Przemysł zaczarował wynikami

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 21-04-2009, 00:00

Dynamika produkcji przemysłowej niespodziewanie podskoczyła. Poczekajmy jednak z szampanem.

Ożywienie

gospodarcze mignęło na horyzoncie

Dynamika produkcji przemysłowej niespodziewanie podskoczyła. Poczekajmy jednak z szampanem.

Gospodarka od kilku miesięcy cierpi na niedobór dobrych wiadomości, dlatego wszelkie pozytywne dane makroekonomiczne i analizy przyjmowane są z wielką pompą. Wczoraj powodów do świętowania przysporzył Główny Urząd Statystyczny (GUS), który podał dane o produkcji w przemyśle i budownictwie w marcu. Okazało się, iż sytuacja nie jest aż tak fatalna, jak sądzili eksperci.

Dobre i to

Co prawda, budownictwo zanotowało gorsze wyniki od oczekiwań ekonomistów — produkcja wzrosła o 1,2 proc. rok do roku, a nie o spodziewane 2,9 proc., ale nie na te liczby zwrócone były ich oczy. Znacznie większą uwagę przykuły dane z przemysłu. Produkcja skurczyła się w tym sektorze o 2 proc. w ujęciu rocznym, a nie — jak oczekiwali ekonomiści — o 6,5 proc. Po dwóch ostrych spadkach w styczniu i lutym, kiedy produkcja zmalała prawie o 15 proc., wróciliśmy więc do dynamiki, która nie mrozi już krwi w żyłach.

— Sytuacja w przemyśle okazuje się lepsza, niż przypuszczano. Ciągle nieźle radzi sobie też budownictwo. W lepszej sytuacji niż przemysł jest również sektor usług. Nasza gospodarka dość skutecznie broni się przed kryzysem — komentował dane GUS Dariusz Filar, członek Rady Polityki Pieniężnej, w TVN CNBC Biznes.

Ekonomiści zwracają też uwagę, że polski przemysł świeci przykładem w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Produkcja w Czechach, Słowacji, na Węgrzech i Ukrainie spadała w marcu o prawie 30 proc. Nieźle wypadamy nawet na tle świata.

— W Stanach Zjednoczonych produkcja skurczyła się o blisko 13 proc., a w Rosji o prawie 14 proc. Dane z przemysłu w Polsce wyglądają więc imponująco — twierdzi Krzysztof Stępień, analityk Expandera.

Optymistycznie wygląda też rozbicie przemysłu na branże. W ostatnich miesiącach liczba działów, w których produkcja rosła, była znacznie mniejsza od liczby działów znajdujących się w recesji. W marcu wreszcie przeważyły branże na plusie — produkcja rosła w 19 z 34 kategorii. Najszybciej w firmach spożywczych, farmaceutyce i branży elektrycznej. Dołują natomiast m.in. metalurgia, chemia i motoryzacja.

Krótki postój

Według części ekonomistów, pozytywne przyjęcie danych o produkcji to jednak przejaw myślenia: "Jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma". Wyraźna poprawa w stosunku do wyników ze stycznia i lutego to bowiem głównie zasługa kalendarza.

— Marzec 2009 r. miał o dwa dni robocze więcej niż marzec ubiegłego roku. Różnicę w produkcji pogłębiło też to, że w bieżącym roku święta wielkanocne wypadły w kwietniu, a nie w marcu, jak przed rokiem — tłumaczy Jakub Borowski, główny ekonomista Invest Banku.

Wpływ kalendarza na wyniki przemysłu potwierdzają dane oczyszczone z czynników sezonowych. Zgodnie z nimi marcowa produkcja była o 10,8 proc. niższa niż rok wcześniej. Dlatego ekonomiści radzą wstrzymać się z odtrąbieniem końca kryzysu.

— Dane o produkcji można uznać za złudne. Marzec był tylko krótkim odpoczynkiem, a już w najbliższych miesiącach powrócimy do dwucyfrowych spadków produkcji w przemyśle. W kwietniu będzie o 12 proc. niższa niż rok wcześniej — prognozuje Jacek Wiśniewski, główny ekonomista Raiffeisen Banku.

W naszą gospodarkę nie uwierzyli też inwestorzy. Złoty osłabiał się wczoraj przez cały dzień — kurs właściwie nie zareagował na dane GUS.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu