W mieście Nadżaf, położonym w środkowym Iraku, zginął jeden z przywódców irackich szyitów, Abdul Madżid al-Chej. Szyita poniósł śmierć od pchnięcia nożem, wraz z nim został zabity inny duchowny Hajdar Kilidar.
Duchownych zaatakował tłum napastników w meczecie Alego, jednym z najświętszych miejsc szyickich muzułmanów. W Złotym Meczecie trwały wiece, gdzie różne frakcje starały się określić swoje stanowisko wobec obecności Amerykanów w świętym mieście.
Powodem ataku była najprawdopodobniej współpraca al-Choiego z siłami koalicyjnymi. Duchowy przywódca szyitów kilka dni temu poddał miasto Amerykanom i wezwał irackich szyitów by nie stawiali oporu siłom sojuszniczym.
Wcześniej Nadżaf był unikalnym przykładem dobrej współpracy władzy lokalnej, reprezentowanej przez imama, z Amerykanami. Zapewniała ona stabilność, jakiej nie było w żadnym innym mieście irackim, zajętym przez siły sojusznicze. Po śmierci Abdul Madżida do Nadżaf może powrócić chaos, a iraccy szyici będą się obawiali współpracy z Amerykanami.
Madżid był synem ajatollaha Al-Choei, duchowego przywódcy irackich szyitów z czasów wojny w Zatoce Perskiej z 1991 r.
DA, BBC