Przyjmuję tylko porządnych gości

Ryszard Gromadzki
03-06-2004, 00:00

Sezon urlopowy tuż-tuż. Grzegorz Andrzejewski zaciera ręce. Już wkrótce w jego hotelu zaroi się od gości: psów, kotów i królików.

Hotel Rex w Zalasewie koło Poznania w niczym nie przypomina typowego schroniska dla zwierząt: pawilony i boksy dla zwierzaków toną wśród kwiatów i krzewów, żadnych przykrych zapachów i jazgotliwego ujadania.

— Moi „klienci” są bardzo porządni, innych nie przyjmuję — śmieje się Grzegorz Romanowski, właściciel obiektu.

Hotel Rex może jednorazowo przyjąć 30 psów, 10 kotów i królików.

— Na razie panuje jeszcze spokój. Mam trochę wolnych miejsc, ale za kilka dni to się zmieni, jak zawsze o tej porze roku — mówi Grzegorz Andrzejewski.

Doba za 25 zł

Dobowy koszt pobytu psa w hotelu Rex to wydatek 25 zł, kota —15 zł, królika — 10 zł.

— Uważam, że nie są to wygórowane ceny. W zamian zwierzęta mają zapewnione wyżywienie, spacery, opiekę weterynaryjną — wylicza właściciel.

Klienci to przede wszystkim majętni ludzie, którzy często podróżują. Niektórzy zostawiają swoje zwierzęta nawet na 3 miesiące. Hotel Rex działa od 7 lat. W tym czasie baza klientów rozrosła się prawie do 800 nazwisk.

— Swoje zwierzęta zostawiają u mnie ludzie z całej Polski, mam też klientów z zagranicy. To głównie biznesmeni pracujący w Polsce — opowiada Grzegorz Andrzejewski.

Przedsiębiorca nosi się z zamiarem rozbudowania hotelu, ale na przeszkodzie stoi brak pieniędzy.

— Wyliczyłem, że hotel z moich marzeń, wyposażony w 24-bezobsługowe boksy wraz z całą infrastrukturą to wydatek rzędu 1 mln zł. Na razie mnie na to nie stać. Kredytu nie wezmę, bo wciąż jest za drogi — ocenia Grzegorz Andrzejewski.

W tej sytuacji wyjściem byłoby podniesienie opłat za pobyt.

— Mógłbym myśleć o poważniejszych inwestycjach, gdyby dobowa opłata za pobyt psa wynosiła 60 zł. Ale to astronomiczna stawka. Gdybym coś takiego zaproponował klientom, pewnie zaraz poszedłbym z torbami — mówi Grzegorz Andrzejewski.

Mimo finansowych bolączek, hotel systematycznie rozrasta się i pięknieje, dzięki właścicielowi „złotej rączce”.

— Zanim, zająłem się zwierzakami, produkowałem meble. Dużą część wyposażenia hotelu zrobiłem własnoręcznie — twierdzi Grzegorz Andrzejewski.

Od świtu do zmierzchu

Hotel Rex przyjmuje pensjonariuszy codziennie od 8 do 18. Ale klienci nie zawsze stosują się do godzin urzędowania.

— Kiedyś o 1 w nocy zadzwonił do mnie pewien pan, który właśnie pokłócił się z żoną. Musiał natychmiast przywieźć psa. Przyjechał o wpół do drugiej. Ledwie położyłem się spać, zadzwonił do mnie znowu, z pytaniem czy może odebrać psa, bo teściowa się nim zaopiekuje. Nie miałem innego wyjścia, musiałem wydać mu psa — opowiada Grzegorz Romanowski.

Przedsiębiorca z wyrozumiałością podchodzi do fanaberii i czasami ekscentrycznych wymagań swoich klientów.

— Nie potrafiłbym wymądrzać się przy swoich klientach, przecież z nich żyję — podsumowuje Grzegorz Andrzejewski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ryszard Gromadzki

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Przyjmuję tylko porządnych gości