Od początku roku punkty ksero zostały objęte opłatą z tytułu praw autorskich. Na razie większość z nich nie zapłaciła ani złotówki, ponieważ Ministerstwo Kultury spóźniło się o kilka miesięcy z wydaniem rozporządzenia, które miało określać jej wysokość. Resort wydał je dopiero pod koniec czerwca, a w połowie lipca weszło w życie. Co ważne, jego zapisy nakazały punktom ksero wnieść do końca sierpnia opłatę zaległą za I i II kwartał. W niedzielę minął termin na jej uregulowanie. Ponieważ był to dzień ustawowo wolny od pracy, stąd automatycznie termin przesuwa się na pierwszy dzień roboczy. Dlatego punkty ksero do dzisiaj mogą uregulować zaległości. W ten sposób nie narażą się na dodatkowe koszty w postaci odsetek ustawowych.
Obowiązkiem wnoszenia opłaty objęto wszystkich przedsiębiorców, którzy prowadzą działalność w zakresie kserowania utworów (np. książek, artykułów prasowych). Nie ma znaczenia, czy firma prowadzi wyłącznie taką działalność, czy jest to dodatkowe źródło dochodu (hotel może prowadzić punkt ksero dla potrzeb gości i oferować usługi odpłatnie).
Opłata z tytułu praw autorskich maksymalnie wynosi 3 proc. wpływów punktów ksero. Ważne jest natomiast to, że ich właściciele muszą poinformować organizacje zajmujące się inkasowaniem opłaty o tym, jaka ilość kopiowanych u nich materiałów jest przeznaczona dla klientów. Od tego zależy bowiem, jaką ostatecznie zapłacą opłatę z tytułu praw autorskich.
W Polsce funkcjonuje niespełna 10 tys. punktów ksero.
Większość z nich to niewielkie firmy, które zostały zupełnie zaskoczone nowym obowiązkiem.
— W moim przekonaniu znaczna część działających u nas punktów ksero nie wywiąże się z uiszczenia opłaty w terminie. Jednym z powodów to krótki czas na jej wniesienie — skarży się pragnący zachować anonimowość właściciel punktu ksero w Warszawie.
Co można zrobić w takiej sytuacji? Zdaniem Krystyny Szczepanowskiej-Kozłowskiej, radcy prawnego w kancelarii Linklaters, krótki termin na uiszczenie opłaty budzi wątpliwości dotyczące zgodności z Konstytucją. Z wnioskiem do Trybunału Konstytucyjnego nie mogą jednak wystąpić sami właściciele punktów ksero. Może to za nich uczynić m.in. Rzecznik Praw Obywatelskich czy też organizacja pracodawców.
Co ciekawe, punkt ksero mieści się w budynku Politechniki Świętokrzyskiej. W tym miejscu ma siedzibę Kopipol, jedna z organizacji mających pobierać opłatę.
— Faktycznie, w budynku w którym umiejscowiona jest nasza siedziba, stoi kserokopiarka. W okresie wakacyjnym wygląda na niczyją. Na pewno ktoś zacznie na niej kopiować materiały z początkiem roku akademickiego. Wówczas na pewno zgłosimy się do tej osoby i uświadomimy ją, że musi wnieść opłatę — mówi Andrzej Gąsiorowski prawnik z Kopipolu.


