PZU spodziewa się trudnego roku

Rosnące koszty prowadzenia biznesu i niskie stopy sprawią, że ten rok będzie wyzwaniem dla ubezpieczeniowego giganta.

Mimo trudnej sytuacji na rynku ubezpieczeniowym, na którym „majątek” pustoszy wojna cenowa, a „życie” jest w głębokim kryzysie regulacyjnym, PZU zamknęło rok 2014 dobrymi wynikami. Łącznie grupa zebrała 16,9 mld zł składki (wzrost o 2,5 proc.) i wypracowała prawie 3 mld zł zysku. Przedstawiciele PZU spodziewają się, że w najbliższych miesiącach trudności rynkowe się pogłębią. Dlatego też ten rok może być bardzo trudny dla ubezpieczyciela.

— Nowe wytyczne nadzoru, które podnoszą koszty prowadzenia działalności ubezpieczeniowej,oraz niskie stopy sprawiają, że w branży ubezpieczeniowej będzie trudno liczyć na duże zyski — mówi Przemysław Dąbrowski, wiceprezes PZU ds. finansowych. Z tego powodu PZU będzie szukało alternatywnych sposobów zarabiania. Jak tłumaczy Andrzej Klesyk, szef ubezpieczyciela, w grę wchodzi finansowanie dużych inwestycji w takich dziedzinach jak np. infrastruktura czy energetyka.

— Wejdziemy w każdą inwestycję finansową, która będzie odpowiednio zabezpieczona i będzie przynosiła dobry zwrot — mówi prezes.

Zastrzega, że ubezpieczyciel chce występować w roli inwestora finansowego i nie brać na siebie ryzyka biznesowego. W poniedziałek Andrzej Klesyk został wybrany na trzecią kadencję. Reszta zarządu ma zostać powołana na następnym posiedzeniu rady nadzorczej, które zaplanowano na 28 kwietnia. Prezes nie chciał się na razie wypowiadać, czy widzi potrzebę przeprowadzania zamian w składzie zarządu. Dlatego też zarząd PZU na razie nie przedstawił rekomendacji w sprawie dywidendy, która według szefa ubezpieczyciela może być zbliżona do górnego pułapu przewidzianego w polityce dywidendowej, czyli kwoty ponad 2,6 mld zł (zysk majątkowego PZU). © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu