Przetarg należy wyświetlić do dna

05-05-2015, 00:00

PRZEMYSŁ OBRONNY Przedstawiony przez Sojusz Lewicy Demokratycznej projekt uchwały Sejmu o powołaniu komisji śledczej do zbadania przetargu na dostawy śmigłowców wielozadaniowych dla polskiej armii to abstrakcja.

 Żeby w ogóle zaistniał jako druk sejmowy, musi zostać podpisany przez co najmniej 46 posłów — tymczasem klub SLD liczy ich 35 i dobranie brakujących 11 jest marzeniem ściętej głowy. Kontekst wyborczy projektu jest przecież oczywisty. SLD płynie rozpaczliwcem, a po wyniku Magdaleny Ogórek uzyskanym 10 maja poczuje się już wciągany przez wir pod polityczną wodę. Generalnie pomysły powoływania komisji śledczych na pięć miesięcy przed końcem kadencji to brednie. Określenie to oczywiście dotyczy także inicjatyw PO i PiS.

Paradoksalnie jednak zerowe szanse projektu SLD nie dyskwalifikują jego wartości merytorycznej.

Ministerstwu Obrony Narodowej z wszelkiej krytyki przetargu śmigłowcowego najłatwiej kpić, bez odnoszenia się do niewygodnych pytań. Odrzucone firmy z Mielca i Świdnika wydają oświadczenia, których fragmenty przytaczamy poniżej. Zdezorientowana opinia publiczna czeka zaś daremnie na coś na kształt białej księgi, ze wszystkimi szczegółami postępowania przetargowego naniesionymi na oś czasu. W tym wypadku absolutnie szkodliwe jest zasłanianie się militarną poufnością, przecież okoliczne wywiady — zwłaszcza ten zainteresowany najbardziej — szczegóły i tak znają do ostatniej śrubki. Upublicznienie wszystkich wątków przetargu leży natomiast w interesie zarówno rządu, jak i polskiego przemysłu lotniczego. Do tego nie jest potrzebna sejmowa komisja śledcza.

Z pewnością nie oferowaliśmy w przetargu „malucha”, kiedy MON zgłaszało zapotrzebowanie na „poloneza”. W naszej ofercie znalazł się produkowany w Polsce Black Hawk, międzynarodowa wersja najnowocześniejszej odmiany z tej rodziny. Konsorcjum nigdy nie planowało zaoferowania większej maszyny, o czym informowaliśmy MON, ponieważ byłoby to rozwiązanie nieproduktywne, za drogie i niesprawdzone. Nie mogliśmy zaproponować śmigłowca o większych rozmiarach, choćby S-92, ponieważ jego cena jednostkowa sprawia, iż zakup planowanej przez MON liczby śmigłowców nie mieściłby się w przeznaczonym na to budżecie. Ponadto nie jest on produkowany w Polsce.

ze stanowiska PZL Mielec/Sikorsky Aircraft Corporation

W 2010 r. PZL-Świdnik dołączył do rodziny AgustaWestland, stając się trzecim filarem przemysłowym grupy w Europie. Było to efektem decyzji o sprzedaży akcji PZL-Świdnik przez Agencję Rozwoju Przemysłu. Od tego czasu inwestycje zrealizowane przez AgustaWestland wyniosły ponad 600 mln zł (w tym koszty prywatyzacji), a zapłacone przez PZL-Świdnik daniny publiczne zasilające skarb państwa przekroczyły 400 mln zł. PZL-Świdnik jest kluczowym partnerem MON w najważniejszych programach śmigłowcowych — prawie 160 jego śmigłowców pozostaje w czynnej służbie polskiego wojska. Prawie 80 proc. śmigłowców dostarczonych siłom zbrojnym w ostatnich 10 latach to maszyny ze Świdnika.

z oświadczenia PZL-Świdnik/AgustaWestland

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Przetarg należy wyświetlić do dna