Prywatyzacja poprawi płynność KFD

opublikowano: 30-11-2012, 00:00

Niewypłacalny fundusz drogowy może dostać część pieniędzy ze sprzedaży akcji spółek skarbu państwa.

Krajowy Fundusz Drogowy (KFD), który w ostatnich latach finansował miliardowe inwestycje w autostrady, ledwo wiąże koniec z końcem. Resort transportu chce nieco podreperować jego budżet. Dlatego przygotował projekt nowelizacji ustawy o autostradach i KFD. Szykują się spore zmiany.

Finansowa furtka

„Zaproponowano nowe źródło zasilania KFD, a mianowicie wpływy pochodzące ze zbycia akcji i udziałów w spółkach stanowiących własność skarbu państwa. Odbywać się to będzie na wniosek ministra właściwego do spraw transportu. Pozwoli na poprawę płynności KFD, a jednocześnie, dzięki zaproponowanej procedurze uzgadniania z ministrem właściwym do spraw finansów publicznych, nie spowoduje obciążenia dla systemu finansów publicznych” — czytamy w uzasadnieniu projektu.

— Fundusze pochodzące ze zbycia akcji spółek skarbu państwa miały zasilić Inwestycje Polskie, których powstanie zapowiedział premier Tusk. Miały też być dźwignią do pozyskania pieniędzy z rynku na przykład na projekty infrastrukturalne.

Jeśli część funduszy zasili KFD, może zostać mniej dla Inwestycji Polskich — komentuje Janusz Piechociński, nowy szef PSL, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Infrastruktury. Inwestycje Polskie mają być zasilone 10 mld zł. Na ile liczy KFD — tego resort transportu nie ujawnia. Mikołaj Karpiński, rzecznik ministerstwa, podkreśla, że zapis w projekcie ustawy ma jedynie otworzyć ministrowi i funduszowi furtkę, by w razie potrzeby poprosić o prywatyzacyjny kapitał.

Inwestycje i długi

KFD szuka nowych źródeł pieniędzy, bo ma do wykonania trudne zadanie. Fundusz przygotowuje się do finansowania inwestycji drogowych w nowej perspektywie unijnej 2014-20, a jednocześnie zaczyna spłacać już zaciągnięte długi. Problem w tym, że w KFD wkrótce pojawi się deficyt sięgający 11,5 mld zł. Już w 2014 r. zabraknie 2,36 mld zł. W 2018 r. niedobór jest szacowany na 8,3 mld zł, a w 2022 r. — 1,2 mld zł. Na szczęście w pozostałych latach KFD będzie miał nadwyżkę, więc faktyczna luka w finansach jest szacowana na około 3,5 mld zł.

— Nadwyżka pojawia się tylko przy założeniu, że fundusz nie finansuje inwestycji w nowej perspektywie. Tymczasem możemy spodziewać się, że średniorocznie w latach 2014-20 dostaniemy z Unii Europejskiej refundację na poziomie 6,5 mld zł, więc by utrzymać inwestycje na dotychczasowym poziomie, powinniśmy mieć 15 mld zł rocznie wkładu własnego — szacuje Wojciech Malusi, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa. To nierealne. Głównym źródłem finansowania KFD jest opłata paliwowa, która — według szacunków resortu transportu— powinna wzrosnąć z 3,8 mld zł w 2014 r. do 4,6 mld zł w 2020. Płynność funduszu poprawią też opłaty od kierowców, które zwiększą się z 2,34 mld zł w 2014 r. do 3,46 mld zł w 2020 r.

Nie wystarczy jednak nie tylko na wkład własny do nowych inwestycji, ale nawet na obsługę zobowiązań. Dlatego w nowelizowanych ustawach resort transportu wprowadza zapis pozwalający BGK zaciągać kredyty i emitować obligacje nie tylko na inwestycje, ale także na spłatę długów. W 2014 r. fundusz ma spłacić 1 mld zł kredytów i wykupić obligacje za 8,6 mld zł, w tym czteroletnie papiery za 7,3 mld zł. Ich oprocentowanie to 5,75 proc. Dziś czteroletnie obligacje skarbu państwa mają oprocentowanie na poziomie 3,6 proc., więc rolowanie jest opłacalne. Rynkowi analitycy nie chcą jednak prognozować, czy będzie równie korzystne w 2014 r., czyli w terminie wykupu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu