół PKO BP przestaje tworzyć się szum informacyjny, a pod uwagę brane jest konkretne, wymierne, rozwiązanie. Być może zdarzy się po jakimś czasie, że dokapitalizowanie w ten sposób nie spełni oczekiwań projektodawców, podobnie jak kilka innych pomysłów na bank.

BYĆ MOŻE na końcu tej drogi okaże się, że tylko silny inwestor będzie w stanie podźwignąć bank. Pytanie tylko, czy dla banku nie będzie za późno.