PTR potrzebny jest spokój w PZU

Łukasz Świerżewski
opublikowano: 2000-12-06 00:00

PTR potrzebny jest spokój w PZU

W piątek odbędzie się WZA Polskiego Towarzystwa Reasekuracyjnego. Tymczasem konflikt w PZU fatalnie odbija się na kondycji jedynego rodzimego reasekuratora. Towarzystwo jest bowiem głównym partnerem i ważnym akcjonariuszem firmy.

Polskiemu Towarzystwu Reasekuracyjnemu wiedzie się coraz gorzej. Po trzech kwartałach tego roku towarzystwo zebrało o 33 proc. składki mniej niż w tym samym okresie ubiegłego roku.

— W 2000 roku nie została odnowiona umowa z Daewoo TU. Tymczasem to ona dawała 65 proc. przypisu składki. Większą część tej straty udało nam się odrobić — twierdzi Krzysztof Jarmuszczak, prezes Polskiego Towarzystwa Reasekuracyjnego.

Zdaniem analityków, dla PTR coraz niebezpieczniejsza jest konkurencja zagranicznych potentatów reasekuracyjnych. Inwestorzy, którzy wchodzą do polskich towarzystw, mają już swoich partnerów, z którymi współdziałają na całym świecie.

— Niewątpliwie jest to czynnik, który nie ułatwia nam pracy. Udaje nam się jednak utrzymać współpracę z większością polskich towarzystw, które pozyskały inwestora — uważa Krzysztof Jarmuszczak.

Trudna przyszłość

Prezes PTR przyznaje, że trudno przewidzieć, jaka będzie pozycja towarzystwa w przyszłym roku. Umowy reasekuracyjne w Polsce zawierane są bowiem zwykle w lutym i nie da się przewidzieć, ile z nich zostanie przedłużonych i zawartych. Dla przyszłości PTR kluczowy jest jednak rozwój sytuacji w grupie PZU.

— Dwie trzecie rynku reasekuracyjnego to PZU. Zakładamy utrzymanie dobrych kontaktów z tym towarzystwem — mówi Krzysztof Jarmuszczak.

Grupa PZU jest współwłaścicielem PTR. PZU i PZU Życie mają razem niemal 24 proc. akcji towarzystwa.

— PTR notuje dużą stratę. Razem z pozostałymi akcjonariuszami zastanawiamy się, co trzeba zrobić, aby poprawić wyniki i zarządzanie tą spółką — twierdzi Rafał Mania, członek zarządu PZU SA.

Życiowa spółka już od pewnego czasu twierdzi, że z powodu słabych wyników finansowych PTR, w zarządzie powinny zostać dokonane zmiany. Konflikty w grupie PZU sprawiają jednak, że walne zgromadzenie reasekuratora przerywane są bez podjęcia żadnych decyzji. Kolejne WZA odbędzie się w ten piątek.

Szansa na Wschodzie

Częścią strategii PTR jest obecność na rynkach wschodnich. Na Litwie polska spółka jest największym akcjonariuszem i reasekuratorem towarzystwa ADB Preventa. Ważna jest też współpraca z ubezpieczycielami ukraińskimi. Składki zagranicznych partnerów dają około 10 proc. portfela PTR.

— W przyszłym roku utrzymamy co najmniej taki sam udział składki z zagranicy — zapewnia Krzysztof Jarmuszczak.

Sytuacja mogłaby się poprawić na rynku krajowym, gdyby zmieniono przepisy. W polskim prawie brakuje bowiem ustawy regulującej działalność reasekuratorów. W rezultacie towarzystwa reasekuracyjne podlegają wspólnie z zakładami ubezpieczeniowymi pod przepisy ustawy o działalności ubezpieczeniowej. Powoduje to m.in., że towarzystwo nie może równocześnie działać na rynku życiowym i majątkowym.

— Nie słyszałem o kraju, w którym byłaby podobna sytuacja prawna. Z powodu braku własnej ustawy nie możemy reasekurować towarzystw życiowych. Blisko 40 proc. polskiego rynku pozostaje dla nas zamknięte — podkreśla Krzysztof Jarmuszczak.