Prywatyzacja PKP Cargo na hamulcu

Marcin Bołtryk
08-04-2010, 00:00

Prywatyzacja PKP Cargo to wciąż pieśń przyszłości. Losy największego polskiego i ciągle państwowego przewoźnika ważą się od kliku lat.

Przewoźnik nie może dłużej czekać, rząd nie może się zdecydować

Prywatyzacja PKP Cargo to wciąż pieśń przyszłości. Losy największego polskiego i ciągle państwowego przewoźnika ważą się od kliku lat.

Pod koniec ubiegłego roku Polskie Koleje Państwowe rozstrzygnęły przetarg na doradcę do spraw restrukturyzacji i prywatyzacji spółki PKP Cargo. Zostało nim konsorcjum firm McKinseyCompany, Bank Zachodni WBK, Dom Maklerski BZ WBK i Kancelaria Weil GotshalManager — Paweł Rymarz. Zadaniem doradcy jest wsparcie prowadzonych w PKP Cargo działań restrukturyzacyjnych i ich zgranie z przygotowaniem spółki do prywatyzacji. Zakłada się, że akcje PKP Cargo mogą zostać zaoferowane inwestorom w 2012 r.

Data za datą

Pozostaje jednak pytanie, czy tym razem się uda? Prywatyzacja PKP Cargo jest bowiem niczym niekończąca się opowieść. Kolejne jej terminy ustalano już wiele razy. Tym razem wszystko wydaje się być na dobrej drodze, a prywatyzacja PKP Cargo w 2012 r. całkiem realna. Jednak obserwatorzy rynku kolejowego i jego gracze nie są tego tacy pewni. Dodatkowo analiza historii rynku, nawet bardzo pobieżna, wskazuje, że najlepszy okres na prywatyzację spółki już dawno jest za nami. Zarówno gdy myślimy o inwestorze branżowym (lata 2004-05), jak i o wejściu na giełdę (lata 2006-07).

— Parasol ochronny roztaczany przez kolejne rządy i szefostwo PKP w obawie i pod dyktando związków zawodowych niechętnych pra-wdziwej restrukturyzacji oraz przekształceniom własnościowym doprowadził do zaprzepaszczenia szansy PKP Cargo na wykorzystanie przewagi konkurencyjnej na rynku przewozów towarowych, zbudowanie mocnej pozycji, akwizycję na rynkach ościennych i w efekcie wzrost wartości, niezbędnej, gdy chce się uzyskać dobrą cenę przy sprzedaży spółki — mówi Adrian Furgalski, dyrektor w Zespole Doradców Gospodarczych TOR.

Dodatkowo w 2009 r. wejście niemieckiego giganta transportowo-logistycznego DB Schenker całkowicie zmienia ocenę sytuacji na polskim rynku przewozów kolejowych.

— Oczywiście zarząd PKP Cargo prowadzi restrukturyzację spółki. Gratulacje należą mu się za sprawną realizację programu dobrowolnych odejść, tworzenie własnego zaplecza naprawczego i przesuwanie do niego pracowników czy przystąpienie do likwidacji zbędnego taboru, jego relokacji oraz pozbywanie się zbędnych nieruchomości gruntowych i budynków — chwali Adrian Furgalski.

Na jedną dziesiątą

Nie ulega wątpliwości, że bez prywatyzacji PKP nie będzie konkurencji na polskim rynku przewozów kolejowych, a kolej będzie tracić na rzecz transportu samochodowego.

— Niestety, przy obecnej strukturze i strategii PKP prywatyzacja tej spółki w 2012 r. będzie bardzo trudna, jeśli nie niemożliwa. Działania państwowego przewoźnika na rynku, nieuporządkowane kwestie własności infrastruktury, niejasna koncepcja przyszłości i pozycjonowania poszczególnych spółek, spowodowane zapoczątkowanym przez PKP Cargo dumpingiem bardzo złe wyniki — to wszystko utrudni znalezienie inwestora czy prywatyzację przez giełdę — zauważa Rafał Milczarski, dyrektor zarządzający Freightliner PL i przewodniczący Związku Niezależnych Przewoźników Kolejowych.

Dodaje, że trudno będzie znaleźć inwestora, który zdecyduje się na zainwestowanie w spółkę z przerostem zatrudnienia, zbyt dużym w stosunku do potrzeb majątkiem, strategią sprzedażową niedostosowaną do możliwości finansowych, a nastawioną na blokowanie konkurencji.

— Dzisiejsze zaawansowanie przygotowań PKP do prywatyzacji oceniam na 10 w skali od 1 do 100. Przed firmą jeszcze wiele pracy — ale przede wszystkim i spółka, i jej właściciel muszą wykazać wolę podjęcia realnych działań naprawczych. Udział w rynku to nie wszystko — w normalnej firmie rozliczanej przez właścicieli z wyników finansowych to właśnie one liczą się najbardziej — mówi Rafał Milczarski.

Po ptakach

Prywatyzacja PKP powinna była zostać przeprowadzona już dawno — polska kolej byłaby obecnie dużo bardziej konkurencyjna, a samo PKP przynosiłoby zyski.

— Plany prywatyzacyjne były już wiele razy odsuwane w bliżej nieokreśloną przyszłość — mam nadzieję, że 2012 rok to już data ostateczna. Polski rynek kolejowy i państwowy przewoźnik po prostu nie mają więcej czasu — ostrzega Krzysztof Sędzikowski, prezes CTL Logistics.

Każdy kolejny miesiąc działania PKP w obecnym kształcie to dalsze niszczenie rynku i pogarszanie się wyników finansowych spółki. Niestety, przewoźnik ponosi konsekwencje wieloletnich zaniedbań.

— Rozpoczęte przez obecnego prezesa działania restrukturyzacyjne należało przeprowadzić już dawno i na wiele większą skalę. Spółka wymaga głębokich zmian organizacyjnych — mówi Krzysztof Sędzikowski.

Kolejna kwestia to utrzymywanie cen na poziomie niezapewniającym tej firmie odpowiedniego zysku. PKP przy swoim udziale w rynku i silnej pozycji może sobie pozwolić na zmianę polityki cenowej i orientację na usługi umożliwiające pobieranie wysokich marż.

— Obecny poziom przygotowania PKP do prywatyzacji oceniam niestety nisko — na 25 punktów na 100 — dodaje Krzysztof Sędzikowski.

Skąd pieniądze?

To, co dzisiaj można określić jako poważny problem nie tylko PKP Cargo, ale i pozostałych (poza DB) graczy na rynku, to dostępność środków na inwestycje i rozwój. Sytuacja jest tym trudniejsza dla przewoźników, że zaostrzyli oni konkurencję i radykalnie obniżyli ceny i marże.

— W razie niskiej wyceny przez giełdę pakietu 20-30 proc. akcji pytanie, skąd wziąć potężne środki na inwestycje, pozostaje wciąż aktualne. Inwestor finansowy poza jednorazowym zastrzykiem gotówki także nic nie wnosi. Dopiero zainteresowanie inwestorów branżowych (co dzisiaj wydaje się wątpliwe) przy być może niższej cenie zakupu dawałoby zapisane w umowie sprzedaży niezbędne roczne poziomy inwestycji, penetrację innych rynków oraz know-how — przekonuje Adrian Furgalski.

Chcąc jednak uzyskać te atuty, należałoby zapewne przeprowadzić jednorazową sprzedaż większościowego pakietu, żeby inwestor miał od razu pełną kontrolę nad firmą, i nie rozciągać procesu sprzedaży na kilka lat, jak opisuje to aktualnie konsultowany rządowy program dla kolei do 2015 r.

— Przygotowanie do takiej prywatyzacji na skali 1-100, oceniam na 20 — podsumowuje Adrian Furgalski.

Marcin Bołtryk

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / Prywatyzacja PKP Cargo na hamulcu