Lista samorządów, którym marzy się budowa parku wodnego w formule partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP), jest długa, ale dotychczas żadnemu nie udało się sfinalizować umowy. Próbę znalezienia inwestora do wodnego projektu chcą podjąć władze podkarpackiego Przemyśla, które wcześniej w tej formule próbowały zbudować sortownię odpadów komunalnych.
— Rozpoznajemy rynek i ostrożnie podchodzimy do tematu. Szukamy możliwości realizacji inwestycji w PPP, bo w budżecie nie mamy na to pieniędzy. Zleciliśmy analizę, która ma dać odpowiedź, czy to się uda — mówi Witold Wołczyk, rzecznik przemyskiego ratusza.
Plan zakłada realizację kosztem 35-40 mln zł wielofunkcyjnego kompleksu basenowego z hotelem. Wkładem miasta ma być nieodpłatnie przekazana działka. Miasto może też wykupić usługi związane z nauką pływania dzieci. Partner ma zarabiać na wpływach z biletów, hotelu i innych usługach (wynajem powierzchni).
— Z przedstawianych przez władze Przemyśla założeń projektu wynika, że wynagrodzenie inwestora prywatnego pochodzić ma przede wszystkim z eksploatacji obiektu, co moim zdaniem, może nie wpłynąć korzystnie na zainteresowanie rynku tym projektem — mówi radca prawnyRafał Cieślak z Kancelarii Doradztwa Gospodarczego Cieślak & Kordasiewicz.
Największa liczba postępowań PPP w Polsce dotyczy właśnie parków wodnych.
— Na rynku daje się obecnie zauważyć kilku poważniejszych operatorów zainteresowanych prowadzeniem aquaparków, więc oferta podmiotu publicznego musi być atrakcyjna, mają oni spory wybór, jeśli chodzi o lokalizację przedsięwzięcia i warunków współpracy — dodaje Rafał Cieślak. Zdaniem Adama Jędrzejewskiego z Instytutu Partnerstwa Publiczno-Prywatnego, są pilniejsze projekty.
— Choćby w służbie zdrowia czy w infrastrukturze drogowej. Zaczynanie od aquaparku może się okazać nie najlepszą kolejnością — uważa Adam Jędrzejewski.