Przyćmić resztę świata

Agnieszka Zielińska
opublikowano: 26-09-2008, 00:00

Ruchomy budynek, wieże powyginane niby drzewa, sztuczne wyspy dla nowych metropolii. Gdzie przebiega granica między futurystycznym, śmiałym projektem a dziwactwem…

Powstający w Dubaju luksusowy wysokościowiec Dynamic Tower, projekt włoskiego architekta Davida Fishera, pozostaje wyjątkowy niemal pod każdym względem.

Dynamiczna przestrzeń

Każde piętro będzie się obracać wzdłuż własnej osi — niezależnie od siebie i z różną prędkością. Turbiny wiatrowe pomiędzy ruchomymi piętrami umożliwią uzyskiwanie energii elektrycznej, co zaspokoi zapotrzebowanie obiektu na prąd. Budynek powstanie z prefabrykatów — a to skróci czas budowy i zredukuje do minimum liczbę pracowników. Każde piętro będzie ukończone zaledwie w ciągu siedmiu dni! Na 81 kondygnacjach ekskluzywnego, proekologicznego i superenergooszczędnego wieżowca pojawią się biura, hotel i apartamenty. Na ostatnich 10 piętrach — najdroższe lokale o powierzchni 1200 mkw., każdy z własną windą i garażem.

David Fisher tłumaczy nowatorstwo pomysłu koniecznością dostosowania architektury do współczesnego stylu bycia.

— Żyjemy bardzo szybko, dlatego przestrzeń wokół nas powinna być równie dynamiczna — sądzi twórca Dynamic Tower.

Ten pogląd podziela wielu znanych architektów. Puszczają wodze fantazji i tworzą niezwykłe, futurologiczne wizje.

Wyścig sław napędzany ropą

Lwia część najodważniejszych projektów powstaje w Dubaju. Nie przez przypadek. Szejkowie już dawno uznali, że budowa gospodarki wyłącznie na ropie to błąd. Inwestują w turystykę i nieruchomości. Chcą konkurować nie tylko z Hongkongiem czy Szanghajem, ale przede wszystkim z Nowym Jorkiem i Londynem.

Pole do popisu? Ogromne. Nie muszą się liczyć z pieniędzmi. Stawiają tylko warunek: nowa architektura ma przyćmić wszystko, co do tej pory zbudowano. Rezultat? W Dubaju tworzą najsłynniejsi architekci, prześcigając się w propozycjach wyszukanych i efektownych gmachów. W realizacji pozostaje aż kilkanaście spektakularnych projektów.

Od trzech lat trwa budowa Burj Dubaj — najwyższego, jak dotychczas, budynku świata. Kształtem przywodzi na myśl kwiat pustyni, szczyt wieńczy iglica. Prawdopodobniej będzie liczył 818 m wysokości. W wieżowcu znajdzie się 66 wind poruszających się z prędkością do 65 km na godzinę.

A trzy tańczące wieże, wymyślone przez słynną Zahę Hadid? Przeplatają się ze sobą niczym drzewa, tworząc niezwykłą, płynną kompozycję.

Podobne motywy wykorzystuje Claudio Catalano — twórca wieżowca The Arabian Blade — zainspirowany kształtem roślin. Projekt biurowca Synergy, pracowni architektonicznej India’s Sanjay Puri, sprawia zaś wrażenie złożonego z sześciennych kominów.

Potęga to czy kicz?

W ślady Dubaju idzie Rosja, przeznaczając na niezwykłe architektoniczne koncepty pieniądze m.in. ze sprzedaży ropy. Za sześć lat niespełna 10 kilometrów od centrum Moskwy wyrośnie Crystal Island — Kryształowa Wyspa. Największy budynek mieszkalny świata! Dla jednych — symbol potęgi współczesnej Rosji, dla innych — kiczowata demonstracja sukcesu i siły.

W gigantycznym wieżowcu (450 metrów wysokości, 2,5 mln mkw. powierzchni) zamieszka niemal 30 tys. osób — w luksusowych apartamentach i hotelach. Oj, nie będą się nudzić — obiekt pomieści również kilkanaście kin, muzea, parki i gigantyczny kompleks handlowy. A nawet… sztuczny stok narciarski. Ci z Crystal Island będą się oddawać białemu szaleństwu w ramach opłat za czynsz.

Konstrukcja upodobni się do kryształu, obłożonego panelami (wytwarzającymi energię). "Inteligentna" powłoka zareaguje na gwałtowne zmiany klimatu. Budowa unikatowego obiektu pochłonie 4 mld dolarów. Kompleks zaprojektuje słynny architekt, lord Norman Foster.

Obce kulturowo

Jeszcze przed zimowymi igrzyskami olimpijskimi w 2014 roku na Morzu Czarnym — 13 km od lotniska w Soczi — wyrośnie sztuczna wyspa. Wybuduje ją — za 6 mld dolarów — rosyjska firma deweloperska M-Industry Group.

Nowy ląd o powierzchni 250 ha, nazwany Wyspą Federacji, przybierze kształt Rosji. Z kontynentem połączą go trzy mosty. Zamieszka na nim blisko 25 tys. ludzi. Tak to przewiduje holenderski architekt Erick van Egeraat.

— Podobne przedsięwzięcia skierowane są do ludzi bardzo zamożnych, którzy chcą się wyróżnić. Przyciągają spektakularnością i nazwiskami znanych architektów. Inwestowanie w nie opłaca się, dopóki pozostają oryginalne i niepowtarzalne. Przykładem jest wyspa w kształcie palmy w Dubaju. Pierwszy projekt sprzedał się bardzo dobrze. Teraz powstają kolejne, ale efekt nowości przeminął — wskazuje Marcin Gołębiowski, dyrektor zarządzający redNet Property.

Jego zdaniem, zarówno w Dubaju, jak i w Rosji jest — na razie — popyt na podobne projekty. A w Polsce?

— Nasza kultura jest bardziej wstrzemięźliwa. Profesjonaliści mogliby uznać tego typu projekty za kiczowate — co nie oznacza, że nie podobają się tzw. szerszej publice. Ale… Zamiast jednego spektakularnego wieżowca lepiej zbudować dziesięć mniejszych budynków, które "zagospodarują" duży fragment miasta. Nie można tego natomiast powiedzieć o — przytłaczających wielkością — nawet najbardziej oryginalnych wieżowcach — sumuje Grzegorz Buczek, architekt.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Zielińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu