PSE ma plan dwuletni

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2017-03-13 15:16
zaktualizowano: 2017-03-13 15:17

Strategia operatora krajowego systemu elektroenergetycznego rozpisana jest tylko na dwa lata. Dużo w niej o bezpieczeństwie i rozważnych inwestycjach.

 

Eryk Kłossowski
Eryk Kłossowski
Marek Wiśniewski

Nową strategię PSE publikuje ponad rok po tym, jak stanowisko prezesa objął Eryk Kłossowski. Dokument obejmuje lata 2017-2019.

- Strategia nie jest bardzo ambitna, nie ma w niej fajerwerków, nie ma rewolucyjnych zmian. Opisuje po prostu rzeczywistość, która jest wystarczająco skomplikowana, byśmy postanowili ograniczyć się do planu minimum i nie stawiali sobie kolosalnych celów. Nie wiemy, jak będzie wyglądał europejski krajobraz energetyczny po 2020 r. Musimy więc po prostu zapewnić to, że po 2020 r. będzie bezpiecznie - oświadczył na wstępie Eryk Kłossowski.

Filarami nowej strategii PSE (ich wizualizacją w prezentacji jest kostka Rubika) są bezpieczeństwo, ekonomia ("rozsądne gospodarowanie groszem publicznym"), wymiar zewnętrzny i wewnętrzny, gospodarowanie zasobami i myślenie o przyszłości.

Przez bezpieczeństwo zarząd PSE rozumie zarówno walkę o korzystne dla Polski rozwiązania legislacyjne (czyli negocjacje związane z tzw. pakietem zimowym, który promuje energetyczne myślenie regionalne, a nie narodowe), jak i dbałość o bezpieczeństwo techniczne.

- Cyberataki to nie mrzonka, tylko rzeczywistość. Każdy operator infrastruktury krytycznej może zostać nimi dotknięty. Do tego dochodzi ryzyko fizycznych ataków. Chcemy przekonać interesariuszy do myślenia o fizycznym bezpieczeństwie infrastruktury, bo to sprawa całego narodu - podkreśla Eryk Kłossowski.

Jeśli chodzi o ekonomiczny filar strategii, to zarząd PSE mówił o ogółach, szczegółów nie podał. Dziennikarze dopytywali prezesa o wartość planowanych inwestycji, ale nie uzyskali odpowiedzi.

- Pracujemy nad gruntowną reformą rynku i wdrażamy nowy program IT umożliwiający zarządzanie rynkiem bilansującym. Jego wdrożenie umożliwi nam ustalenie marginalnych cen lokalizacyjnych (inaczej: cen obowiązujących w danym obszarze, uwzględniających lokalną podaż energii i koszty przesyłu – red.). Takie ceny stanowiłyby najistotniejszy sygnał inwestycyjny, zarówno dla inwestorów prywatnych jak i dla operatora – wskazał Eryk Kłossowski.

Gruntowna reforma też czeka plany inwestycyjne PSE.

- Będziemy budować tam, gdzie to potrzebne i po koszcie akceptowalnym dla gospodarki narodowej – mówi Eryk Kłossowski.

W uproszczeniu chodzi o to, by stawić czoła perspektywom rozwoju generacji rozproszonej, która nie będzie potrzebowała rozbudowanej sieci wysokich napięć.

- Nie chcemy zostawić przyszłym pokoleniom Polski zalej miedzią i aluminium – precyzuje Eryk Kłossowski.

Anulowane zostaną też te inwestycje, które w ostatnim czasie przestały mieć sens. Przykładem może być stacja elektroenergetyczna, budowana na potrzeby zaplanowanych w danym miejscu wiatraków, które jednak nie zostały zbudowane. A stacja jest rozpoczęta.

Zarząd PSE chętnie podkreśla, że przyszłość rynków energetycznych jest trudna do przewidzenia. Postara się jednak ją przewidzieć.

- Będziemy m.in. analizować, jak na system elektroenergetyczny wpłynie w przyszłości duża liczba ładujących i rozładowujących się samochodów elektrycznych. Interesuje nas również, jaki wpływ na nasz sektor będzie miał internet rzeczy, czyli np. wymiana energii pomiędzy przedmiotami użytku domowego – wylicza Eryk Kłossowski.

Przewidywanie przyszłości miałoby się przydać również w dbaniu o sieć.

- Chcemy wdrożyć model eksploatacji sieci oparty o techniki predyktywne, czyli wiedzieć, co się zepsuje, zanim do tego dojdzie. I móc reagować z wyprzedzeniem – zapowiada Eryk Kłossowski.

Możesz zainteresować się również: