PSE GŁOSI KONIEC KONTRAKTÓW

Agnieszka Berger
opublikowano: 1999-12-07 00:00

PSE GŁOSI KONIEC KONTRAKTÓW

Opłaty kompensacyjne mogą zacząć obowiązywać już na początku 2000 r.

BĘDZIE KONKURENCJA: Opłaty kompensacyjne zmuszą elektrownie do konkurencji, ponieważ na rynku pojawi się dodatkowa energia nie objęta obecnie kontraktami długoterminowymi — uważa Krzysztof Żmijewski, prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych. fot. Tomasz Zieliński

Zdaniem Krzysztofa Żmijewskiego, prezesa Polskich Sieci Elektroenergetycznych, dzięki opłatom kompensacyjnym już na początku przyszłego roku można będzie rozwiązać problem większości kontraktów długoterminowych, które obejmują teraz około 70 proc. obrotu energią. I tak jednak odbiorcy zapłacą za energię drożej. Według największych pesymistów — nawet o 30 proc.

Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów rekomendował rządowi model rynku energii. Tym samym KERM zaakceptował proponowane przez Ministerstwo Gospodarki sposoby rozwiązania problemu kontraktów długoterminowych, na podstawie których PSE kupują obecnie prąd od wytwórców.

Jedną z metod proponowanych przez MG jest wprowadzenie mechanizmu opłat kompensacyjnych. Według prezesa Krzysztofa Żmijewskiego, opłaty pozwolą na restrukturyzację większości kontraktów już na początku przyszłego roku. W opinii szefa PSE, wymusi to konkurencję między elektrowniami i obniży hurtowe ceny energii elektrycznej. Ceny dla odbiorców finalnych jednak wzrosną, jego zdaniem, o 10-18 proc. (pesymiści mówią o 30 proc.), jednak przyczyną podwyżek nie będzie wprowadzenie opłat kompensacyjnych, lecz inflacja i tegoroczne straty przedsiębiorstw z branży energetycznej.

Zrzutka na kontrakty

Opłaty kompensacyjne będą wnosić wszyscy nabywcy energii. Ich wysokość ma być proporcjonalna do ilości kupowanej energii. Ostatecznie koszty opłat poniosą odbiorcy finalni, bowiem pośrednicy (spółki dystrybucyjne lub spółki obrotu) wliczą je w cenę sprzedaży.

— Nie wpłynie to jednak na detaliczne ceny energii. Teraz i tak odbiorcy końcowi ponoszą koszty związane ze spłatą kredytów przez elektrownie. Koszty te są pokrywane cenami energii, ustalonymi w kontraktach długoterminowych. Opłaty kompensacyjne „oczyszczą” tylko ceny hurtowe z ogromnych kosztów finansowych — wyjaśnia Krzysztof Żmijewski.

Fundusze uzyskane z opłat kompensacyjnych trafią do elektrowni. Każdy producent energii dostanie różnicę między ceną energii wynikającą z jego kontraktu długoterminowego a ceną rynkową. W kolejnych latach opłaty będą malały, aby rósł udział elektrowni w finansowaniu kosztów kredytów.

Rynek wyznaczy cenę

Dopóki Giełda Energii nie uzyska 10-proc. udziału w obrocie, cena rynkowa będzie wyznaczana na tzw. rynku bilansującym (obecnie rynek ten służy równoważeniu podaży energii z zapotrzebowaniem na nią).

— Producenci będą składali na rynku bilansującym oferty sprzedaży energii i proponowali cenę. Oferty będą realizowane począwszy od najtańszej. Średnia wyznaczy cenę rynkową — mówi szef PSE.

Jego zdaniem, taki mechanizm zmusi wytwórców do konkurencji. Na rynku pojawi się bowiem energia nie objęta obecnie kontraktami długoterminowymi. Jak twierdzi Krzysztof Żmijewski, wieloletnie umowy obejmują około 70 proc. obrotu energią, ale tylko 50 proc. mocy wytwórczych.

Producenci będą musieli sprzedawać energię na tyle tanio, aby zapewnić sobie zbyt, i na tyle drogo, aby nie zejść poniżej ceny rynkowej. Inaczej opłaty kompensacyjne nie zagwarantują im wpływów na odpowiednim poziomie.

Opłaty to za mało

Według Wojciecha Tabisia, dyrektora Departamentu Energetyki w Ministerstwie Gospodarki, same opłaty kompensacyjne nie rozwiążą problemu kontraktów długoterminowych.

— Wpływy z opłat będą równomierne. Tymczasem w latach 2001-2003 spiętrzą się koszty obsługi kredytów zaciągniętych przez elektrownie. Aby zniwelować ten efekt, trzeba będzie zastosować np. emisję obligacji — twierdzi dyrektor Tabiś.

Do emisji obligacji na ten cel przymierzały się Polskie Sieci Elektroenergetyczne. Jednak, jak twierdzi Wojciech Tabiś, instytucja, która się tym zajmie, zostanie prawdopodobnie wyłoniona w drodze przetargu (co oczywiście nie wyklucza PSE).