Jeśli spółka chce spić śmietankę z rekordowych wyników, prospekt musi złożyć w pierwszym kwartale
Rysy i obcierki
ubezpieczyciel dopuszcza
w tym roku. W przyszłym
ma lśnić przed inwestorami.
Zdążyć przed 14 maja — to cel dla zespołu PZU pracującego pełną parą nad ofertą publiczną.
— Oferta będzie przeprowadzana na podstawie prawa polskiego i amerykańskiego, a to oznacza, że debiut musi nastąpić w ciągu 135 dni od daty zamknięcia sprawozdania finansowego. Jeśli mamy przeprowadzić ofertę na podstawie wyników z 2008 r., debiut musi nastąpić do 14 maja — mówi Andrzej Klesyk, prezes PZU.
Wykorzystać rekord
Ugoda między skarbem i Eureko zakłada złożenie prospektu do 2 lipca. Ale korzystniej byłoby przeprowadzić ofertę na podstawie tegorocznych wyników.
— W tym roku pobijemy rekord, zysk netto wyniesie między 3,6 a 3,9 mld zł. W przyszłym wynik na pewno będzie gorszy. Widzimy oznaki kryzysu: spadek składki i wzrost szkodowości. Poza tym wypłata dywidendy uszczupli kapitały, co obniży wynik o blisko 1 mld zł. Możemy też osiągnąć gorsze wyniki z działalności lokacyjnej, bo podwyżka stóp procentowych odbije się na wyniku portfela dłużnego — tłumaczy Andrzej Klesyk.
Dlatego spółka nie próżnuje — w tym tygodniu wyłoni kancelarię prawniczą, która napisze prospekt. Roczny audyt już się rozpoczął, a sprawozdanie ma być gotowe "na długo przed końcem pierwszego kwartału". Analitycy chwalą pośpiech.
— Warto jak najszybciej przygotować spółkę do przeprowadzenia oferty i próbować wykorzystać rekordowe wyniki do uzyskania dobrej ceny. Ale inwestorzy potrafią liczyć — jeśli będą wiedzieli, że w 2010 r. wynik będzie gorszy, uwzględnią to w cenie — mówi Marcin Materna, szef działu analiz Millennium DM.
Z najnowszej prognozy PZU dotyczącej zysku wynika, że spółka spodziewa się bardzo słabego czwartego kwartału. Po trzech wynosił 3,3 mld zł. Jak się okazuje, za pogorszeniem stoi… sama spółka.
— Przed debiutem chcemy podjąć decyzje dotyczące utworzenia rezerw związanych z ubezpieczeniami majątkowymi, głównie korporacyjnymi. W tegorocznym bilansie uwzględnimy też koszty restrukturyzacji. Lepiej zrobić rezerwy przed IPO, niż potem nieprzyjemnie zaskakiwać akcjonariuszy — tłumaczy Andrzej Klesyk.
Konserwatywne podejście może się opłacić w przyszłym roku.
— Ten rok i tak będzie dla PZU dobry, więc lepiej przeprowadzić operacje negatywnie wpływające na wynik w tym roku, a nie w przyszłym, gdy spółka będzie w trakcie prywatyzacji. Zawiązanie dużych rezerw daje potencjalnie możliwość ich rozwiązania w przyszłym roku, co poprawi wynik. To dobra strategia, dla inwestorów czytelna — mówi Marcin Materna.
Cisza przed burzą
7,5 tys. akcjonariuszy PZU od lat czeka na debiut giganta. Od kilku tygodni ustał niepubliczny obrót akcjami.
— Od dnia, w którym przyznane było prawo do dywidendy, praktycznie nie notujemy wniosków o zmianę w księdze akcjonariuszy. Bezpośrednio przed tym dniem było ich sporo, co miało związek z transakcjami kupna-sprzedaży akcji i rejestrowaniem akcji przez tych, którzy je mają od dawna, ale wcześniej się nie zarejestrowali — mówi Magdalena Kołodziejak, kierownik zespołu oferty publicznej i współpracy z akcjonariatem.
Ale wkrótce obrót może ruszyć.
— W ostatnim czasie kilka instytucji zwracało się o odpis z księgi akcjonariuszy — dodaje Magdalena Kołodziejak.
Będą próbowały dotrzeć z ofertą odkupienia. Niecierpliwi chcą sprzedawać.
— W ostatnim czasie dostaliśmy oferty odkupienia akcji PZU. Oferowano nam dość znaczne pakiety — mówi Michał Popiołek, dyrektor departamentu finansowania strukturalnego i mezzanine BRE Banku.