Przemysł łapie zadyszkę

opublikowano: 20-09-2020, 22:00

Koniec wakacji przyniósł pierwsze rozczarowanie w formującym się na kształt litery V gospodarczym odbiciu nad Wisłą.

Po początkowym gwałtownym odbiciu gospodarka ma pierwsze oznaki zadyszki w powrocie do przedpandemicznej normalności. Produkcja sprzedana przemysłu w sierpniu wzrosła o 1,5 proc. względem sierpnia 2019 r., znacznie poniżej konsensu rynkowego wynoszącego 2,7 proc. Względem lipca przemysł wyhamował aż o 5,8 proc. W tym roku sektor hamuje górnictwo i wydobycie, które spadło o 10,7 proc., zaś największy wzrost nastąpił w dostawie wody oraz gospodarowaniu ściekami i odpadami — 6,2 proc.

— Największy wzrost produkcji osiągnięto w przypadku trwałych dóbr konsumpcyjnych — o 12,6 proc., co można wiązać z eksportem i typowym w okresie recesji wzrostem zainteresowania tańszymi polskimi produktami wśród zachodnioeuropejskich konsumentów. Dane za sierpień sugerują, że ożywienie w przetwórstwie jest wspierane przez eksport. Na kontynuację wzrostu sprzedaży zagranicznej wskazuje m.in. wysokie natężenie ruchu ciężarówek na krajowych i niemieckich autostradach — mówi Urszula Kryńska, ekonomistka PKO BP.

Jakub Olipra, ekonomista Credit Agricole, podkreśla, że rozpoczęła się trudniejsza część powrotu gospodarki do stanu sprzed pandemii.

— Dane wskazujące na wyhamowanie ożywienia produkcji przemysłowej potwierdzają naszą ocenę, że po początkowo silnym wzroście tempo powrotu aktywności gospodarczej do poziomu sprzed pandemii wyraźnie spowolni. Jest to spójne z zakładanym przez nas profilem ożywienia gospodarczego w kształcie logo firmy Nike — puentuje analityk.

Dużo większe obawy przejawiają pracodawcy. Sławomir Dudek, główny ekonomista Pracodawców RP, podkreśla, że rzeczywistość z perspektywy przedsiębiorców ciągle jest bardzo trudna.

— Impet odbicia został już wyczerpany. Dotychczas jego dominującym czynnikiem w przemyśle było otworzenie gospodarki, silne odbicie na rynkach zagranicznych i realizowanie odroczonych wydatków. Dopiero kolejne miesiące zweryfikują popyt i perspektywy średnioterminowe. Rynek pracy nadal jest mocno poniżej poziomu sprzed kryzysu. Branża usług też będzie stopniowo się odbudować, a w pewnym zakresie też generuje popyt na produkcję przemysłową. Również w przypadku inwestycji ekonomiści oczekują głębokiego załamania, które rozciągnie się w czasie. Produkcja dóbr inwestycyjnych zatem też będzie umiarkowanie się ożywiać. Te czynniki powodują, że kolejne miesiące mogą przynieść słabszą dynamikę przemysłu. Ponadto polski przemysł jest silnie uzależniony od koniunktury zewnętrznej, a zagrożeniem dla całej gospodarki europejskiej jest druga fala epidemii — twierdzi Sławomir Dudek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Lesik

Polecane