PZU do szczęścia brakuje tylko banku

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 20-11-2007, 00:00

Niższe przychody i wyższe koszty — dla PZU oznacza to… większy zysk. Po trzech kwartałach 3,4 mld zł na czysto.

Gigant zarabia tyle, co dwa największe krajowe banki razem wzięte. Ale i tak przydałby mu się własny

Niższe przychody i wyższe koszty — dla PZU oznacza to… większy zysk. Po trzech kwartałach 3,4 mld zł na czysto.

11,76 mld zł — tyle zebrał gigant ubezpieczeniowy w dziewięć miesięcy. To o 146 mln zł (-1,2 proc.) mniej niż przed rokiem. Niemal co trzeci wpłacony przez klientów złoty był dla PZU zyskiem. W sumie firma zarobiła 3,4 mld zł, o 681 mln (25,4 proc.) więcej niż przed rokiem i niewiele mniej niż w całym 2006 r. (3,7 mld zł). Zazdrościć jej mogą największe banki: PKO BP zarobił 2,02 mld zł, a Pekao 1,59 mld zł.

— Potwierdziliśmy swój prymat na rynku finansowym w Polsce — mówi Agata Rowińska, prezes grupy PZU.

— Wskaźniki biznesowe pokazują, że jesteśmy w czołówce pierwszej ligi europejskiej — dodaje Rafał Antczak, główny ekonomista PZU.

Bez banku ani rusz

Mniejszy przypis to wina PZU Życie. Zebrał 5,41 mld zł, o 420 mln zł mniej niż przed rokiem. W tym czasie spółka majątkowa zwiększyła sprzedaż z 5,88 mld do 6,18 mld zł. Spore zmiany zaszły w portfelu spółki majątkowej. Jeszcze rok temu największe znaczenia miało OC komunikacyjne. Dziś spadło na drugie miejsce, a bardzo podobne przychody przynosi autocasco. Najistotniejsze są teraz pozostałe ubezpieczenia majątkowe.

Na wyniku „życiówki” odbija się słaba współpraca z bankami. Składka z ubezpieczeń bankowych zmalała z 1,39 mld do 0,7 mld zł. Agenci sprzedali w tym czasie polis za 260 mln zł więcej.

— Będziemy pracować nad zwiększeniem sprzedaży przez banki. Prowadzimy z kilkoma rozmowy o współpracy, oczywiście jednym ze strategicznych partnerów może być PKO BP — mówi Agata Rowińska.

Poprzedni rząd snuł plany połączenia PKO BP i PZU. Do tego czasu firmy miały ściśle współpracować. Zarząd banku deklaruje chęć kooperacji i gotowość do fuzji, ale jednocześnie konsekwentnie podąża swoją drogą. Ruszył z projektem PKO Ubezpieczenia. Rozstrzygając ostatnio przetarg na ubezpieczenia dodawane do kart płatniczych, bank nie odnowił kontraktu z „narodowym” partnerem, lecz wybrał Cigna STU.

Wygląda na to, że ubezpieczyciel nie będzie czekał z założonymi rękoma.

— Rozważamy różne inwestycje, zarówno w Polsce, jak i za granicą. Nie wykluczamy wejścia w bankowość poprzez zakup banku lub ubieganie się o licencję — mówi Agata Rowińska.

Tańsi agenci

Bank w grupie to kusząca wizja, bo bancassurance przynosi spore zyski właśnie bankom. Dziś mniejsza sprzedaż przez bankowe okienka ma dobry wpływ na finanse. PZU Życie zarobił na czysto 1,93 mld zł. To o 600 mln zł (45,2 proc.) więcej niż przed rokiem i o 500 mln zł więcej niż towarzystwo majątkowe.

— Mimo że składka pozyskana przez agentów wzrosła, zmalały nam koszty akwizycji. A to dlatego, że mniej sprzedajemy ubezpieczeń bankowych. To pokazuje, jak drogi jest bankowy kanał dystrybucji — mówi Dariusz Krzewina, prezes PZU Życie.

Łączne koszty spółki życiowej wzrosły w ciągu roku o 9 mln zł, a majątkowej o 126 mln zł. Dwucyfrową dynamikę ma wzrost wypłaconych odszkodowań: towarzystwo majątkowe wypłaciło 3,57 mld zł (+11,4 proc.), a życiowe 3,7 mld zł (+14,2 proc.).

Coraz lepiej radzą sobie spółki na Litwie i Ukrainie. Przyniosły 8 mln zł zysku, wobec 39 mln zł straty rok temu.

Grzegorz Nawacki

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane