Przełamiemy złą passę branży

Sebastian Gawłowski
opublikowano: 2006-07-07 00:00

Daliśmy atrakcyjną cenę i udowodnimy, że można zbudować wartość firmy na rynku sprzętu komputerowego — zapowiada prezes Action.

„PB”: Ustaliliście cenę emisyjną na 12 zł. To bardzo nisko. Maksymalny poziom wynosił 20 zł.

Piotr Bieliński: Daliśmy spore dyskonto. Musimy przekonać inwestorów, że branża dystrybucji sprzętu komputerowego może być atrakcyjna. Naszą ofertę próbowano storpedować czarnym PR. Na dodatek na giełdzie doszło do pogorszenia koniunktury. Wejście na GPW pomoże nam zrealizować plan rozwoju. Warto więc dać inwestorom atrakcyjną cenę, by udowodnić później, że budujemy wartość firmy.

Czy mniejsze wpływy od planowanych zmuszą Action do rewizji planów?

Nie. Będziemy realizować założoną strategię.

Raporty analityczne mówią, że rynek sprzętu komputerowego będzie rozwijał się w tempie 10 proc. rocznie. Tymczasem Action ma rosnąć w tempie 20 proc. Co będzie motorem wzrostu?

Rynek dystrybucji sprzętu komputerowego wchłania różne branże: foto, telewizję. Będziemy sprzedawać pamięci do telefonów. Niebawem pojawi się nowy system operacyjny Vista, który nie będzie kompatybilny ze starym sprzętem, co wywoła falę popytu. Oczekuję wzrostu rynku o kilkanaście procent rocznie. Otworzymy nowy, bardzo efektywny magazyn, co pozwoli zwiększyć liczbę produktów z 6,3 tys. do 10 tys. Zwiększamy też sprzedaż oprogramowania i produktów pod własnymi markami. Rozwój Action wspomagać będzie nasz biznes na Ukrainie.

Kiedy te ukraińskie markety elektroniczne zaczną zarabiać?

Już są rentowne.

Główni akcjonariusze Action są udziałowcami innych spółek z branży komputerowej. Może to rodzić konflikt interesów.

W ostatnich dwóch latach stworzyliśmy grupę kapitałową o przejrzystej strukturze. Nie wszystkie spółki, w których udziały mają akcjonariusze Action, do niej weszły. Action CT Wantuła zamyka już działalność. Action Radom idzie w kierunku usług (tu mamy mniejszościowe udziały). PTR to firma detaliczna, jeden z głównych klientów Action, niekonkurujący z nami. Rozważamy sprzedaż udziałów w tych spółkach.

A struktura grupy. Uprościcie ją?

Reorganizacja grupy została zakończona. W grupie jest sześć czołowych spółek, poza Action, i każda ma swoją rolę. Z kolei Action Wrocław i Jet Trade nie prowadzą działalności i rozważamy ich likwidację

W tej branży produkty żyją krótko. Czy zdarza się, że musicie sprzedawać je ze stratą, bo pojawiły się już nowsze?

Mamy szybką rotację towarów rzędu 20 dni. Ponadto kupujemy w cyklach tygodniowych. Nie zamawiamy towaru na dłuższy okres. Osiągamy zysk na 99 proc. produktów.

A należności od klientów. Nie ma żadnych problemów?

Mamy ubezpieczone wszystkie należności, z wyjątkiem tych od spó- łek zależnych i wybranych wieloletnich odbiorców.

Po stracie za rok 2004-05 planujecie 16,3 mln zł zysku netto na koniec 2005-06 i 22,9 mln zł na 2006-07. Spółka jest już trwale rentowna?

Koszty restrukturyzacji zostały uwzględnione w całości w roku 2004-05. Teraz zarabiamy. Jesteśmy spokojni o prognozy na rok obrotowy, który kończy się za trzy tygodnie. Nasze prognozy na kolejny ostrożnie uwzględniają możliwe kontrakty na dostawy sprzętu w ramach przetargów. Ukraina również dołoży swoje zyski.

Jak będzie wyglądać spółka za dwa lata, gdy obecni udziałowcy będą mogli już sprzedawać akcje?

Moje plany, jako akcjonariusza Action, są dużo szersze. Celem jest znaczący wzrost wartości firmy w tym czasie, być może nawet podwojenie. Kolejny cel to wzrost marży netto. Chcemy przełamać złą passę branży dystrybucji sprzętu komputerowego.