W przyszłym tygodniu resort skarbu ma wybrać doradcę prywatyzacyjnego dla PKO BP, a zaraz potem ma rozpocząć negocjacje z Eureko.
„Puls Biznesu”: Ile spółek będzie musiał dodatkowo sprywatyzować resort skarbu, aby zgromadzić pieniądze na odszkodowanie dla Eureko?
Przemysław Morysiak: Polski rząd rzeczywiście bierze udział w postępowaniu arbitrażowym, ale żaden wyrok w tej sprawie jeszcze nie zapadł.
Prawdą też jest, że Eureko, akcjonariusz mniejszościowy PZU, stanowczo domaga się realizacji umowy prywatyzacyjnej i odsprzedania mu dodatkowego 21-procentowego pakietu akcji PZU. Ale dopiero międzynarodowy trybunał rozstrzygnie, czy rząd RP złamał tę umowę, nie godząc się na realizację drugiej części transakcji. Rozprawa arbitrażowa zaplanowana jest na wrzesień. I doprawdy nie wiem, skąd bierze się przekonanie, że przegramy ten spór.
Zamiary Eureko wydają się oczywiste. Będzie domagać się odszkodowania, i to w rekordowej wysokości 1 mld EUR. Czy to naprawdę nie jest dla MSP niepokojące?
Ostatnia informacja dotycząca wysokości kwoty jest zaskakująca, bo jeszcze dwa tygodnie temu słyszałem, że w grę wchodzi 100, maksymalnie 200 mln EUR. Zwracam jednak uwagę, że w samym pozwie Eureko nie przedstawiło wysokości roszczeń, a zgodnie z procedurą, trybunał stwierdzi jedynie, czy rząd RP złamał umowę. W tego typu sytuacjach nie można być pewnym, czy takie „żądania” są celem czy tylko środkiem do celu? A jeśli, to jakiego?
Czy spróbujecie rozwiązać ten spór w drodze negocjacji, jeszcze przed pierwszą rozprawą?
Spotkanie zaplanowaliśmy pod koniec marca.
Czego oczekujecie od Eureko?
Przygotowaliśmy kilka rozwiązań. Zwracam uwagę, że to Skarb Państwa jest wciąż dominującym właścicielem PZU. A poza tym sytuacja zmieniła się od czasu sprzedaży tego pakietu Holendrom…
Co się zmieniło? Poza rządami i kilkoma ministrami skarbu?
Otoczenie biznesowe. Wzrósł udział kapitału zagranicznego w sektorze finansowym. Wiązaliśmy z nim spore nadzieje. Po kilku latach mamy do czynienia z rozczarowaniem.
A konkretnie? Kto i dlaczego zawiódł wasze oczekiwania?
Nie podam żadnych nazw. Nie chodzi o nasze (rządu) rozczarowania. Chodzi o ogólną sytuację, o ocenę opinii publicznej. W wielu przypadkach kwestionuje się poziom napływu know-how. Mówi się o transferowaniu zysków poza Polskę…
Kto tak działa? Właściciele ING BSK, BZ WBK, Pekao SA, Banku BPH, BRE Banku?
Jak już powiedziałem, nie chodzi o szczegóły. Wskazuję jedynie, jakie mieliśmy nadzieje i jak w ocenie opinii publicznej wygląda rzeczywistość. Eureko miało czas pokazać, jakim jest inwestorem i partnerem, a skończyło się…?
Bo czują się oszukani. Czego się więc od nich oczekuje? Że odsprzedadzą swój pakiet wskazanemu przez MSP inwestorowi? A kogo będzie na to stać? PKO BP?
Te pytania są przedmiotem dyskusji. Proszę pamiętać, że decyzji nie może samodzielnie podjąć minister skarbu. Opinia publiczna słusznie zwraca uwagę na fakt, że mamy do czynienia z największą na rynku grupą ubezpieczeniową. Naszym nadrzędnym celem powinno być rozwiązanie sporu.
Postawił Pan inwestorom zagranicznym bardzo poważne zarzuty. Jednocześnie zamierzacie sprzedać w ekspresowym tempie 211 spółek i wojujecie na arenie międzynarodowej z Eureko. To chyba dość ryzykowna gra?
To, co powiedziałem, dotyczy po pierwsze — niewielkiego procentu inwestorów, a po drugie — wynika z oceny opinii publicznej. Jestem także w stanie podać szereg przykładów dobrze układającej się współpracy.
Bez rozwiązania sporu z Eureko nie ma mowy o wprowadzaniu PZU na warszawską giełdę...
...dlatego też nie planujemy takiego debiutu na ten rok.
To oczywiste, ale jest jeszcze kwestia połączenia PZU z PKO BP. Jak to sobie Pan wyobraża?
To rozwiązanie wydaje się bardzo interesujące. Nie mam wątpliwości, że powiązanie kapitałowe tych instytucji zwiastowałoby nowe możliwości dla rodzimego rynku finansowego, zdominowanego przez kapitał pochodzenia zagranicznego. Na przykład możliwość działań w celu utworzenia narodowej grupy finansowej złożonej przede wszystkim z PKO BP i PZU mogłaby doprowadzić do istotnej zmiany tej sytuacji. Tym bardziej że wspomniane firmy już ze sobą ściśle współpracują i efekty tej kooperacji są bardzo dobre. Nie mamy jednak złudzeń, że dopóki nie wyjaśnimy sporu z Eureko, to projekt pozostanie na papierze.
No to kolejna rafa — wybór doradcy prywatyzacyjnego dla PKO BP. Czy tym razem, po czterech nieudanych próbach, wreszcie na kogoś MSP się zdecyduje?
Wybór doradcy prywatyzacyjnego dla PKO BP nie będzie utrudniony z powyższego powodu, tym bardziej że zastosowaliśmy inną formułę wyboru doradcy. W poniedziałek otrzymaliśmy cztery oferty i wierzę, że już w przyszłym tygodniu wyłonimy zwycięzcę.
Jak Pan ocenia jakość ofert?
Bardzo dobrze. Większość kandydatów to instytucje z najwyższej światowej półki i mają ogromne doświadczenie w doradzaniu na polskim rynku.
Jest więc realna szansa na rozpoczęcie tej prywatyzacji w tym roku?
Jeśli nie dojdzie do nieprzewidzianych komplikacji, to akcje PKO BP trafią do obrotu publicznego w IV kwartale tego roku.
Jakich wpływów oczekujecie?
Wyceny dokona doradca. W założeniach budżetowych przyjmuje się, że sprzedaż 30 proc. akcji powinna przynieść około 3 mld zł wpływów. Działania restrukturyzacyjne podjęte przez bank oraz korzystne efekty pomocy zewnętrznej doprowadziły do trwałej poprawy sytuacji finansowej i rynkowej oraz wizerunku PKO BP. W związku z bardzo dobrą kondycją banku, wysokim poziomem aktywów i współczynnika wypłacalności, PKO BP jest jednym z podmiotów, które nie potrzebują inwestora strategicznego ani branżowego. Akcje zaoferujemy drobnym inwestorom, klientom banku i inwestorom instytucjonalnym.
Dzisiaj w Sejmie Zbigniew Kaniewski, szef resortu, będzie tłumaczył się ze swoich planów prywatyzacyjnych. Część opozycji oraz najbardziej prominentni działacze SLD żądają jego odwołania. Czy utrzyma posadę?
Tego nie wiem. Dotychczas osiągałem sukcesy w przewidywaniu zdarzeń gospodarczych i w tej dziedzinie wolałbym się nie wypowiadać.


