Przestępstwo czy fałszywka w Cash Flow?

DI
opublikowano: 21-01-2009, 09:14

Wiceprezes giełdowej spółki do księgowej: „Proszę o przygotowanie dla żony umowy-zlecenia na kwotę odpowiadającą tym ok. 22 tys. co niby ja mam pensji. Proszę jej wymyślić prowizję z jakiegoś dużego kontraktu lub coś podobnego. Te wyliczone ok. 22 tys. proszę przelać na  konto”.

Dotarliśmy do e-maila, jakiego w lutym 2007 r. Grzegorz Gniady, wiceprezes i jednocześnie duży akcjonariusz (ma 28,6 proc. akcji) giełdowego Cash Flow (CF) miał wysłać do głównej księgowej spółki:

„Muszę się w jednym z banków uwiarygodnić. Jednym z ruchów jest wpłata wynagrodzenia, żeby uwiarygodnić w banku otrzymywanie wynagrodzenia. Dlatego proszę o następujące czynności:

1. Przygotowanie dla mojej żony umowy-zlecenie, a) na kwotę brutto odpowiadającą dokładnie tym ok. 22 tys. netto co niby ja mam pensji, b) proszę jej wymyślić prowizję z jakiegoś dużego kontraktu lub coś podobnego – żeby to się dało odliczyć od podatku, c) w umowie proszę wskazać rachunek wspólny mój i żony.

2. Następnie to wynagrodzenie (te wyliczone ok. 22 tys.) proszę przelać na konto bankowe: a) wysłać ostatniego lutego albo najpóźniej 1 marca, żeby wyglądało jak pensja, b) opisać adresata "Grzegorz Gniady" – rachunek jest wspólny więc dojdzie, c) jako opis napisać po prostu "wynagrodzenie" i nic więcej”.

- E-mail nie pochodzi ode mnie i zaprzeczam, abym go kiedykolwiek wysyłał. Od 22 grudnia 2008 r. mam zablokowany dostęp do systemów informatycznych spółki i to może być przyczyną powstania tej fałszywki – twierdzi Grzegorz Gniady.

Fałszywka? Tej wersji przeczy skłócony z Gniadym największy akcjonariusz CF Igor Kazimierski, który zapewnia, że e-mail jest prawdziwy. Ostateczny werdykt w tej sprawie wyda zapewne prokuratura, która ma zająć się wzajemnymi oskarżeniami szefów CF o działanie na szkodę spółki. Są one pokłosiem konfliktu, jaki wybuchł 22 grudnia 2008 r., kiedy przed posiedzeniem rady nadzorczej CF zrezygnował jeden z jej członków. Zdaniem Igora Kazimierskiego, prezesa CF, od tej pory rada nie może podejmować decyzji, bo zasiada w niej czterech członków, a więc mniej niż kodeksowe minimum. Tyle że trzech członków rady, popierających wiceprezesa Gniadego, nie zgodziło się z tą interpretacją i podjęło decyzję o odwołaniu Kazimierskiego z funkcji. Ten z kolei nie uznał tego rozstrzygnięcia. Sporem zajmie się sąd rejestrowy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DI

Polecane