Perspektywa czerwcowego referendum unijnego decyduje o sytuacji na naszym rynku walutowym. Złoty będzie silny, jeśli politycy mu nie zaszkodzą. Choć sytuacja na rynku może być nerwowa.
Zbliżające się wielkimi krokami referendum w sprawie członkostwa Polski w Unii Europejskiej pozostanie głównym czynnikiem, decydującym o sile złotego w maju. Analitycy podkreślają jednak, że nasza waluta będzie mocna, jeśli nie zaszkodzą jej politycy. Tak, jak stało się w kwietniu.
Ubiegły miesiąc miał być okresem stabilizacji złotego przed czerwcowym referendum. Nie był — politycy na to nie pozwolili. Spadające drastycznie notowania rządu, spór o podatki i kompetencje między ministrami finansów i gospodarki, dalsze zawirowania wokół PZU to główne czynniki, które wywołały silne wahania złotego.
Koniec miesiąca przyniósł jednak umocnienie naszej waluty — głównie wobec dolara. Dlatego stawiane w comiesięcznej ankiecie „PB” na początku kwietnia prognozy sprawdziły się tylko w niewielkim stopniu. Na zamknięciu rynku 30 kwietnia za dolara płacono 3,809 zł, a za euro 4,2586 zł. Żaden z ankietowanych przez nas specjalistów nie przewidział miesiąc wcześniej takich cen walut. Najbliżej wyceny dolara był Łukasz Tarnawa, główny analityk PKO BP, natomiast cenę euro najlepiej przewidziała Agata Urbańska z ING Banku.
— Prognozowanie staje się coraz bardziej skomplikowane. Polityczne zamieszanie w kwietniu może znaleźć swoją powtórkę również i w tym miesiącu — ostrzega Mirosław Gronicki, główny ekonomista Banku Millennium.
W maju — według większości ekonomistów — spory polityczne przesuną się jednak na dalszy plan, choć z pewnością nie należy ich lekceważyć. Najważniejsze będzie przygotowanie do czerwcowego referendum unijnego. Część analityków uważa, że inwestorzy pod koniec miesiąca będą już dyskontowali sukces głosowania. Pojawiają się jednak opinie, które ostrzegają przed zbytnim optymizmem.
Zdaniem części analityków, w maju raczej nie będzie już jednak takich spektakularnych skoków cen walut, jakie mogliśmy zaobserwować w ubiegłym miesiącu.
— Okres niepokoju politycznego nie służy złotemu. Uważamy, że w tym miesiącu będzie pod tym względem w miarę spokojnie. Złoty znalazł się w trendzie aprecjacyjnym i systematycznie będzie się umacniał — uważa Arkadiusz Garbarczyk, analityk BRE Banku.
Podobnego zdania jest Agata Urbańska, ekonomistka z ING Banku. Jej zdaniem, w maju nie będzie żadnych impulsów, które mogłyby wpłynąć znacząco na osłabienie naszej waluty. Przed samym referendum dojdzie do uspokojenia na arenie politycznej. To przede wszystkim inwestorzy będą decydować o wartości złotego.
— Przed referendum dotyczącym wejścia Polski do Unii Europejskiej prawdopodobnie zaobserwujemy wzrost eurooptymizmu, który doprowadzi do umocnienia się złotego w stosunku do euro — uważa Maciej Semeniuk, ekonomista Danske Bank.
Najbardziej gorące sesje na rynku walutowym będą miały miejsce w ostatnich dwóch tygodniach przed samym referendum. Pojawiają się opinie, że głosowanie niekoniecznie musi zakończyć się sukcesem. Ośrodki badań opinii publicznej będą prześcigać się w ogłaszaniu wyników ankiet.
— Obawiamy się, że część inwestorów po prostu nie wytrzyma napięcia. Dlatego spodziewamy się lekkiego osłabienia złotego w ostatnich tygodniach przed referendum — mówi Łukasz Tarnawa.
— Bardzo dużo będzie zależeć od tego, jak będą przedstawiały się wyniki dotyczące spodziewanej frekwencji. Ta niepewność może wpłynąć na konkretne decyzje inwestorów — dodaje z kolei Tomasz Zdyb, analityk Pekao SA.
Zdaniem Iwony Pugacewicz-Kowalskiej, głównej ekonomistki w CA IB Securities, nie tylko zbliżające się referendum będzie wpływać pozytywnie na inwestorów.
— Spodziewamy się dobrych danych o produkcji i inflacji w maju. W tej sytuacji RPP dokona kolejnej redukcji stóp. Z pewnością informacje te wzmocnią złotego — uspokaja Iwona Pugacewicz-Kowalska.