Przy promenadzie gród i podgrodzie

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2022-05-23 20:00

Trwające w szwajcarskim kurorcie Davos już 52. Światowe Forum Ekonomiczne (z angielska WEF) od wielu lat uważane jest za najważniejsze polityczno-biznesowe spotkanie na globie.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Rzeczywiście, zgromadzenie w podłużnej alpejskiej dolinie ponad 2500 osobistości – prezydentów, premierów, menedżerów największych korporacji i zaproszonych intelektualistów – widoczne jest z kosmosu. Do podanej liczby trzeba jeszcze doliczyć tłumy bez akredytacji WEF, ale zapełniające kurort. Korzenie WEF są zdecydowanie zimowe. 84-letni obecnie profesor Klaus Schwab wpadł w 1971 r. na pomysł zaaranżowania spotkania rekinów biznesu, głównie z USA, przebywających mniej więcej w jednym czasie w Szwajcarii na nartach. Przez pół wieku nic się nie zmieniało – bogacze przyjeżdżali na wypoczynek, przerywany udziałem w kilku kolacjach i panelach, ogromne koszty oczywiście podrzucając swoim korporacjom. Pory roku zmieniła pandemia COVID-19. Styczniowa edycja 50. zdążyła w 2020 r. tuż przed zarazą, ale 51. odbyła się w 2021 r. tylko wirtualnie, podobnie jak 52. w styczniu 2022 r. Gdy pandemia przygasła – fundacja WEF postanowiła nadgonić czas i jednak zorganizować drugą, stacjonarną część edycji 52. w dniach 22-26 maja 2022 r.

WEF przez lata obrosło w przybudówki, dlatego całość zbiórki w Davos można przyrównać do grodu i podgrodzia. Bardzo hermetyczne centrum kongresowe dotyka – chociaż nie wejściem głównym – do najważniejszej ulicy kurortu o oczywistej nazwie Promenade. Położone przy niej pensjonaty, restauracje czy sklepy za grube pieniądze są wynajmowane i na kilka dni całkowicie zmieniają wystrój. Państwa i organizacje urządzają swoje placówki, co pozwala na umowne uczestniczenie w forum spoza murów grodu. Personalnymi łącznikami są posiadacze realnych akredytacji WEF oraz klasa polityczna, co do zasady zapraszana przez fundację Klausa Schwaba od początku gratis.

Śladem innych państw, placówkę przy promenadzie organizuje od 2019 r. także Polska. Zgodnie z rosnącą numeracją stopniowo przesuwamy się ku centrum kongresowemu WEF, oznaczonemu 92. Dom Polski zaczął od numeru 58, zaś w tym roku wynajęty został RemixBar i pizzeria Da Toni pod 67. Na dodatek po drugiej stronie ulicy sklep ze sprzętem snowboardowym pod numerem 64 przekształcił się w Dom Trójmorza. Głównym inwestorem i gospodarzem obu czasowych placówek jest Bank Gospodarstwa Krajowego, przy czym udziałowców Domu Polskiego jest aż 10 – sztandarowe państwowe banki i spółki, w tym NBP.

Od wielu lat pod numerem 68 podczas WEF organizowany był Dom Rosyjski. Wśród placówek podgrodzia cieszył się specyficzną sławą. Po deptaku niosły się wieści o imprezach rosyjskich oligarchów z kawiorem, zimną wódką i zastępami młodych tzw. tłumaczek. Generalnie rosyjskie firmy, zwłaszcza energetyczne, mocno zasilały fundację WEF. Podczas wirtualnej 51. edycji w 2021 r. Władimir Putin mówił o napięciach w świecie i przestrzegał, że sytuacja przypomina lata trzydzieste XX wieku… Jeszcze w styczniu podczas 52. edycji wirtualnej Rosja była bardzo głośna, ale ze stacjonarnej dogrywki została wyrzucona. Fundacja ukraińskiego oligarchy Wiktora Pinczuka dokonała rebrandingu Russia House, na stałą winietę nałożyła pasek i obecnie to Russian Warcrimes House. Poruszająca wystawa obrazuje bestialstwo rosyjskich żołnierzy w Ukrainie. Sama postać Pinczuka jest bardzo specyficzna, nie tak dawno apelował, by Ukraina dla udobruchania Putina formalnie pogodziła się z utratą Krymu, zaś czując zagrożenie wojną uszedł z kraju. Obecnie jednak stara się przynajmniej zdalnie pomóc w Davos krajowi i w ten sposób uzyskać od rodaków rozgrzeszenie za ucieczkę.

Rebranding organizowanego podczas WEF w stałym miejscu Domu Rosyjskiego na Dom Wojennych Zbrodni Rosyjskich sfinansował Wiktor Pinczuk, ukraiński oligarcha, który sam także nie ma całkiem czystego sumienia.
Hollie Adams