Jeżeli rząd, który powstanie po 1 maja, nie przeprowadzi gruntownych reform, to władzę przejmie ulica — ostrzega Business Centre Club.
Sytuacja polityczno-gospodarcza coraz wyraźniej wymyka się spod kontroli. Zdaniem przedstawicieli BCC, dążący do władzy politycy, także z ugrupowań promujących rozwój gospodarczy, prześcigają się w nierealnych obietnicach. Na efekty tego targowiska próżności nie trzeba długo czekać.
— Awantura polityczna związana z walką o władzę zaciemnia obraz problemów gospodarczych, które trzeba pilnie rozwiązać. Jeżeli nowy rząd nie przeprowadzi gruntownych reform, to władzę przejmie ulica — ostrzega Marek Goliszewski, prezes Business Centre Club (BCC).
Dlatego już dziś każda partia polityczna, która walczy o władzę, musi odpowiedzieć na kilka podstawowych pytań:
— W jaki sposób zmniejszy dług publiczny (blisko 379 mld zł) i zrównoważy finanse publiczne? Czy wstrzyma emisję papierów skarbowych?
— Kiedy obniży podatki, do jakiego poziomu i w jaki sposób operacja ta zostanie sfinansowana przez oszczędności budżetowe?
— Kiedy i jak zlikwiduje fundusze, agencje? Kiedy obniży koszty pracy?
— Kiedy zwiększy elastyczność prawa pracy, zniesie bariery w zwalnianiu pracowników i obniży związane z tym koszty?
— Czy wprowadzi dobrowolny system ubezpieczeń społecznych i odciąży przedsiębiorców od płacenia składek za pracowników?
— Czy i kiedy ograniczy wydatki socjalne?
— Czy wprowadzi indywidualne ubezpieczenia zdrowotne?
— Kiedy przystąpi do prywatyzacji mniejszych firm?
Eksperci BCC nie wierzą, że SLD poprze te projekty, a propozycja rządu eksperckiego promowanego przez prezydenta nie ma szans. Marek Belka byłby dobrym premierem, ale nie wierzą w jego poparcie nie tylko w partiach opozycyjnych, ale i w SLD.