Przetrwali bessę, teraz zainwestują

Artur Szymański
opublikowano: 2004-04-02 00:00

Gospodarka ożywa, przedsiębiorcy zaczynają szukać kapitału na inwestycje. O tym, jak go zdobyć, mogli dowiedzieć się na seminarium „PB”.

„Puls Biznesu” już po raz drugi zorganizował seminarium „Droga po kapitał”. W środę gościliśmy czytelników — przedstawicieli dynamicznie rozwijających się firm z rankingu „Gazele Biznesu”, zainteresowanych różnymi formami pozyskania kapitału.

Praca u podstaw

Zalety emisji akcji i obligacji przedstawiał słuchaczom Bogdan Duszek z BDM PKO BP. Sławomir Borkowski, wiceprezes Impela, który na giełdzie jest od 2003 r., dowodził, że warto oddać część kontroli nad firmą inwestorom. Andrzej Mikosz, radca prawny kancelarii Lovells, mówił, jak to zrobić najkorzystniej. Andre Helin, prezes firmy audytorskiej BDO Polska, radził, jak trzeba będzie wypełniać obowiązki informacyjne wynikające z faktu bycia spółką publiczną po wejściu Polski do UE. Swoje oferty przedstawiły Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW) i Centralna Tabela Ofert (CeTO).

Potrzebna liberalizacja

Przy okazji seminarium, „PB” zorganizował obrady okrągłego stołu. Zaprosiliśmy autorytety rynku — władze GPW, Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (KPWiG), Izby Domów Maklerskich (IDM), Ministerstwa Finansów, CeTO, oraz inwestorów. Brali w nich udział reprezentanci spółek. Dyskusję, jak pomóc spółkom, rozruszał Jacek Socha, przewodniczący KPWiG. Jego zdaniem, na razie kapitalizacja giełdy skokowo nie wzrośnie.

— Dobra koniunktura to nie wszystko. Na przełomie lat 1997-98 do obrotu dopuściliśmy około 100 spółek i to przy mniej liberalnych przepisach — zauważył Jacek Socha.

GPW jak AIM?

W dyskusji padły propozycje przekształcenia GPW na wzór angielskiego niezwykle liberalnego rynku akcji AIM. Ten pomysł nie przypadł do gustu przewodniczącemu KPWiG, który określił go jako słowo wytrych.

Jarosław Deryło z CA IB Financial Advisers podkreślił, że konieczna jest dalsza liberalizacja przepisów dopuszczeniowych na rynek.

— AIM to nie żaden wytrych. Rynek przyciąga imponującą liczbę nowych emitentów. W Wielkiej Brytanii prospekt można rozpatrzyć w ciągu kilku dni, podczas gdy w Polsce trwa to tygodniami — replikował Jarosław Deryło.

Za tanie oferty

Jacek Socha zwrócił też uwagę, że 90-proc. redukcje zapisów w ostatnich ofertach publicznych mogą odstraszyć inwestorów, zwłaszcza indywidualnych. Świadczy to, że spółki nie umiały się drogo sprzedać, a wyceny akcji były złe.

— Oczywiście, że mogliśmy wyżej ustalić cenę. Nie chcieliśmy jednak robić jednorazowego skoku na kasę. W ofercie uzyskaliśmy potrzebną nam obecnie kwotę. Później będą kolejne emisje — bronił się Janusz Kęsek, dyrektor handlowy Śnieżki.