Przedsiębiorcy dostaną z Unii więcej

Sylwester Sacharczuk, Krzysztof Adam Kowalczyk
28-06-2011, 09:53

Po 2013 r. lokalne drogi i chodniki będą dotowane przez UE w niewielkim stopniu. - Pożyczki nie zastąpią dotacji UE dla firm, zwłaszcza małych — mówi Elżbieta Bieńkowska, minister rozwoju.

"Puls Biznesu": Kto w nowej perspektywie finansowej UE na lata 2014-20 dostanie więcej funduszy unijnych?

Elżbieta Bieńkowska: Obecny budżet na lata 2007-13 jest bardziej infrastrukturalny, przyszły będzie w większej mierze wspierał przedsiębiorczość. Kwota przeznaczona dla firm na pewno się zwiększy.

Przedsiębiorcy boją się, że zamiast unijnych dotacji będą tylko pożyczki.

Dotacje pozostaną. Instrumenty zwrotne ich nie zastąpią, choć oczywiście Komisja Europejska (KE) patrzy na nie przychylnie. Pewnie będzie ich więcej niż teraz, ale nie wiemy jeszcze, o ile: o 1 czy o 5 proc.? Poczekajmy na propozycje. Nie wyobrażam sobie, by osoby rozpoczynające działalność gospodarczą mogły korzystać tylko z pożyczek. Także samorządy będą mogły sięgać głównie po dotacje. Proponujemy KE, by kraje miały jak największą samodzielność w ustalaniu, ile przeznaczyć na granty, a ile na instrumenty zwrotne.

Pożyczki będą kierowane głównie do większych przedsiębiorstw?

Wydaje mi się, że taka będzie tendencja. Im mniejsze firmy, tym więcej będzie dla nich wsparcia w postaci dotacji.

Co z przedsięwzięciami innowacyjnymi — więcej dotacji czy instrumentów zwrotnych?

Na pewno na innowacyjność położony będzie duży nacisk.

Organizacje biznesowe narzekają, że warunek innowacyjności w konkursach na dotacje bywa wprowadzany na siłę.

Mamy różne ścieżki udzielania dotacji — są takie, gdzie innowacyjność jest konieczna, i takie, gdzie nie. Musimy kierować się unijną strategią wzrostu Europa 2020 i jej poprzedniczką — strategią lizbońską, zbudowaną niemal wyłącznie na innowacyjności. Rząd rozlicza się z KE z konkretnych wskaźników osiągniętych dzięki unijnym funduszom, np. liczby patentów i wdrażanych nowych technologii. I jeśli tych wskaźników Polska nie osiągnie, będzie musiała zwracać pieniądze.

Co z samorządami? W latach 2014-20 dostaną więcej?

Taki powinien być efekt wdrożenia naszej przyjętej rok temu przez rząd strategii rozwoju regionalnego. Chodzi o to, aby samorządy dostawały więcej pieniędzy i miały większą swobodę w dysponowaniu nimi. Chcę, by decydowały o przeznaczeniu nie tylko pieniędzy z obecnych regionalnych programów operacyjnych (RPO), ale także tego, co do regionów trafi w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki (POKL). Ale podkreślam: po 2013 r. lokalne drogi i chodniki będą dotowane z Unii w niewielkim stopniu. Samorządy powinny je w coraz większej mierze finansować z własnych budżetów.

Czy już wiadomo, ile Polska dostanie z unijnego budżetu na lata 2014-20?

Liczymy na fundusze w podobnej skali, jak w budżecie 2007-13. Gdyby sytuacja gospodarcza Europy była lepsza, negocjacje byłyby łatwiejsze. Pod koniec czerwca komisarz Janusz Lewandowski przedstawi propozycję kwoty nowego budżetu, ale tak naprawdę szczegóły poznamy dopiero w 2012 r.

Wróćmy do funduszy na lata 2007-13. Zostało coś jeszcze do podziału?

Ponad 65 proc. pieniędzy zostało już zakontraktowanych, czyli podpisano na nie umowy. Podzielono już około 90 proc. Ale pamiętajmy: trzeba je nie tylko wydać, ale i rozliczyć, a ta ścieżka jest długa i czasem wyboista...

Uda się podzielić całe 67 mld EUR przyznane Polsce na lata 2007-13?

Nie widzę ryzyka, by zostały jakieś pieniądze i trzeba by je było oddać.

Ale w niektórych działaniach ich podział idzie opornie. Czy są możliwe przesunięcia pieniędzy?

Kilka miesięcy temu był problem z programem sieci szerokopasmowej dla pięciu województw Polski Wschodniej, ale pamiętajmy, że to wielkie przedsięwzięcie za miliard złotych. Nikt w Europie nigdy nie robił takiego projektu. Nie ma jednak ryzyka, że nie wydamy tych pieniędzy. Były trudności z kredytem technologicznym, ale po zmianach program wreszcie rusza. Tak naprawdę jedyny wielki problem jest z projektami kolejowymi.

Zabierzecie pieniądze kolei i dacie na drogi?

To, niestety, jest konieczne. Występujemy z takim wnioskiem, ale KE jest niechętna, bo Polska i tak dostaje na drogi bardzo dużo. Zresztą, gdybyśmy na nie przeznaczyli wszystkie pieniądze, jakie dostajemy od UE, to pewnie wykorzystalibyśmy je bez trudu. Ale to nie dałoby naszej gospodarce takiego koła zamachowego, jak wielowątkowość, która jest w unijnej polityce spójności — od autostrad i lotnisk, przez wspieranie nauki i innowacyjności, po inwestowanie w ludzi.

Przedsiębiorcy narzekają, że szkolenia w POKL nie są dostosowane do ich potrzeb. Mają też wątpliwości co do ich jakości.

Jeśli ktoś się uprze, to w ogromnym morzu projektów, jakie obejmuje POKL, może znaleźć zły. Mimo tylu narzekań, Europejski Fundusz Społeczny w Polsce jest najbardziej efektywny w całej Europie.

Firmy skarżą się też na biurokrację przy korzystaniu z przyznanych dotacji. Niektórzy chcą z nich rezygnować — tak jest np. w przypadku "Paszportu do eksportu".

Będę adwokatem diabła. KE prowadzi mnóstwo kontroli. Gdyby jej służby znalazły nawet jednostkowe błędy i uznały je za charakterystyczne dla pewnych przedsięwzięć, mogłyby one zostać rozszerzone na cały priorytet, a wtedy rząd musiałby zwracać ogromne kwoty. Właśnie dlatego musimy być skrupulatni. Jeśli chodzi o "Paszport do eksportu", nie ma mowy o przesunięciu tych pieniędzy na inne działania.

Co po tych czterech latach zmieniłaby pani w podziale unijnej kasy?


Więcej dałabym regionom i właśnie taki jest pomysł na przyszłość. Wyraźnie widać, że pewne projekty mogą z powodzeniem samodzielnie realizować województwa. Samorządy wiedzą najlepiej, co jest potrzebne, aby pobudzić rozwój na swoim terenie. Więcej wsparcia mogłaby też dostać kultura. KE jest innego zdania. Przykład Centrum Nauki Kopernik (207 mln zł dotacji z UE), do którego zjeżdżają rodziny i wycieczki szkolne z całej Polski, pokazuje jednak, że warto w nią inwestować.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwester Sacharczuk, Krzysztof Adam Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Przedsiębiorcy dostaną z Unii więcej