Trzymanie oszczędności w obcych walutach przyniosło stratę w 2006 r. Złoty znów pokazał siłę.
To, co działo się na rynku walutowym w mijającym roku, mogło zadowolić przede wszystkim tych, którzy zadłużyli się w euro, dolarach czy frankach szwajcarskich. Im dawniej, tym lepiej, bo dziś raty takich kredytów są przynajmniej o kilka procent niższe. I choć oprocentowanie wzrosło, to nie na tyle, by zmusić do przewalutowania.
Straty ponieść mogli natomiast ci, którzy trzymali pieniądze na lokatach walutowych. Najbardziej dotkliwie można było odczuć utratę wartości przez dolara. Zielony zniżkował wobec złotego aż o 13,7 proc. Jeśli na początku roku otwarto lokatę wartą 10 tys. USD, oprocentowaną według stałej stopy procentowej (stawka około 1,2 proc.), to dziś strata z takiej inwestycji wyniosłaby około 4 tys. zł (czyli ponad 12,5 proc.).
Podobna lokata we wspólnej walucie wyszła ledwo na zero, bo kurs euro jest praktycznie taki sam, jak na początku roku. Średnia jest niewiele wyższa i wynosi 3,89 zł. O 3,7 proc. spadły notowania franka szwajcarskiego, który zaliczył historyczne minima. W trakcie roku kurs franka ocierał się jednak nawet o poziomy powyżej 2,60 zł, dlatego średnia jest wysoka i wynosi 2,47 zł.