Ponad 80 proc. użytkowników aut elektrycznych woli ładować je w domu — wynika z z badań m.in. Barometru Nowej Mobilności Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych (PSPA). Chodzi nie tylko o komfort — dzięki korzystaniu z taryfy nocnej ładowanie w domu może znacznie obniżyć koszty eksploatacji aut elektrycznych, również używanych do celów służbowych.
— Niestety, pracodawca nie ma obecnie możliwości rozliczenia zużytej przez pracownika energii elektrycznej bezpośrednio z dostawcą prądu. Ten koszt pracownik musi ponieść sam, by następnie ubiegać się o zwrot — mówi Maciej Mazur, dyrektor zarządzający PSPA.
Opodatkowane ładowanie
Zryczałtowany przychód pracownika związany z wykorzystywaniem samochodu służbowego do celów prywatnych, zgodny ze stanowiskiem Ministerstwa Finansów, określa wartość nieodpłatnego świadczenia ponoszonego przez pracodawcę związanego z utrzymaniem i ogólnym użytkowaniem samochodu. Przepisy mówią m.in. o paliwie, ubezpieczeniu, wymianie opon, bieżących naprawach czy okresowych przeglądach, które zakład pracy musi ponieść, by samochód mógł uczestniczyć w ruchu drogowym. W przypadku pojazdów elektrycznych, które są ładowane nie tylko na komercyjnych stacjach ładowania, ale również w domach użytkowników, powinien więc zostać wprowadzony przepis pozwalający pracodawcy zwrócić pracownikowi koszty poniesione na ładowanie w domu bez dodatkowego obciążenia podatkowego.

— Obecnie nie jest to możliwe. W świetle indywidualnych interpretacji prawa podatkowego wydanych na podstawie przepisów podatkowych taki zwrot — jako świadczenie pieniężne — stanowi dla pracowników dodatkowy przychód, który w przeciwieństwie do kosztów ponoszonych w przypadku tankowania auta na stacji benzynowej nie może być uwzględniony w kwocie ryczałtu z tytułu użytkowania samochodu służbowego do celów prywatnych — mówi Przemysław Szywacz, doradca podatkowy, partner w zespole doradców dla branży motoryzacyjnej w KPMG.
Ponadto ze względu na specyfikę ładowania samochodów elektrycznych pracodawca nie ma możliwości rozliczenia się za zużytą energię elektryczną bezpośrednio z dostawcą prądu — takie rozliczenie w przypadku korzystania z przydomowej stacji ładowania odbywa się między pracownikiem a sprzedawcą energii. Pracownik w pierwszej kolejności musi ponieść koszty energii elektrycznej, a następnie otrzymać od pracodawcy zwrot.
Proponowane zmiany
PSPA przygotowało nowelizację przepisów. Zmiany dotyczą art. 21 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych. Mają one wprowadzić zwolnienie zryczałtowanej kwoty wydatków. Zgodnie z analizami PSPA odpowiadałaby ona kosztom ponoszonym przy przeciętnym przebiegu samochodu na poziomie 25 tys. km rocznie oraz przy założeniu pokonywania 75 proc. tego dystansu przy wykorzystaniu energii elektrycznej pobranej w domu. Założenia uwzględniają ponadto średnie zużycie energii na poziomie 25 kWh na 100 km oraz koszt energii dla odbiorców prywatnych na poziomie 0,6 zł za kWh. Koszt energii elektrycznej potrzebnej do przejechania 100 km wyniósłby więc 15 zł.
— Przyjmując taki dystans roczny zwrot kosztów dla pracownika za ładowanie w domu powinien wynieść co najmniej 2812,5 zł. W związku z tym proponujemy miesięczny zwrot na poziomie 250 zł — tłumaczy Maciej Mazur.
W przypadku osób, które rocznie pokonują za kierownicą aut elektrycznych większy dystans (powyżej 25 tys. km rocznie) lub częściej ładują auto w domu PSPA proponuje wprowadzenie możliwości zwolnienia zwrotu z opodatkowania, opierając się na udokumentowanych kosztach. Wymagałoby to przedstawienia np. wyciągu z licznika przydomowej stacji ładowania.
Przygotowana przez PSPA propozycja nowelizacji ustawy została przekazana Ministerstwu Finansów.
Tyle osobowych samochodów elektrycznych jeździ obecnie po naszych drogach. 49 proc.to auta napędzane wyłącznie prądem. Reszta to hybrydy typu plug-in.