Przedsiębiorcy czekali i wreszcie się doczekali

Jacek Zalewski
opublikowano: 2004-08-20 00:00

Jutro wchodzą w życie, po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia — co nastąpiło w 173 numerze Dziennika Ustaw, datowanym 6 sierpnia — dwie ustawy z 2 lipca 2004 r.: o swobodzie działalności gospodarczej (cieńsza) oraz przepisy wprowadzające ustawę o swobodzie działalności gospodarczej (znacznie grubsza).

Szczerze mówiąc liczyłem, iż Rządowe Centrum Legislacji tak ustali datę publikacji, aby porządkujące wiele kwestii administracyjnych ustawy weszły w życie od pierwszego dnia miesiąca. Jeśli nie dało się 1 sierpnia, to lepszy byłby już 1 września. Te dziesięć dni polskiej przedsiębiorczości nie zbawi. Notabene wypada przypomnieć, że pierwotnym zamierzeniem rządowym było wejście ustaw w życie 1 maja 2004 r., czyli jednocześnie z akcesją Polski do Unii Europejskiej — a zatem tak czy owak mamy poślizg.

Poniższe kalendarium zawiera najważniejsze daty na ścieżce legislacyjnej. Redakcja „PB” chciałaby przypomnieć osobiste zasługi byłego premiera Leszka Millera dla przeforsowania nowych przepisów. Sama koncepcja ustaw pojawiła się podczas jego licznych spotkań ze środowiskiem przedsiębiorców. A potem, kiedy w fazie uzgodnień międzyresortowych biurokracja ze wszystkich stron przypuściła atak na ideę ograniczenia urzędniczej ingerencji w działalność gospodarczą, Miller musiał wręcz walnąć w stół. Taki styl kierowania i rządem, i partią nie wyszedł mu generalnie na zdrowie, ale akurat w tej kwestii... no, dobrze że się postawił. Poza tym wiceminister Małgorzata Okońska-Zaremba otrzymała polityczne zielone światło do walki o to, aby w parlamencie posłowie i senatorowie jak najmniej zepsuli — także ci z SLD-UP.

Kiedy w ostatniej fazie prac przygotowawczych, jeszcze na etapie Rady Ministrów, Leszek Miller i Jerzy Hausner wymiennie używali w tytule ustawy „swobody” oraz „wolności” działalności gospodarczej, na zakończenie konferencji prasowej w MGPiPS zwróciłem się do wicepremiera Hausnera, aby wreszcie zostało to ujednolicone i żeby była wpisana oczywiście swoboda, ponieważ wolność w tym kontekście jest zupełnie nie na miejscu. Profesor odrzekł: „Lepsza swoboda? No to będzie pan miał swobodę!” I tak to czwarta władza przypadkiem wmieszała się do procesu legislacyjnego...