Piątkowa sesja przyniosła gwałtowną wyprzedaż akcji KGHM. W lokalnym dołku za papiery płacono poniżej 334 zł, o ponad 10 proc. mniej niż na zamknięciu poprzedniej sesji.
- Spadek to oczywiście pochodna zniżek cen surowców: miedzi, złota, a przede wszystkim srebra - mówi Jakub Szkopek, analityk Erste Securities.
- W kontekście wydarzeń na rynku surowcowym spadek wyceny KHGM nie jest niespodzianką - dodaje Paweł Puchalski, specjalista Biura Maklerskiego Santander.
W ślad za srebrem
Lubińska firma jest czołowym producentem zarówno miedzi, złota jak i srebra. Te metale od dawna są w silnym trendzie wzrostowym. Piątek przyniósł jednak korektę tej tendencji, co specjaliści wiążą z umocnieniem się waluty amerykańskiej. Drożejący dolar często wywołuje odwrotny ruch na surowcach. W piątek miedź taniała o ok. 2-4 proc. złoto mniej więcej dwa razy tyle, a srebro nawet o ponad 14 proc.
- Drożejące metale sprzyjały notowaniom lubińskiej firmy, a teraz, gdy tanieją, wartość akcji KGHM idzie w dół - wyjaśnia Jakub Szkopek.
Dlaczego skala przeceny miedziowego giganta była tak głęboka?
- Trzeba mieć na uwadze, że KGHM jest obecnie eksponowany głównie na ceny srebra. Chodzi o formułę podatku od wydobycia. Ustalona przez regulatora maksymalna wartość daniny na kilogram kruszcu została osiągnięta przy poziomie cen ok. 60 USD za uncję. Stało się to już w grudniu i od tego momentu wzrost ceny srebra przekładał się w 100 proc. na zysk EBITDA i netto KGHM - tłumaczy Paweł Puchalski.
Podatki dla każdego surowca są liczone osobno i mają inną konstrukcję. W przypadku złota takiego podatku w ogóle nie ma, a maksymalny pułap dla miedzi osiągany jest przy 15 tys. USD za tonę (po obecnym kursie USD/PLN), do którego jeszcze sporo brakuje.
- Dlatego też spółce ogólnie sprzyja wzrost cen metali, o ile przewyższa umocnienie złotego, ale kluczowa jest cena srebra, ponieważ KGHM jest jednym z dwóch największych producentów tego metalu na świecie. Dlatego w ostatnich tygodniach kurs spółki podążał za mocnym wzrostem ceny srebra, a korekta na tym surowcu wywołała tak mocną wyprzedaż akcji lubińskiej firmy - wyjaśnia ekspert Santandera.
Zmiany kadrowe to ryzyko i niepewność
Na notowaniach KGHM cieniem położyły się dodatkowo nieoczekiwane zmiany kadrowe. Rada nadzorcza odwołała w piątek ze składu zarządu prezesa Andrzeja Szydłę oraz Piotra Stryczka, wiceprezesa ds. korporacyjnych. Andrzej Szydło był szefem spółki od marca 2024 r., ale związany był z nią o wiele dłużej - przez lata kierował Hutą Miedzi w Głogowie, największym takim zakładem KGHM.
- Odwołanie prezesa KGHM, w moim odczuciu, jest złą wiadomością. Andrzej Szydło był raczej pozytywnie oceniany. Zmiany na tym stanowisku zwykle rodzą ryzyko i różne domysły. W KGHM trwają obecnie negocjacje płacowe, być może dotychczasowy prezes nie chciał się na coś zgodzić. A może został uznany za zbyt ostrożnego w zakresie polityki inwestycyjnej. Trudno to ocenić - komentuje analityk Santandera.
Rynek nie spodziewał się takiego ruchu ze strony skarbu państwa, który jest głównym udziałowcem lubińskiej grupy.
- Zmiana na stanowisku prezesa to niespodzianka. Taki ruch zawsze niesie ze sobą ryzyko i niepewność, zwłaszcza z perspektywy inwestorów zagranicznych. Andrzej Szydło był kojarzony ze skutecznym obniżeniem podatku od wydobycia. To był jeden z jego kluczowych celów - mówi specjalista Erste Securities.
Rada nadzorcza KGHM delegowała swojego członka, Remigiusza Paszkiewicza, do czasowego pełnienia obowiązków prezesa oraz wiceprezesa ds. korporacyjnych. Będzie sprawował te funkcje do czasu rozstrzygnięcia postępowań kwalifikacyjnych, ale nie dłużej niż przez trzy miesiące. Remigiusz Paszkiewicz od sierpnia 2025 r. jest prezesem Grupy Przemysłowej Baltic, realizującej projekty konstrukcji stalowych dla sektora lądowej i morskiej energetyki wiatrowej, przemysłu stoczniowego oraz energetyki jądrowej.
- Rynek oczekiwał, że w ciągu kilku tygodni KGHM opublikuje nową strategię. Teraz to się pewnie opóźni. Poza tym dotychczasowy prezes był w miarę przewidywalny. Nowy to będzie niewiadoma - trudno przewidzieć, na co położy nacisk w zakresie dalszego rozwoju spółki - konkluduje Jakub Szkopek.
