PZU nie chce już zaciskać pasa

Ubezpieczyciel kończy restrukturyzację i zaczyna inwestować. Ostrzega także przed skutkami wracającej wojny cenowej.

Giełda podtopiła wieloryba — tak równo rok temu Andrzej Klesyk, prezes PZU, tłumaczył się ze słabszych wyników ubezpieczyciela za trzeci kwartał 2011 r. Wczoraj nie musiał. Wszystko ułożyło się tak, że kierowana przez niego firma mogła zaskoczyć rynek najlepszymi wynikami od giełdowego debiutu. Dobra koniunktura na rynkach i obniżka stóp procentowych spowodowała, że ubezpieczycielmógł się pochwalić rekordowym wzrostem przychodów z działalności lokacyjnej.

Urosły one rok do roku blisko o 150 proc. i przekroczyły 2,5 mld zł. Jeśli dodamy do tego spadającą szkodowość w głównych liniach biznesowych oraz brak dużych szkód katastroficznych, to nie należy się dziwić, że ubezpieczyciel o blisko 1 mld zł poprawił zysk netto w porównaniu z ubiegłym rokiem (po trzech kwartałach wynosi on 2,8 ml zł).

— Jesteśmy dumni z tego, co dzieje się w firmie i jakie osiąga wyniki — mówi Andrzej Klesyk. Jednocześnie zapowiada zerwanie z żelazną zasadą, którą wprowadził, przychodząc do ubezpieczyciela: trzymania kosztóww ścisłych ryzach. Zamiast tego PZU ma zacząć inwestować w przyszłość. Będzie to robić w trudnym momencie — słabnącej sprzedaży polis. Ten trend widać od połowy roku, a prognozy na 2013 r. są pesymistyczne.

— Mamy rekordowe wyniki, zakończyliśmy restrukturyzację i jesteśmy wiarygodni w oczach akcjonariuszy, rynku i pracowników. Dlatego chcemy ich przekonać, że jest to najlepszy moment, by zacząć myśleć o przyszłości — podkreśla prezes. W najbliższych dwóch latach spółka ma skoncentrować się na zmianie modelu operacyjnego działalności, wprowadzeniu nowego modelu obsługi klientów i nowego systemu informatycznego. Ten ostatni jest już z resztą budowany. Chodzi o projekt Everest, który realizuje Guidewire i Sollers. Jego koszt jest szacowany na około 300 mln zł.

— Około 45 proc. wydatków na inwestycję przeznaczymy właśnie na Everest — mówi prezes. Podkreśla, że celem tych wydatków będzie podniesienie efektywności firmy i zwiększenie konkurencyjności. Jednocześnie szef PZU ostrzega rynek przed powrotem do wojny cenowej w komunikacji, która zdemolowała segment majątkowy w latach 2009-10.

— Niska szkodowość i dobre wyniki powodują, że niektórzy nasi konkurencji zaczynają kombinować i obniżają ceny. Robią to w formie jednorazowych promocji, co do których mamy wątpliwości, czy są zgodne z prawem — twierdzi Andrzej Klesyk. Według niego, kryją się za tym głównie mniejsi ubezpieczyciele, którzy w ten sposób chcą poprawić wyniki przed końcem roku. Wzywa ich, by nie szli tą drogą, bo doprowadzi ona do wojny cenowej.

— Wystarczą słabsze wyniki z lokat i cały rynek może wrócić do stanu sprzed 2010 r., kiedy to rozpoczęły się podwyżki stawek — ostrzega szef PZU.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu