Przesuwał horyzont dla ludzi biznesu

Wspomnienia o Janie Kulczyku

PIOTR VOELKEL

Przesuwał horyzont dla ludzi biznesu

opublikowano: 29-07-2015, 22:00

Wspomnienia o Janie Kulczyku

PIOTR VOELKEL

Jan Kulczyk
Jan Kulczyk

twórca m.in. Grupy VOX i Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej

Kiedyś byliśmy razem z Janem na prapremierze rozczarowującego filmu „Hiszpanka”. Na sali konsternacja, zażenowanie. Wówczas Jan uraczył nas anegdotą zasłyszaną od Krzysztofa Pendereckiego. Tenże znalazł się w podobnej sytuacji po premierze jakiejś zaskakująco słabej kompozycji. „Co pan sądzi?” — pytają Pendereckiego. A on: „Nie spodziewałem się”. I tyle. To powiedzenie od Pendereckiego przejął Jan Kulczyk i to wpisywało się w jego niezwykły talent zjednywania sobie ludzi, tkania nici porozumienia nawet w najtrudniejszych momentach negocjacji. Zadziwiało mnie, z jaką łatwością migrował między światami polityki, biznesu, sztuki. Umiał się znaleźć na Jasnej Górze, na Westerplatte i na negocjacjach u szejka Kataru. Był z ludźmi w tarapatach i na świeczniku. Pierwszym nie raz pomagał i powtarzał: co cię nie zabije, to cię wzmocni. Tak też mówił o swoich biznesowych projektach, które nie szły tak gładko, jak to sobie zaplanował. Dla nas, ludzi biznesu, wciąż przesuwał dalej horyzont. Pokazał nam, że nie ma co bać się globalizacji, świata. Nawoływał do odważnego inwestowania w najdalszych zakątkach. Mieliśmy dużo wspólnych planów, także edukacyjnych, związanych z kształceniem kadr dla Afryki. Pozostaje nadzieja, że dzieci Jana będą chciały go naśladować w tym, co dobre.

ZBIGNIEW JAKUBAS

inwestor, właściciel m.in. Mennicy Polskiej i Netii

O śmierci Jana dowiedziałem się w środę przed siódmą rano. Był to dla mnie szok, który sprawił, że zacząłem zastanawiać się nad sensem całej tej życiowej pogoni — może nie tyle za pieniędzmi, ile kolejnymi celami biznesowymi. Życie ucieka… Znałem Jana bardzo długo, ponad 20 lat, i zapamiętam go nie ze strony biznesowej, o której wszyscy piszą i czytają, i gdzie zawsze miał dużo szczęścia, ale z takiej zwyczajnej, czysto ludzkiej. Wiele godzin spędziliśmy na rozmowach o życiu… Jan był po prostu bardzo dobrym człowiekiem, nie tylko dla przyjaciół i kolegów. Był też bardzo wrażliwy, kochał operę, kulturę, sport — dzielił się tym, co miał, i wspierał przez lata choćby polskich olimpijczyków. Był też, o czym niewielu wie, bardzo wierzący. Kiedyś odwiedziłem go w jego domu we Francji. Była niedziela i Janek zaproponował, żebyśmy pojechali na mszę do małego, zabytkowego kościółka w okolicy. Powiedziałem na to, że jak msza będzie po francusku, to niewiele zrozumiemy, ale Janek odpowiedział, że to żaden problem, bo przecież „Bóg jest wszędzie”. I pojechaliśmy. Może teraz Pan Bóg ma dla niego inne zajęcie…

ZBIGNIEW NIEMCZYCKI

przedsiębiorca, były szef Polskiej Rady Biznesu

Straciłem bliskiego przyjaciela, na którego zawsze mogłem liczyć. Była to prawdziwa przyjaźń niepodyktowana żadnymi interesami, zresztą nigdy nie robiliśmy razem biznesów. W tej dziedzinie nie miał sobie równych. Nieważne, jakie negatywne komentarze pojawiają się na jego temat — jego osiągnięcia są niepodważalne. Powiedziałem mu kiedyś: „Janek, ty nie musisz już ani niczego udowadniać, ani z nikim się ścigać”. Miał ponadprzeciętny instynkt do biznesu, którego nie da się nabyć nawet na najlepszych uczelniach biznesowych na świecie. Uwielbiał ryzykować, nieraz pytałem „po co?”. A on przyznawał się, że lubi czasem jechać po bandzie. Tak się jakoś zdarzało, że zawsze kończył po jej bezpiecznej, wewnętrznej stronie. Prywatnie był człowiekiem z fantastycznym poczuciem humoru, niebywale gościnnym. Podobnie jak Jan Wejchert potrafił się dzielić — był wspaniałym mecenasem sztuki, muzyki i sportu. Wspólnie tworzyliśmy wiele inicjatyw — pracowaliśmy między innymi nad stworzeniem Polskiej Rady Biznesu i muszę powiedzieć, że będzie mi, nam, go tutaj bardzo brakować.

JACEK KRAWIEC

prezes PKN Orlen

Zapamiętam Jana jako człowieka, który wbrew wielu przeciwnościom nigdy nie zapomniał, skąd pochodzi, i że tutaj, w kraju jest wiele potrzeb i inicjatyw, które należy wspierać. Stąd jego zaangażowanie w sponsoring polskiego sportu, mecenat kultury i wielu społecznych inicjatyw. Obserwowałem, jak od lat z konsekwencją to robił, nawet mimo, że z życzliwością i ogromnym szacunkiem spotykał się czasem częściej za granicą niż w ojczyźnie. Światowy biznes znał go i bardzo cenił. Dla wielu naprawdę wielkich tego świata był biznesowym autorytetem i jednocześnie wizytówką dynamicznej, zmieniającej się Polski. Pewnie także dlatego, że prywatnie był niezwykle błyskotliwym i dowcipnym kompanem do rozmów na każdy temat: od gospodarki przez sport po malarstwo i operę, której był miłośnikiem. Był prawdziwym wizjonerem z głową pełną biznesowych projektów, o których z pasją opowiadał. A że dla Jana nie było rzeczy za dużych lub niemożliwych, pewnie bylibyśmy świadkami jego kolejnych sukcesów. Będzie go nam bardzo brakowało.

MICHAŁ SOŁOWOW

inwestor, właściciel m.in. Synthosu i Rovese

Doktor Jan Kulczyk był wybitnym Polakiem. Znalazł trwałe miejsce w historii polskiego biznesu i wierzę, że również w historii polskiej transformacji. Miałem szczęście znać go osobiście, z kontaktów z Jankiem czerpałem mnóstwo inspiracji i wiedzy. Znał się nie tylko na biznesie. Był wszechstronnie wykształconym i ciepłym człowiekiem, który bardzo dużo wiedział o życiu i świecie. Cieszyłem się z sukcesów doktora w kraju i za granicą — to były w jakimś sensie sukcesy nas wszystkich, całego polskiego biznesu. Jan Kulczyk był niekwestionowanym autorytetem w świecie biznesu. Na pewno będę go pamiętał i będzie mi go bardzo brakować.

HERBERT WIRTH

prezes KGHM

Jan Kulczyk był tym, w którego rękach niemożliwe stawało się możliwe. Był otwarty, dający się lubić, kontaktowy. Jednocześnie ryzykant, ale umiejętnie dywersyfikujący ryzyko. I patriota.

ZBIGNIEW KOMOROWSKI

twórca Bakomy

Najważniejsze przesłanie, jakie zostawił Jan Kulczyk dla wszystkich zajmujących się biznesem, jest takie, że muszą myśleć o przyszłości, nie liczy się tylko to, co jest dzisiaj. Jeszcze niedawno widziałem się z nim w gronie innych przedsiębiorców i prezesa jednego z chińskich banków. Rozmawialiśmy właśnie o przyszłości — współpracy i ekspansji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.