Przedsiębiorcy mają dość podatkowych absurdów

Magdalena Flis, Joanna Szlęzak-Matusewicz , Agata Szymborska-Sutton
10-10-2011, 00:00

Polskie firmy oczekują zniesienia barier, które utrudniają prowadzenie biznesu

Nowy rząd, który powstanie po wyborach, powinien poprawić przepisy dotyczące kredytu podatkowego dla małych firm, zwolnić przedsiębiorców od zapłaty podatku, w sytuacji gdy oni sami nie otrzymali zapłaty za swój towar czy usługę, dostosować przepisy dotyczące kosztów reprezentacji do realiów prowadzenia biznesu czy wreszcie zezwolić na odliczenie VAT od zakupu samochodu osobowego, jeśli jest on wykorzystywany do prowadzenia działalności gospodarczej. Przepisy dotyczące tzw. reprezentacji od wielu lat budzą kontrowersje, tym bardziej że wydatki o takim charakterze nie mogą stanowić kosztów podatkowych. Problem w tym, że nikt do końca nie wie, czym jest reprezentacja. Zgodnie ze stanowiskiem organów skarbowych, reprezentacja na gruncie podatkowym to występowanie w imieniu firmy wiążące się „z okazałością w celu wywołania dobrego wrażenia”. Tylko że nikt nie wie, co to jest okazałość, ponieważ zależy ona od subiektywnej oceny. Na tym tle rodzi się więc konflikt interpretacyjny, który trwa od wielu lat i jest widoczny w wydawanych interpretacjach. Przykładowo, organy podatkowe uznają, że poczęstunek (kawa, herbata, ciastka) w siedzibie firmy nie wypełnia znamion reprezentacji z uwagi na to, że działanie takie nie jest ukierunkowane na reprezentowaniefirmy oraz budowanie jej prestiżu. W świetle wydawanych interpretacji, kawa wypita z kontrahentem nie w firmie, tylko w restauracji reprezentacją już jest. Analizując powyższe kwestie, można dojść do wniosku, że przepisy te są niespójne i pozbawione sensu. Oczywiście dopuszczenie do sytuacji, w której każdy wydatek o charakterze reprezentacyjnym mógłby być kosztem, byłoby z pewnością pokusą do nadużyć ze strony przedsiębiorców. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby powrócić do założeń przepisów sprzed 2007 r., kiedy to reprezentacja stanowiła koszt podatkowy do wysokości limitu 0,25 proc. przychodów. Tax Care postuluje umożliwienie uwzględnienia w kosztach podatkowych części wydatków reprezentacyjnych i podwyższenie wskaźnika do 1 proc. Pozwoli to z pewnością na uwzględnienie w kosztach minimalnych wydatków, np. na zakup usługi gastronomicznej, przy założeniu, że wydatek ten będzie służył osiąganiu przychodów.

Uprościć odzyskiwanie podatku

Zapewne każdy przedsiębiorca prędzej czy później natknie się na nieuczciwego kontrahenta, który nie zapłaci mu, mimo wystawionej faktury, za wykonane usługi czy wydany już towar. Problem polega na tym, że urzędu skarbowego nie interesuje, że kontrahent zawinił — podatki na konto fiskusa muszą trafić w terminie bez względu na trudną sytuację, w jakiej znalazł się przedsiębiorca. Przychód, od którego należy zapłacić podatek, powstaje bowiem w momencie sprzedaży, niezależnie od tego, czy kontrahent zapłacił, czy nie. W przypadku niezapłaconej faktury sytuacja przedsiębiorcy wygląda bardzo nieciekawie, jest bowiem stratny potrójnie: nic nie zarobił, musiał zapłacić daninę fiskusowi i nikt mu nie zwróci wydanego towaru lub czasu poświęconego na wykonanie usługi, a proces odzyskiwania podatku jest czasochłonny i skomplikowany. Najpierw przedsiębiorca jest zobligowany do wysłania dłużnikowi wezwań do zapłaty. Dopiero gdy kontrahent nie zareaguje, przedsiębiorca może wystąpić na drogę sądową. Wyrok korzystny dla przedsiębiorcy w postaci nakazu zapłaty musi mieć klauzulęwykonalności. Przedsiębiorca zwraca się następnie do komornika o wszczęcie egzekucji z majątku dłużnika. I dopiero wtedy, gdy komornik oficjalnie potwierdzi, że taka egzekucja była nieskuteczna, przedsiębiorca ma prawo zaliczyć kwotę z niezapłaconej faktury do kosztów uzyskania przychodu. Dlatego Tax Care postuluje uproszczenie procesu odzyskiwania podatku dochodowego od niezapłaconych faktur. Podobnie jak w przypadku podatku VAT, tak i tutaj powinien zostać określony dokładny czas, po którym przedsiębiorca będzie mógł upomnieć się od skarbówki o nienależną jej daninę.

Kredyt u fiskusa

Kredyt można zaciągnąć nie tylko w banku, ale także… u fiskusa. Taka możliwość wynika z ustaw o podatku dochodowym od osób fizycznych i podatku dochodowym od osób prawnych. Kredyt podatkowy dla małych przedsiębiorców na pozór wygląda atrakcyjnie — rozpoczynający po raz pierwszy działalność gospodarczą są zwolnieni z zapłaty podatku w drugim lub w trzecim roku działalności. „Pożyczkę” zwracają fiskusowi w kolejnych pięciu latach, do tego bez odsetek. Wydawałoby się, że to idealne rozwiązanie dla początkujących firm, dla których każda forma finansowego wsparcia na starcie ma ogromne znaczenie. W praktyce okazuje się jednak, że zainteresowanie kredytem u fiskusa jest znikome. Z danych Ministerstwa Finansów wynika, że w latach2004-10 z kredytu skorzystały tylko… 4 przedsiębiorstwa. Skąd taka niechęć przed zadłużeniem się u fiskusa? Kredyt podatkowy obwarowany jest wieloma trudnymi do spełnienia warunkami. Jednym z nich — w przypadku osób fizycznych — jest konieczność osiągania średniomiesięcznego przychodu na poziomie tysiąca euro, czyli średniej krajowej. Kolejny warunek dla chętnych na kredyt podatkowy: firma musi zatrudniać od razu 5 osób, do tego koniecznie na umowę o pracę. To wszystko powoduje, że przedsiębiorcy nie mogą lub obawiają się skorzystać z kredytu podatkowego. Co zatem należałoby zrobić, aby rozwiązanie przewidziane w ustawie nie było tylko martwym przepisem? Tax Care postuluje przede wszystkim zmianę warunków, które muszą spełnić przedsiębiorcy. Sama idea kredytu podatkowego jest bowiem słuszna, ale wymogi dotyczące tak wysokiego zatrudnienia i wysokości przychodu są nierealne dla firmy, która dopiero stawia pierwsze kroki w biznesie — te dwa warunki powinny zatem zostać mocno złagodzone. Kredyt podatkowy powinien także być dostępny dla osób, które rozliczają się z fiskusem za pomocą podatku liniowego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Flis, Joanna Szlęzak-Matusewicz , Agata Szymborska-Sutton

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Przedsiębiorcy mają dość podatkowych absurdów