Przysposobienie obronne

opublikowano: 2007-07-02 07:08

Kilkadziesiąt firm, w tym kierowany przez Adama Wilczęgę Bioton, będzie musiało przygotować plany na wypadek wojny. Pomysł, by przyodziać je w kamasze, wcale nie budzi obaw szefów.

Ministrowie zamierzają znacząco zwiększyć listę spółek znajdujących się w elitarnym wykazie przedsiębiorstw „o szczególnym znaczeniu gospodarczo-obronnym”.

Obecnie są w nim 174 firmy. Według projektu rozporządzenia, nad którym prace koordynuje Ministerstwo Gospodarki, na listę ma trafić około 50 kolejnych — w dużej części największych, w mniejszej giełdowych — działających w Polsce firm.

Niektórzy kandydaci do listy nie kryją zaskoczenia.

— Nikt z nami tego nie konsultował. Muszę o tym poinformować właścicieli — mówi Jan Jesionowski z firmy Mifam, dużego producenta igieł.

Mocno zdziwił się również Stanisław Stawski z Jeleniogórskich Elektrowni Wodnych.

— Przecież spełniamy wiele wymogów dotyczących obronności. Nie mam pojęcia, czy nowe obowiązki nie będą się dublować z dotychczasowymi — tłumaczy Stanisław Stawski.


Do woja, marsz
Najbardziej płodny w proponowaniu zmian w wykazie jest resort zdrowia. Jego urzędnicy chcą wpisać na listę prawie wszystkie działające w Polsce spółki farmaceutyczne, w tym poszczególne Polfy, Bioton, Tricomed, a nawet takiego giganta, jak GlaxoSmithKline Pharmaceuticals.

— Firmy te spełniają przesłanki wpisania na listę, wynikające z ustawy o organizowaniu zadań na rzecz obronności państwa realizowanych przez przedsiębiorców — tłumaczy Jacek Mizak z Departamentu Spraw Obronnych w Ministerstwie Gospodarki.

Warunki te spełniają też np. Netia czy Multimedia Polska. O ich dodanie do wykazu wnioskuje resort transportu.


Nie taka służba straszna
Choć wiadomość o wpisie zaskoczyła wielu przedsiębiorców, to jednak wielu z nich nie kryje, że pojawienie się na wykazie jest dla nich korzystne.

— Nam to zupełnie nie przeszkadza. Od początku działania w Polsce jako firma telekomunikacyjna musimy spełniać wiele warunków dotyczących m.in. obronności. Uważamy, że znalezienie się w wykazie ułatwi nam startowanie w przetargach, gdyż będzie to świadczyło o tym, iż spełniamy standardy bezpieczeństwa — mówi Jolanta Ciesielska z Netii.

Podobnie myśli Krystyna Kanownik przedstawicielka Multimedia Polska.

— Dla nas to zaszczyt i nobilitacja do dalszego działania. Ktoś w ten sposób nas docenił — wyjaśnia Krystyna Kanownik.

Mało tego, wzrost wiarygodności, o którym mówią przedstawiciele firm, może... przełożyć się na notowania spółek giełdowych.


Nowe obowiązki
Zaszczyt to jedno, ale firmom dojdą też nowe obowiązki. Spółka, która znajdzie się w wykazie, musi na własny koszt przygotować plany na wypadek wojny i kryzysów. Potwierdza to resort gospodarki.

— Przedsiębiorca w ciągu kilku miesięcy od ujęcia w wykazie musi przygotować tzw. plan operacyjny funkcjonowania, związany z realizacją zadań na rzecz obronności i bezpieczeństwa państwa. Zadania te wynikają z Planu Reagowania Obronnego RP i są nakładane na ministrów kierujących działami administracji rządowej. Właściwi ministrowie przygotowują natomiast wytyczne do opracowania planu — mówi Jacek Mizak.

Jaki może być koszt opracowania planu przez firmy i jego późniejszych aktualizacji, trudno oceni, gdyż zależy to od wielkości firmy. Na pewno jednak będzie... tajny.

— Nie sądzę, aby były to jakieś wielkie kwoty — dodaje przedstawicielka Multimedia Polska.

Większe, choć również tajne, koszty mogą ponieść firmy, które nie mają np. kancelarii tajnych.

— Zapewne będą musiały je założyć — wyjaśnia Jacek Mizak.

Jednym z zadań realizowanych przez przedsiębiorców wpisanych na listę jest szkolenie obronne dla szefów i pracowników.

— Ale to już jest finansowane z budżetu państwa — uspokaja Jacek Mizak.

Albert Stawiszyński
Puls Biznesu wyd. 2381, s. 4