Przedsiębiorcy boją się drogi na skróty

Adan Sofuł
30-05-2006, 00:00

Uczciwi nie mają się czego obawiać — zapewnia w każdym niemal wywiadzie przyszły szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego Mariusz Kamiński. Ale wygląda na to, że nie ma daru przekonywania, bo obawy przedsiębiorców narastają, im bliżej jutrzejszej debaty w Senacie o ustawie wprowadzającej CBA. Wszystkie większe organizacje przedsiębiorców zarzucają ostatnio redakcje listami, petycjami i stanowiskami w tej sprawie. Czy senatorowie wysłuchają ich obaw? Można wątpić. CBA jest jednym ze sztandarowych punktów programu wyborczego PiS, ugrupowanie to jest zdeterminowane, by taki urząd powstał jak najszybciej, a każde słowa krytyki w tej sprawie politycy tej partii traktują jako obronę starego układu. Dlatego Centralne Biuro Antykorupcyjne powstanie bez względu na jakiekolwiek zastrzeżenia. I to zła wiadomość.

I nie chodzi o to, że powstanie — jak twierdzi SLD w skądinąd dość obrzydliwym wideoklipie — policja polityczna PiS. Oczywiście, groźba wykorzystywania i nadużywania władzy w rozgrywkach politycznych zawsze istnieje. Nie jest ona jednak większa niż w przypadku już istniejących urzędów i nie tego obawiają się przedsiębiorcy.

Prawdziwym problemem jest to, że ustawa o CBA wpisuje się na coraz dłuższą listę aktów prawnych o charakterze doraźnym. Rządzące ugrupowanie doszło do wniosku, że istniejące instytucje nie dają sobie rady w walce z korupcją i postanowiło powołać superurząd. To jednak rozwiązanie na dziś, tymczasem prawo powinno się tworzyć na dziesięciolecia. To filozofia, w myśl której, gdy w moście robi się dziura, to nie naprawiamy mostu, tylko obok przerzucamy prowizoryczną kładkę. I dlatego nasz system prawny przypomina dziesiątki mniej lub bardziej udanych kładek, a nie wygodną i bezpieczną estakadę. Dość wspomnieć, ile zmian w prawie podatkowym dokonano, by doraźnie załatać jakieś luki w przepisach. Te prowizorki są do dziś zmorą przedsiębiorców. To rozwiązanie niewygodne i niebezpieczne. Co gorsza — kładka pod nazwą CBA może okazać się szczególnie chybotliwa — nieprecyzyjne przepisy i wszechwładne kontrole (trwające do dziewięciu, a w większych firmach do jedenastu miesięcy) mogą być utrapieniem dla setek firm (także uczciwych). Nawet jeśli CBA uzna firmę za niewinną korupcji (nie mamy podstaw podejrzewać, że niewinni będą oskarżani), to samo postępowanie może sparaliżować prace przedsiębiorstwa na wiele miesięcy.

Walka z korupcją jest z pewnością potrzebna, ale trudno się oprzeć wrażeniu, że powołując CBA, rząd idzie trochę na skróty. Zapomina, że pośpiech jest potrzebny tylko przy łapaniu pcheł. Przy łapaniu łapówkarzy już ważniejsza jest dokładność i precyzyjne prawo.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adan Sofuł

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Przedsiębiorcy boją się drogi na skróty