PZU podbiera kadry konkurencji

Grzegorz Nawacki
04-04-2008, 00:00

Za prezesury Jaromira Netzla ze spółki odchodzili menedżerowie. Teraz kierunek ma być odwrotny. Jest pierwsza jaskółka.

Za prezesury Jaromira Netzla ze spółki odchodzili menedżerowie. Teraz kierunek ma być odwrotny. Jest pierwsza jaskółka.

Paweł Kalbarczyk jest od dwóch dni szefem ubezpieczeń zdrowotnych w PZU. Przyszedł z ING Nationale- -Nederlanden. To jeden z największych ekspertów w branży, współautor projektu reformy systemu ubezpieczeń zdrowotnych Polskiej Izby Ubezpieczeń, który trafił do Sejmu. Władze giganta zapowiadają, że to nie ostatni głośny transfer.

— Chcemy zbudować zespół 150 menedżerów z wysokimi kwalifikacjami, którzy przetrwają nas i następne zarządy i będą przez lata budować siłę spółki. Wynajęliśmy profesjonalną firmę head- hunterską, która szuka kandydatów na rynku. Dobrym sygnałem jest to, że nikt nie odmawia tylko dlatego, że to PZU się do niego zgłasza. Chętnie się spotykają, choć niektórym nie jest łatwo do nas przyjść, m.in. ze względu na długie okresy wypowiedzenia — mówi Andrzej Klesyk, prezes PZU.

Władze próbują odbudować pozycję giganta, która została mocno podkopana za czasów poprzedników. W czasie, gdy prezesem PZU był Jaromir Netzel, ze spółki odeszło kilkudziesięciu kluczowych menedżerów — wystarczy wymienić Stanisława Borkowskiego (dziś w zarządzie Allianz), Andrzeja Jarczyka (prezes Generali), Witolda Jaworskiego (wrócił do zarządu PZU), Cezarego Burzyńskiego (prezes PKO TFI), Mirosława Panka (w zarządzie Opera TFI) czy Henrykę Rupik.

Ostro z bankami

Największa porażka PZU w 2007 r. to sprzedaż polis przez banki. Przypis spadł z 1,63 mld do 0,96 mld zł (o 41,3 proc.). W tym roku gigant chce odbudować nadszarpniętą pozycję na rynku ubezpieczeń bankowych. Bankowcy nie mają jednak powodów do radości — PZU nie zamierza walczyć ceną.

— Od początku roku mocno walczymy o odbudowanie pozycji na rynku bancassurance. Współpraca z bankami musi być jednak dla nas opłacalna. Nie będziemy „mielić” pieniędzy ze składek przy minimalnym zarobku, jak to robią nasi konkurenci. Nie interesuje nas również startowanie w tysiącu małych przetargów, np. na ubezpieczenie utraty kodu PIN do karty. Interesują nas tylko strategiczne sojusze z bankami, na zasadzie kompleksowej oferty ubezpieczeniowej. My możemy ulokować w banku depozyt — mówi Andrzej Klesyk.

Stagnacja w wynikach

Mniejszy przychód z bancassurance zaciążył na wyniku giganta. W 2007 r. zebrał 15,46 mld zł, tylko o 0,1 proc. więcej niż przed rokiem. Więcej przyniosły ubezpieczenia majątkowe (7,98 mld zł) niż życiowe (7,27 mld zł). O 22 proc. spadły dochody z lokat, przez co PZU zarobił na czysto 3,6 mld zł, o ponad 100 mln zł mniej niż w 2006 r. Większość zysku (2,18 mld zł) przyniosła spółka życiowa. Na plus wyszły spółki na Litwie i Ukrainie. Wskaźnik ROE wyniósł 23,8 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / PZU podbiera kadry konkurencji