Przyciągają nie tylko pieniędzmi

Dariusz Użycki
opublikowano: 2007-02-09 00:00

Polskich menedżerów chcą zatrudniać na Ukrainie i w Rosji tamtejsze firmy, zachodnie koncerny i polskie przedsiębiorstwa rozwijające tam działalność. Brakuje specjalistów i menedżerów z zarządzania produkcją, marketingu, inżynierów, a także specjalistów potrafiących niemal od podstaw wybudować firmę.

Polacy są tam cenieni przede wszystkim za pionierskie doświadczenia z ostatnich 17 lat, zdobyte w silnych międzynarodowych organizacjach, a także za zaradność, pomysłowość i wysokie umiejętności adaptacji do lokalnej kultury. Kandydatów wyszukujemy, docierając do konkretnych osób, dla których wyjazd może być awansem i wyzwaniem. To motywuje. Ambitnych nie trzeba zbytnio przekonywać, chyba że jest to praca znajdująca się w małym ośrodku lub na obszarze nieuznawanym za bezpieczny. Motywują też zarobki — niejednokrotnie wyższe o 20-30 proc. niż na podobnych stanowiskach w kraju.

U kandydatów do wyjazdu na Wschód liczy się wiedza, znajomość angielskiego (rosyjski jest ważnym dodatkowym atutem), doświadczenie, ale także osobowość, bo trzeba się będzie zmagać z ciągłym stresem, samotnością i spędzaniem większości czasu w pracy. Zdarza się, że korporacje proszą nas o ocenę, jak sobie poradzą na Wschodzie wytypowani przez nie wewnętrzni kandydaci.

Polacy niechętnie decydują się na pracę w rosyjskich i ukraińskich firmach. Niedawno szukaliśmy dla rosyjskiej firmy menedżera, który rozwinąłby sieć handlową. Chodziło o osobę z dużym doświadczeniem w pracy w zachodniej sieci. Kandydat zgodził się dopiero wtedy, gdy zaoferowano mu 15 tys. dolarów miesięcznej pensji.

Dariusz Użycki

country manager z firmy konsultingowej Mercuri Urval