Puściły lody na rynku pierwotnym

opublikowano: 20-03-2014, 00:00

Dwie spółki zdecydowały się na publiczną sprzedaż akcji w bardzo wymagających warunkach rynkowych.

Odbicie cen akcji na początku tygodnia nie przerodziło się w dłuższy trend. Wczoraj najważniejsze indeksy warszawskiej giełdy znów zanurkowały. Na plan pierwszy wysunęły się obawy o wzrost gospodarczy w Chinach, co dołuje surowce przemysłowe. Nie ma to wpływu na działalność dwu firm, które właśnie ruszyły z ofertą publiczną akcji — Prime Car Management, zajmującej się zarządzaniem flotą i leasingiem aut, oraz LiveChat Software, produkującej oprogramowanie typu live chat, ale nie ma wątpliwości, że będzie mieć wpływ na powodzenie ofert.

None
None

W najlepszym przypadku zmusi obecnych akcjonariuszy do zmniejszenia apetytu (w obu IPO sprzedawane są tylko istniejące walory) i obniżenia ceny, w najgorszym — zmusi do przesunięcia terminu zapisów do czasu, aż koniunktura się nie poprawi. W tym roku nie sfinalizowano jeszcze na GPW żadnej oferty publicznej.

Z trzech debiutantów dwóch — Vistal Gdynia i MFO — sprzedawało akcje jeszcze pod koniec 2013 r., a Medicalgorithmics zmienił rynek z NewConnect na główny. W ślady tej ostatniej spółki zamierzają wkrótce pójść Briju (producent biżuterii) i Cube. ITG (branża IT), spółki notowane na NewConnect. Ich prospekty emisyjne zostały już zatwierdzone przez Komisję Nadzoru Finansowego, co otwiera drogę do ubiegania się o wejście do obrotu na „dużą” giełdę.

PRIME CAR MANAGEMENT

Wypłaty z zysku da się pogodzić z akwizycjami — zapewniają przedstawiciele spółki oferującej więcej niż leasing. W połowie kwietnia 2014 r. chce zadebiutować na warszawskiej giełdzie Prime Car Management (PCM), spółka dominująca grupy Masterlease, działającej na rynku leasingu i zarządzania flotami pojazdów.

— Jesteśmy firmą, która do finansowania samochodów dodaje usługi ułatwiające korzystanie z nich. Głównie są to usługi związane z serwisem mechanicznym — wyjaśnia Konrad Karpowicz, dyrektor handlowy PCM. Do nowych akcjonariuszy trafią akcje dające do 40 proc. głosów na WZA. Biorąc pod uwagę cenę maksymalną ustaloną na poziomie 53 zł, wartość oferty może wynieść 252,5 mln zł.

Dla inwestorów indywidualnych zarezerwowano 15 proc. z tej puli. Wszystkie akcje oferowane będą papierami sprzedawanymi przez fundusz Abris Capital Partners. Zobowiązał się on przez 360 dni nie sprzedawać dalszych akcji PCM.

— Jesteśmy funduszem inwestycyjnym i jako taki zawsze planujemy wyjście z inwestycji. Obecnie trudno mi powiedzieć, kiedy to nastąpi. Horyzont inwestycyjny pozwala nam jeszcze kilka lat w Masterlease pozostawać — mówi Wojciech Łukawski, partner w Abris Capital.

Sama PCM deklaruje zaś wypłatę dywidend wysokości 75 proc. jednostkowego zysku netto. Jednocześnie zakłada możliwość rozwoju przez akwizycje. Obecnie prowadzi zaawansowane rozmowy na ten temat z kilkoma podmiotami. Wszystkie działają w Polsce i mają floty rzędu 1-4 tys. aut.

— Wypłata dywidend wydaje się trudna do pogodzenia z akwizycjami, ale struktura naszego bilansu jest taka, że mamy 462 mln zł kapitałów własnych i 520 mln zł długu zewnętrznego. Na mocy zawartych umów z bankami już teraz bylibyśmy w stanie zadłużyć się na dodatkowy 1 mld zł, nie zwiększając kapitału, więc jesteśmy w stanie z bieżącego zysku wypłacać dywidendę, a akwizycje finansować długiem — tłumaczy Jakub Kizielewicz, dyrektor finansowy PCM.

To musisz wiedzieć dziś rano
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
×
To musisz wiedzieć dziś rano
autor: Kamil Zatoński
Wysyłany codziennie
Kamil Zatoński
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

— Nie widzimy żadnych problemów z finansowaniem naszej aktywności przez banki, ale nie wykluczamy obligacji. Jedynym kryterium będzie dla nas cena długu — dodaje Jerzy Kobyliński, prezes PCM.

LIVECHAT SOFTWARE

 

Wrocławski LiveChat nie idzie na giełdę po kapitał — chce się dowiedzieć, ile jest wart. Na starcie wycenia się na 605 mln zł. Oferta publiczna akcji wrocławskiej spółki internetowej LiveChat będzie testem wyobraźni inwestorów. Spółka, która jest jednym z globalnych liderów rynku chatów biznesowych, nie jest szerzej znana w Polsce. Nic w tym dziwnego, bo jej główny rynek zbytu to USA. Amerykańska jest także jej wycena — akcjonariusze określili wartość firmy na 60-krotność zysku, który ma być wypracowany w kończącym się 31 marca roku obrotowym. Menedżerowie przekonują, że mają argumenty, które bronią takiej wyceny.

— LiveChat jest maszyną do generowania gotówki. Nie potrzebujemy kapitału na dalszy rozwój, cały nasz zysk przeznaczamy na dywidendęi pracujemy na marży, która przekracza 70 proc. EBITDA — mówi Mariusz Cichy, prezes i jeden z właścicieli LiveChat. Według prognoz, w kończącym się właśnie roku obrotowym LiveChat ma mieć 17,9 mln zł przychodów, 12,6 mln zł EBITDA i 9,8 mln zł zysku netto. Kolejny rok obrotowy ma być jeszcze lepszy. Przy prognozowanych przychodach w wysokości 25,3 mln zł spółka zamierza wypracować 18,9 mln zł EBITDA i 14,9 mln zł zysku netto.

Jak tłumaczy prezes, tak wysoka rentowność jest możliwa dzięki modelowi biznesowemu, w którym działa LiveChat. Sprzedaje on swój produkt, jakim są chaty biznesowe (korzysta z nich ponad 7 tys. firm z 89 państw świata, w tym takie znane marki, jak Orange, Bosch, Adobe czy Kaspersky Lab), dostępne w tzw. chmurze informatycznej.

Według prezesa, spółka idzie na giełdę, bo akcjonariusze chcą się dowiedzieć, na ile ona jest wyceniana. Dlatego na sprzedaż zostanie wystawiona minimalna dopuszczalna prawem ilość akcji, czyli 12,5 proc. (ponad 3,2 mln sztuk). Cena maksymalna to 23,5 zł, co daje wycenę spółki na poziomie 605 mln zł i wartość oferty na poziomie 75 mln zł.

Sprzedającym będzie grupa menedżerów LiveChat, będąca większościowymi akcjonariuszami spółki (po ofercie utrzymają ponad 50 proc. udziałów), i fundusz Tar Heel Capital, który pomógł im trzy lata temu w przeprowadzeniu wykupu menedżerskiego firmy od Gadu-Gadu. Akcje funduszu będą objęte rocznym zakazem sprzedaży. Grupa menedżerów, która występuje jako akcjonariusze razem, ustaliła, że nie będzie ich sprzedawać przez najbliższe trzy lata.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński, Kamil Kosiński, Mariusz Gawrychowski

Polecane