Przemysł urośnie, choć nieco zwolni

opublikowano: 01-01-2019, 22:00

Drogi gaz niezmiennie będzie spędzał sen z powiek producentom nawozów. Szansą dla wytwórców tworzyw sztucznych będzie rodzimy rynek.

Chemia jest jednym z motorów światowej gospodarki. Zgodnie z prognozami Europejskiej Rady Przemysłu Chemicznego (CEFIC), wartość obrotu chemikaliami i produktami chemicznymi w 2030 r. wyniesie aż 6,3 bln EUR. To oznacza niemal podwojenie obecnej skali sprzedaży, która wynosi niespełna 3,4 bln EUR.

Swój udział w tym wzroście będzie miała Polska, zwłaszcza że od lat jesteśmy na fali wzrostowej. Z analiz firmy doradczej EY wynika, że w ciągu ostatniego pięciolecia nasz przemysł chemiczny rósł średniorocznie o około 5,8 proc.

— W najbliższych latach polskie firmy będą poszukiwały wzrostu rentowności w nowych modelach biznesowych. Zmianą, zwłaszcza w segmencie chemikaliów specjalistycznych, będzie innowacyjność — uważa Agnieszka Żyro, prezes Anwilu.

Inwestycje, także akwizycje, obserwowaliśmy w tym segmencie już w 2018 r. Polska chemia to jednak w dużym stopniu, np. w segmencie nawozów mineralnych, produkcja wielkotonażowa.

— Tu będziemy mieć do czynienia przede wszystkim z modernizacją instalacji przy utrzymaniu obecnych technologii i standardów produkcyjnych — przewiduje Agnieszka Żyro, której firma jest jednym z największych wytwórców nawozów azotowych w kraju.

Najważniejszym surowcem w ich produkcji jest gaz ziemny, a jego cena to od lat kluczowy czynnik ryzyka dla branży. Jesień 2018 r. przyniosła wyraźny skok cen gazu (do poziomu z 2014 r.) i choć w grudniu nastąpił spadek, to w 2019 r. koszt zakupu surowca będzie jedną z największych bolączek polskich chemików. Inna to rynek pracy. Segment chemiczny rozwija się szybciej od średniej w pozostałych gałęziach przemysłu , dlatego szczególnie aktywnie musi poszukiwać wykwalifikowanych kadr.

— Coraz istotniejszą kwestią dla branży staje się także płynna zastępowalność pokoleń i pozyskiwanie następców specjalistów odchodzących na emeryturę — potwierdza Agnieszka Żyro.

W jej opinii, przedsiębiorstwa muszą wychodzić poza utarte schematy pozyskiwania pracowników, angażując się już na możliwie wczesnym etapie edukacji szkolnej. Nie można też zapominać, że na funkcjonowanie rodzimej chemii oddziałują czynniki globalne. Obecnie już około 70 proc. polskiej produkcji z tej branży trafia na eksport, głównie do państw Unii Europejskiej.

— Tymczasem w segmencie tworzyw sztucznych już w 2018 r. można było w Europie odczuć wyraźne osłabienie wzrostu. Wynikało ono głównie z tego, że 2017 r. był rekordowy — mówi Kazimierz Borkowski, dyrektor PlasticsEurope Polska.

W 2019 r. koniunktura prawdopodobnie będzie dalej słabła.

— Nie sądzę jednak, żeby doszło do spadku produkcji, najbardziej prawdopodobna jest stabilizacja na poziomie minionego roku — zaznacza Kazimierz Borkowski.

Podkreśla, że w Polsce spowolnienie nie było aż tak widoczne, choć wzrost był mniejszy niż w 2017 r.

— W 2019 r. produkcja tworzyw wciąż będzie u nas rosła, chociaż wolniej niż rok wcześniej. Wpłyną na to głównie czynniki zewnętrzne, przede wszystkim spowolnienie gospodarki naszego największego partnera, czyli Niemiec — uważa dyrektor PlasticsEurope Polska.

W jego opinii, negatywnym czynnikiem może być „zła prasa”, jaką mają obecnie tworzywa sztuczne. Z drugiej strony, np. w segmencie opakowań Polska wciąż zużywa znacznie mniej tworzyw niż kraje Europy Zachodniej, i to może być nadzieją rodzimych producentów na 2019 r. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Przemysł urośnie, choć nieco zwolni