Udział, jaki inwestorzy spoza USA mają w spółkach z giełdy nowojorskiej, wzrósł w ubiegłym kwartale do 17,4 proc., wynika z danych Rezerwy Federalnej. To o 3,3 punktu proc. wyższy odsetek niż w dnie bessy z 2009 r. oraz najwyższa proporcja w historii. Tymczasem udział zagranicy w rynku obligacji rządu USA sięgnął 52,3 proc. i był o 4 punkty proc. niższy niż w czasie kryzysu finansowego sprzed pięciu lat.

— Realokacja kapitału przez zagranicznych inwestorów w kierunku rynku akcji dopiero się zaczyna. Jest jeszcze dużo miejsca do zakupów akcji — uważa Joseph P.
Quinlan, główny strateg rynkowy towarzystwa US Trust. Pozostające w rękach inwestorów zagranicznych akcje spółek z giełdy nowojorskiej były na koniec ubiegłego kwartału warte 4,84 bln USD. To blisko trzy razy więcej niż pięć lat temu, w czym pomógł wzrost indeksu S&P500 o 135 proc. Wartość posiadanych przez zagranicę obligacji USA sięgała aż 9,64 bln USD. W akcje amerykańskie można zainwestować bezpośrednio, poprzez fundusze inwestycyjne, a także ETF. Wszystkie instrumenty dostępne są w ofercie krajowych biur maklerskich.