Przeszkody w marszu do Europy

Adam Sofuł
04-09-2008, 00:00

Patrząc na naszego wschodniego sąsiada możemy się pocieszać, że nasze problemy z kohabitacją to mały pikuś w porównaniu z tym, co się dzieje w Kijowie. Część obozu pomarańczowej rewolucji — czyli Blok Julii Tymoszenko — weszła w sojusz z eurosceptyczną, delikatnie rzecz ujmując, Partią Regionów, aby osłabić „pomarańczowego” prezydenta Wiktora Juszczenkę. No i jest problem.

Jednym z głównych celów prowadzonej przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego polityki wschodniej jest włączenie Ukrainy do struktur europejskich i euroatlantyckich. Pomarańczowa rewolucja sprzed prawie czterech lat przechyliła Ukrainę w stronę Zachodu. Sojusz Julii Tymoszenko z Partią Regionów i komunistami może oznaczać zahamowanie marszu Ukrainy ku europejskim strukturom. Wprowadzenie Ukrainy do UE i NATO było ciężkim zadaniem, uczynienie tego wbrew woli zainteresowanego kraju jest niemożliwe.

W ciągu miesiąca polityka polskiego prezydenta, który zabiegał o przyjęcie Gruzji i Ukrainy do UE i NATO, otrzymała dwa silne ciosy. Skądinąd bez winy prezydenta. Można konstruować teorie spiskowe, że ta zbieżność w czasie kłopotów Gruzji i Ukrainy nie jest przypadkiem. Może nawet niebezpodstawnie. Nie zmienia to faktu, że teraz trzeba będzie nie tylko przekonać Europę do Ukrainy (co trochę, zdaję się, zaniedbano), ale także Ukrainę do Europy. Polska sama nie wyrwie tych krajów z politycznej szarej strefy. Musi to zrobić cała Unia. Na wiecach na Majdanie przed laty i w Tbilisi ostatnio polskim politykom szło całkiem nieźle. Teraz muszą powtórzyć ten sukces na europejskich salonach.

Adam Sofuł

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Przeszkody w marszu do Europy