Przebudowa portfelina rynkach akcji

Marek Wierciszewski
opublikowano: 27-09-2011, 00:00

Mamy odreagowanie pod koniec kwartału. Inwestorzy kupują akcje. Analitycy: to chwilowa poprawa

Tydzień dobrze zaczął się dla inwestorów giełdowych i klientów funduszy inwestycyjnych i emerytalnych. Indeksy, które zaczęły dzień na sporych minusach, wystrzeliły i kwadrans później notowały 1,5-procentowe zwyżki. Niemiecki DAX rósł o nawet 4 proc. Później wzrosty już wyhamowały. Skąd ten optymizm? Być może zaczął się windows dressing, czyli „czyszczenie okien”, pod zbliżający się koniec kwartału — chodzi o podciągnięcie kursów spółek, aby poprawić bilanse czy pozycje w różnego typu rankingach instytucji finansowych.

Odbicie po spadkach

Wrzesień był jednak kolejnym nieudanym miesiącem dla inwestorów giełdowych. W piątek WIG znalazł się najniżej od dwóch lat, a na kilka dni przed końcem miesiąca główne indeksy warszawskiego parkietu są na jeszcze większych minusach niż te, jakimi zamknęły sierpień. Po tym jak zniżki trwają nieprzerwanie już czwarty miesiąc z rzędu, inwestorzy próbują szukać dna na rynku. Nawet w czasie poprzedniej, silnej i długotrwałej bessy, po czterech miesiącach zamkniętych na minusie zawsze następował przynajmniej miesiąc wzrostowy. Pierwszą okazją, by poderwać indeksy do góry,może być właśnie próba poprawiania przez krajowe fundusze (inwestycyjne i emerytalne) fatalnych wrześniowych stóp zwrotu.

Przeważa pesymizm

Jak twierdzą specjaliści z krajowych biur maklerskich, trudno jednak będzie zarobić inwestorom na kwartalnej podbitce. Jak zauważa Łukasz Rosiński, analityk DM AmerBrokers, tego typu krótkoterminowe działania sprawdzają się na stabilnym rynku. — Ostatniego dnia kwartału rzeczywiście można liczyć na ruch w górę. Jeżeli tak się stanie, to skorzystają na tym raczej mniej płynne spółki. Gdyby ktoś próbował zawyżyć na ostatnim fiksingu notowania największych przedsiębiorstw, automaty od razu by to wykorzystały — ocenia analityk specjalista DM AmerBrokers. Jego zdaniem, takim działaniom nie sprzyja struktura inwestorów na warszawskim rynku. Najwięcej do powiedzenia mają inwestorzy zagraniczni, a ich motywacja do poprawiania wyników jest mniejsza. Zamiast krótkoterminowymi wynikami, potencjalnych klientów zachęcają swoją renomą.

Zbyt dużo emocji

Jeszcze bardziej sceptyczny jest Marcin Mierzwa, zastępca dyrektora Biura Maklerskiego Alior Bank. — Rozwój koniunktury na rynkach zależy od tego, czy zostaną znalezione drogi wyjścia z kryzysu zadłużeniowego w strefie euro. Przy takiej nerwowości na rynkach wpływ windows dressing może się okazać zupełnie znikomy — ocenia Marcin Mierzwa. W zeszłym miesiącu po gwałtownej wyprzedaży z pierwszych dni kolejne sesje upłynęły pod znakiem korygowania wcześniejszych zniżek. Szczyt fali wzrostowej przypadł wtedy na fiksing ostatniego dnia sierpnia. — To raczej przypadek niż celowe zagranie. Data 31 sierpnia nie miała kluczowego znaczenia, notowania z tego dnia służą do sporządzania analiz miesięcznych, jednak inwestorzy sprawdzają wyniki funduszy częściej niż tylko raz w miesiącu — ocenia Łukasz Rosiński. Pod koniec czerwca też trudno było zauważyć na GPW większy ruch (indeksy nieznacznie odreagowały po słabych, wcześniejszych sesjach). Inwestorzy raczej wygaszali już działalność i szykowali się na wakacje.

Trudno trafić w dołek

Na pewne odreagowanie liczy także Tomasz Dumała, dyrektor w Biurze Maklerskim BGŻ. Jego zdaniem, po ostatnich spadkach lepiej zachowywać się powinna giełda nowojorska, a na tym powinny skorzystać największe spółki notowane nad Wisłą. Jednak jego zdaniem, ewentualne zwyżki nie muszą wcale być związane z windows dressing, a na dodatek mogą się okazać krótkoterminowe. — Do rozpoczęcia trwałych zwyżek potrzeba czasu. Trudno jest wychwycić ten dołek, który faktycznie będzie kończył spadki — ocenia Tomasz Dumała.

PYTANIE PULSU

Co przyniesie tydzień?

ANALITYCY DOMU MAKLERSKIEGO BANKU BPS

Awersja do ryzyka widoczna w zeszłym tygodniu była następstwem rozczarowującego komunikatu po posiedzeniu FOMC i obniżek ratingów banków. Patrząc przez pryzmat zmian na rynku walutowym i rynku obligacji, można ocenić, że z Polski „wychodzą” inwestorzy zagraniczni. Uczestnicy rynku negatywnie reagują także na wyprzedzające wskaźniki makroekonomiczne.

Kalendarium wydarzeń na rozpoczęty tydzień nie zawiera wielu istotnych danych. Choć w czwartek nastąpi publikacja danych o amerykańskim PKB, to znaczenie tego wskaźnika nie powinno być duże ze względu na fakt, że będzie to publikacjafinalna (po wcześniejszych przybliżeniach).

Z „twardych” danych najważniejsze wydają się zamówienia na dobra trwałego użytku. Natomiast inwestorzy mogą reagować także na wyniki przetargów sprzedaży włoskich bonów i obligacji (we wtorek oferowane będą obligacje za 3,5 mld euro i bony za 11 mld euro).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu