Przynajmniej nie przekombinujmy

opublikowano: 13-03-2013, 00:00

Pierwszą okazją do analizy czy wręcz rewizji staje się reforma wspólnej polityki rolnej.

Unijna klasa polityczna przez kilka tygodni spijała propagandową śmietankę po wspólnym zwycięstwie w boju o wieloletni budżet 2014-20. Ale świętowanie się skończyło i wróciła twarda proza życia. Obecnie za ustalenia szefów państw i rządów z Rady Europejskiej bierze się Parlament Europejski, który od czasu traktatu z Lizbony został decyzyjnie umocowany. Europosłowie z góry zapowiedzieli, że nie ograniczą się wyłącznie do przyklepania kompromisu osiągniętego na lutowym szczycie.

Pierwszą okazją do analizy czy wręcz rewizji staje się reforma wspólnej polityki rolnej. Przywódcy państw uzgodnili, że kraje otrzymujące dopłaty bezpośrednie na poziomie poniżej 90 proc. unijnej średniej, w tym Polska, będą mogły przesunąć na nie aż 25 proc. pieniędzy z drugiego filara, rozwojowego. Pozostałe mogłyby przesuwać do 15 proc. Tymczasem w dokumencie parlamentarnym, przedłożonym do głosowania w Strasburgu, mowa jest o zaledwie 10 proc. i w ogóle nie występuje poziom 25 proc., o którym tak wiele mówili m.in. premier Donald Tusk i minister Stanisław Kalemba. Zgłoszono natomiast poprawkę… w ogóle likwidującą możliwość transferu na bezpośrednie dopłaty pieniędzy przewidzianych na rozwój.

Ekipa europosłów PO-PSL w największej liczebnie Europejskiej Partii Ludowej stwierdziła, że na razie lepiej taktycznie przeczekać. 25 proc. w obecnej fazie zostałoby odrzucone i potem trudniej byłoby prowadzić dalsze negocjacje. Podobno łatwiej będzie ten poziom transferów wywalczyć w negocjacjach trójkąta: parlamentu z krajami członkowskimi i Komisją Europejską. Dopiero potem odbędzie się w Strasburgu finalne głosowanie reformy wspólnej polityki rolnej. Do refleksji, jak strasznie pokrętne stało się podejmowanie ważnych unijnych decyzji, zwłaszcza finansowych, dołączamy nadzieję zapisaną w tytule.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Polecane