Przygotujcie się i na euforię, i żal

Roland Paszkiewicz
18-12-2006, 00:00

Mijający rok będzie czwartym z rzędu, w którym ceny akcji na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie znacząco wzrosną.

Warszawski Indeks Giełdowy, mierzący koniunkturę na parkiecie, wzrósł od początku roku o ponad 40 proc.. Ponad dwukrotnie lepsze rezultaty osiągnęły indeksy małych i średnich spółek.

Wraz ze wzrostem wartości giełdowych indeksów rośnie również popularność funduszy inwestycyjnych. Znakomitą koniunkturę wykorzystali zarówno inwestorzy, którzy od początku roku „donieśli” do krajowych towarzystw funduszy inwestycyjnych ponad 19 miliardów zł, jak i Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych, które w ciągu ostatnich 10 miesięcy utworzyły 41 nowych funduszy. Dzięki wpłatom Klientów i pomnażaniu wartości ich majątków przez zarządzających funduszami aktywa funduszy inwestycyjnych wzrosły, od końca grudnia 2005 r., o 27,5 miliardów zł, czyli o ponad 44 proc. Od rozpoczęcia hossy na warszawskiej giełdzie wartość oszczędności ulokowanych w funduszach inwestycyjnych wzrosła ponad pięciokrotnie. O ile na koniec września 2002 roku Polacy posiadali ulokowane w krajowych funduszach inwestycyjnych niespełna 18 mld zł, o tyle na koniec października już ponad 89 mld zł.

Warto zwrócić uwagę na zmieniające się preferencje inwestorów i rosnącą popularność akcyjnych funduszy inwestycyjnych. W ciągu jednego roku wartość aktywów funduszy akcyjnych wzrosła prawie 20-krotnie.

Właśnie ten dynamiczny napływ środków do funduszy, oprócz bardzo dobrej kondycji polskiej gospodarki, jest najważniejszym czynnikiem sprawiającym, że Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie jest jednym z najsilniejszych rynków. Znaczne zmniejszenie uzależnienia od napływów i odpływów kapitału międzynarodowego, szczególnie widoczne w 2-giej połowie 2006 r., sprawiło, że warszawski parkiet charakteryzował się w ostatnich miesiącach relatywnie dużą siłą w stosunku do innych rynków wschodzących.

Nastrój euforii nie gaśnie

Nie ma więc wątpliwości, że w 2007 rok inwestorzy wkroczą w wyśmienitych nastrojach i ich oczekiwania, co do stóp zwrotu w przyszłym roku, będą bardzo wysokie. Z pewnością kolejny rok przywitamy olbrzymią nadpłynnością. Można szacować, że w 2006 r. do funduszy inwestycyjnych i emerytalnych napłynie ponad 30 miliardów nowych środków. Co najmniej połowa z tej kwoty powinna zostać przeznaczona na zakup akcji na warszawskim parkiecie. Dodatkowo inwestorzy rozochoceni zyskami funduszy akcyjnych, konwertowali jednostki innych posiadanych funduszy inwestycyjnych właśnie na jednostki najbardziej agresywnych funduszy. Ogromną popularnością cieszyły się fundusze specjalizujące się w inwestycjach w akcje średnich i małych spółek. Natomiast wartość wszystkich IPO uplasowanych w tym roku nie powinna przekroczyć 3 miliardów złotych. To właśnie ta góra gotówki do zagospodarowania utwierdza inwestorów w przekonaniu, że spadki indeksów warszawskiej giełdy są mało prawdopodobne. Zakładają oni bowiem, że zarządzający, przeświadczeni o wysokich wycenach akcji, zrezygnowali z gonienia rynku i czekają z większymi zakupami na ewentualną głębszą korektę.

Sygnały, które niepokoją

W ostatnich miesiącach pojawiło się jednak kilka sygnałów, które wskazują na możliwość przeceny na warszawskiej giełdzie. Zaczyna niepokoić olbrzymia siła rynku. W cenach akcji znajdują odbicie tylko dobre wiadomości, wszystkie sygnały, które można uznać za złe, są przez inwestorów ignorowane lub interpretowane jako neutralne. To z jednej strony potwierdza tezę, że hossa trwa, z drugiej skłania do podchodzenia do inwestycji z nieco większą ostrożnością niż miało to miejsce przez ostatnie cztery lata, kiedy najlepszą praktyką było „kup i trzymaj”. Wybujałe oczekiwania mogą doprowadzić do dużej zmienności cen akcji, znacznie silniejszej niż w ubiegłych latach.

Z pewnością na nastroje inwestorów będzie wpływała sytuacja globalna, szczególnie możliwe spowolnienie gospodarcze w USA i jego konsekwencje dla światowej gospodarki. Najbardziej niepokoi kryzys rynku nieruchomości mieszkalnych w Stanach i inwersja stóp procentowych, zwykle zapowiadająca okres dekoniunktury. Prognozowanie momentów zwrotnych jest jednak obarczone bardzo dużym ryzykiem, dlatego też najlepszym wyjściem jest utrzymywanie, chociaż częściowego, zaangażowania w akcje. Ostatnia, entuzjastyczna fala hossy jest być może jeszcze przed nami.

Na obie nogi

Dobór spółek do portfela powinien uwzględniać oba prawdopodobne scenariusze rynkowe. Zarówno ten powszechnie głoszony, czyli „miękkie lądowanie” amerykańskiej gospodarki i nie zakłóconą dynamikę wzrostu PKB w Europie, jak i ten mnie popularny, czyli wejście USA w recesję w II lub III kwartale 2007 r. i w konsekwencji znaczące spowolnienie gospodarcze w Azji i Europie.

Wybór odpowiednich spółek powinien zabezpieczać nas przed niepewnością związaną z globalną gospodarką. Należy stawiać na selektywną budowę portfela – nie kupować rynku, lecz poszczególne przedsiębiorstwa. Najlepsze perspektywy mają przed sobą giełdowe spółki z sektora producentów części samochodowych, budownictwa i materiałów budowlanych Gorzej wygląda sytuacja branży informatycznej, szczególnie spółek uzyskujących większość przychodów z kontraktów rządowych, ze względu na brak rozstrzygnięć znaczących przetargów.

Jaki będzie nadchodzący rok dla warszawskiej giełdy

Kontynuacja wzrostów cen akcji na warszawskiej giełdzie w 2007 r. zależy od trzech czynników, które kreują wzrosty na GPW od czterech lat:

- utrzymania się dobrej koniunktury na światowych giełdach akcji i towarów,

- dalszej poprawy kondycji, a więc i zysków, spółek notowanych na warszawskim parkiecie,

- kontynuowania znaczącego napływ środków do funduszy inwestycyjnych, emerytalnych i ubezpieczeniowych.

Utrzymywanie się tak korzystnego splotu czynników, jak to miało miejsce w ostatnich latach, nikt nie jest w stanie zagwarantować. Dlatego też dobierając spółki do portfela warto wybrać takie, które będą lepiej znosić ewentualne zawirowania rynkowe i jednocześnie będą bardzo dobrze sobie radzić w przypadku wejścia rynku w fazę hiperbolicznych wzrostów, często charakterystyczną dla ostatnich fal hossy. Potencjalnych faworytów należy szukać wśród spółek spełniających co najmniej jedno z poniższych kryteriów:

- korzystających z hossy budowlano-konsumpcyjnej, o silnej pozycji rynkowej, słabo uzależnionych od wahań cen surowców i ewentualnego wzrostu funduszu płac

Przykładem spółek o takim profilu są np. Intercars, Cersanit czy Barlinek. Pierwsza z nich korzystać będzie na skokowym wzroście liczby samochodów osobowych w ostatnich 2 latach oraz liberalizacji przepisów dotyczących ASO. Z kolei Cersanit i Barlinek to potencjalni beneficjenci hossy na rynku nieruchomości. Przedsiębiorstwa z tych dwóch branż będą korzystać ze wzrastającej zamożności społeczeństwa, które chętnie przeznacza oszczędności na konsumpcję związaną z poprawą warunków mieszkalnych, remonty i modernizację oraz na wydatki związane z samochodami. Warto zauważyć, że nie wszystkie spółki z tych branż równo skorzystają z dynamiki. O ile analitycy CDM pozytywnie oceniają perspektywy Intercarsu, o tyle znacznie gorzej JC Auto. Jeśli chodzi o spółki z branży materiałów budowlano-wykończeniowych naszymi faworytami są Cersanit i Barlinek, natomiast słabiej oceniamy Decorę i Nową Galę. Za branżą materiałów budowlanych przemawia również fakt, że wyceny tych spółek są niższe niż wyceny firm z branży budowlanej. Z dużą pewnością można założyć, że w przyszłym roku TFI, wykorzystując panującą modę, uruchomią fundusze inwestujące w te sektory. Wtedy kwestia wycen będzie odgrywała dużo większą rolę, niż dzisiaj.

- będące potencjalnym celem przejęć lub fuzji, najlepiej posiadające silną pozycję w branży, z nieobecnym w akcjonariacie inwestorem branżowym

Wartość fuzji i przejęć w 2006 r. wyniesie ok. 60 mld złotych. Można spodziewać się, że utrzymująca się dobra koniunktura gospodarcza, niskie stopy procentowe i łatwość pozyskiwania kredytów bankowych spowoduje znaczne zwiększenie wartości tego typu transakcji w 2007 r. W M&A będą uczestniczyć zarówno inwestorzy branżowi (krajowi i zagraniczni), jak i finansowy, w tym fundusze typu private-equity. Warunki rynkowe sprzyjają również zwiększeniu się aktywności zarządzający spółkami, którzy dążąc do przejęcia pełnej kontroli nad spółką będą brać udział w przedsięwzięciach typu management buy-out.

- nisko wyceniane spółki z dużym udziałem gotówki w aktywach

Inwestycje polskich spółek są nadal zaskakująco niskie. Rośnie wartość płynnych aktywów w postaci depozytów i lokat bankowych. Ciekawym pomysłem może być więc nabywanie akcji spółek, które nie mogą pochwalić się znaczącą dynamiką zysków ani wizjonerskimi planami, ale utrzymują wysokie marże i generują pozytywny cash-flow. Przy obecnym nastawieniu inwestorów, wycena rynkowa tego typu spółek jest niska, bo bardziej ceniona jest planowana dynamika przychodów i wyników niż bieżące wskaźniki rentowności.

Warto pamiętać, że polski rynek nawet w perspektywie spełnienia się scenariusza zakładającego recesję w II połowie 2007 r. w USA i spowolnienie gospodarcze w Azji i Europie, powinien zachowywać się lepiej od innych rynków wschodzących. Trzeba jednak brać pod uwagę starą zasadę, która sprawdza się również w mijającym roku, że nawet podczas silnego rynku wzrostowego rosną ceny akcji 80 proc. spółek notowanych na tym rynku, natomiast 20 proc. spada. Warto więc uważnie przemyśleć każdą planowaną inwestycję.

Roland Paszkiewicz CDM Pekao SA

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Roland Paszkiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Przygotujcie się i na euforię, i żal