Rząd zabiega w Komisji Europejskiej o złagodzenie obciążeń związanych z koniecznością przestrzegania w transporcie zagranicznych przepisów dotyczących płacy minimalnej dla pracowników delegowanych. Jednocześnie sam dociska przewoźników drogowych, próbując nałożyć nowy parapodatek, który uderzy m.in. w nich. Chodzi o nową opłatę drogową, którą zaproponowali posłowie Prawa i Sprawiedliwości. Danina ma wynosić 200 zł za 1000 l benzyn silnikowych i olejów napędowych oraz 369,69 zł za 1000 kg gazów i innych wyrobów.
Przewidywane wpływy, sięgające nawet 5 mld zł, mają być przeznaczone na inwestycje w drogi krajowe i samorządowe. Łukasz Włoch, ekspert Ogólnopolskiego Centrum Rozliczania Kierowców, podkreśla, że efektem będzie wzrost cen paliwa, a w konsekwencji stawek za przewóz i cen przewożonych towarów.
— Według wyliczeń KE, w Polsce koszty paliwa przy wykonywaniu międzynarodowego transportu drogowego stanowią 38 proc. wszystkich kosztów związanych z prowadzeniem działalności. Pojazd składający się z ciągnika i naczepy pokonuje od 10 do 12 tys. km miesięcznie. Wartość spalania to 27-32 l na 100 km, w zależności m.in. od rocznika, standardu emisji spalin, rodzaju pokonywanych tras i ciężaru ładunków. Proponowana podwyżka ceny paliwa dla firmy transportowej wyniesie więc przeciętnie 700-800 zł na pojazd miesięcznie — szacuje Łukasz Włoch.
.